Ta dobra wiadomość jest taka, że spędziłam wczoraj całkiem przyjemną niedzielę z moim wspaniałym gościem, oczywiście mam na myśli V.I.P.a, który był zaproszony na niedzielny obiadek.
Kurczak, a właściwie podudzia z kurczaka upiekły mi się tak znakomicie, że odchodziły od kości nawet bez użycia noża, za co (i za inne dania tzn. barszczyk po ukraińsku, sałatkę z czerwonej kapusty i pysznych ziemniaczków pure) zostałam pochwalona.
No i był oczywiście deser, czyli Nescafee i szarlotka.
Dostałam od V.I.Pa walentynkowy prezent (bo Walentynki wypadają akurat w środku tygodnia, gdy się nie spotkamy) w postaci książki Ebena Allexandera pod tytułem „Dowód|. Są tam opisane przeżycia doktora, neurologa, bliskie doświadczeniu śmierci, czyli jest to żywy dowód na istnienie życia po życiu Opisuje w nich swoje własne przeżycia, których doznał, gdy jego mózg nagle przestał pracować, jego świadomość okryła ciemność, a on przez swoje wizje odkrył niebo.
A dlaczego dzisiaj w blogu umieściłam motyla? Bo właśnie on jest symbolem tej książki, on jest na jej okładce.
Motyl, ulatający w ciemną, bezpowrotną dal, z której nie każdy ma jeszcze możliwość powrócić, a ci, którzy to uczynili, którym się to udało, właśnie w tej książce dzielą się z nami swoimi wrażeniami z tej niesamowitej podróży.
Kiedyś czytałam książkę poświęconą podobnym problemem, której autorem był Raymonda A. Mood’y – pamiętam, że czytałam ją z wielkim zainteresowaniem. Toteż i na pewno i tę otrzymaną książkę od V.I.P.a z wielkim zainteresowaniem przestudiuję i potem swoimi spostrzeżeniami z Wami się podzielę.
Na pewno nie ma człowieka, który nie bałby się śmierci, który nie zadawałby sobie pytania „czy na pewno „tam” coś istnieje”???
Czy te doznania, które człowiekowi przy przejściu z tego świata do wieczności rzeczywiście towarzyszą i są prawdziwe , czy są to, jak twierdzą niektórzy, tylko omamy umierającego mózgu, który w momencie śmierci wytwarza hormon endorfiny, czyli hormon szczęścia.
„Dowód” zawiera piękną i bardzo bogatą wizję zaświatów,nieporównywalną z żadnymi dotychczas relacjami. Jest to książka spisana ręką człowieka nauki, specjalizującego się w badaniu mózgu, potrafiącego zachować dystans względem swoich doświadczeń. Ta książka robi wrażenie nawet na najbardziej niewzruszonych sceptykach.
Nasze podejście do tego problemu jest bardzo ważne, bo tak jak mówił Albert Einstein, „życie można przeżyć tylko na dwa sposoby : tak jakby nic nie było cudem, lub tak, jakby cudem było wszystko”.
Dlatego na pewno z wielkim zainteresowaniem wgłębię się w tajniki tej wiedzy, bo przyznam, że i ja panicznie boję się śmierci, chociaż jako osoba wierząca, powinnam spokojniej i bardziej rozważnie podchodzić do tego tematu. Tyle razy sama przecież doznawałam dowodów na kontakty z bardzo mi bliskimi i kochanymi osobami, którzy już odeszli, wiele razy prosiłam ich o pomoc w rozwiązaniu moich problemów i wiele razy tej pomocy rzeczywiście doznałam………..
A więc……. poczekajcie cierpliwie, aż dojdę już do ostatniej kartki tej książki i wtedy powiem, czy naprawdę zostałam do końca przekonana, czy moja bojaźń przed śmiercią została nieco złagodzona.
I właśnie teraz docieramy do tej drugiej złej, a raczej bardzo smutnej wiadomości, która wczoraj do nas spłynęła z internetu.
Poprzedniej nocy zmarła nasza wspaniała aktorka, Krystyna Sienkiewicz.
Któż z nas nie pamięta jej w roli szalonej, młodej dziewczyny w filmie „Rzeczpospolita Babska” czy w „Lekarstwie na miłość”, gdzie występowała wspólnie z aktorami, którzy od nas już też odeszli, z Kaliną Jędrusik i Andrzejem Łapickim.
Nawet wczoraj raz jeszcze puściłam sobie ten film z roku 1966, czyli kręconego ponad pół wieku temu.
Mój Boże, oni byli jeszcze tacy piękni i młodzi, my byliśmy piękni i młodzi.
Coraz częściej teraz słyszymy o śmierci naszych wspaniałych aktorów, niby normalna rzecz, czas i dla nich jest nieubłagany, ale trzeba przyznać, że mało teraz jest tak wspaniale wyuczonych zawodu aktorów, wielu z nich zatrudnionych jest z castingów i nie posiadają tak wspaniałego artystycznego warsztatu, jak ich poprzednicy, którzy wiele musieli przejść w swoim życiu. by dojść do doskonałości. A na pewno studia teatralne do łatwych nie należały.
Oczywiście, że pani Krystyna występowała w wielu filmach, w Kabaretach, a także na różnych cenach teatralnych, zawsze była w swoich rolach wspaniała, ale jakoś najbardziej zapadła w mojej pamięci w tych dwóch wymienionych przeze mnie filmach.
Wielu moich ulubionych aktorów już odeszło i za każdym razem czułam i czuję to tak, jakby każdy z nich zabierał cząstkę mojego życia, zabierał mi tamte nieodwracalne już dni, chwile…… Oni odeszli, a ja wciąż jeszcze trwam.
Ile jeszcze takich przykrych doświadczeń doznam w swoim życiu? Ile razy będę się smuciła, gdy odejdzie Ktoś niby daleki, ale jakże mi bliski………
Żegnaj pani Krystyno, niech na niebiańskiej scenie wszystkie role, które Pani będzie odtwarzała, nadal będą wyrazem Pani wielkiego aktorskiego kunsztu.
Wstał poniedziałek, na razie dosyć ponury, chociaż wczoraj o tej porze już słonko dawało o sobie znać, dzisiaj znów jakaś smogowa szarość na niebie zapanowała.
Zaczynamy nowy etap życia, wypoczęte po feriach małopolskie dzieciaki zasiądą znów w szkolnych ławkach (eeeeeeeeeee…. znów ta szkoła!!), dorośli autobusami, lub swoimi autami pognają do pracy………. byleby tylko ostrożnie, bez stłuczek.
Życzę, żeby ten tydzień był szczęśliwy, bo chociaż zaczyna się trzynastką,(ale kto by tam w przesady wierzył), najważniejsze, że dzisiaj nie jest piątek. Jutro jest przed nami dzień miłości i radości, dzień przyjaźni i dobrego słowa i uśmiechu – WALENTYNKI, to tak przecież niewiele, a jak dużo znaczy.
Niektórzy jeszcze narzekają na tę amerykanizację naszych zwyczajów, wszak to z USA to święto do nas przyszło, ale skoro już jest…..
No dobrze, to będzie dopiero jutro, ale wcale to nie przeszkadza w tym, by i dzisiaj przekazać sobie uśmiech, wyrazy miłości, czy przyjaźni.
No to życzę wszystkim miłego i spokojnego poniedziałku i miłego i spokojnego całego tygodnia


