post walentynkowe róże dla……

 

dla…….. oczywiście, dla kogo innego by  mogły być środowe róże, jak nie dla Ulki?
Uleczko moja kochana! dzień miłości już przebrzmiał, ale na co dzień pozostaje nam coś, co jest też przecież takie ważne i takie piękne, jak PRZYJAŹŃ 🙂
Dlatego dzisiaj ofiarowuję Ci ten skromny bukiet róż, z miłością i z serduszkiem.
Mam nadzieję, że przytulisz je dzisiaj do swojego serca  i będziesz do nich się uśmiechać tak, jakbyś się uśmiechała do mnie.
Pozdrawiam Cię z jeszcze trochę zimowego (zwłaszcza wieczorem i w nocy) Krakowa, ale od rana już podobno  pięknym słonkiem na szczęście okraszonego.
Byle do wiosny Uleczko, byle do wiosny. To już całkiem nie długo!!!!!!

Wczoraj spędziłam jednak miłe walentynkowe popołudnie z „moim Walentym” Były zapiekane w piecu  bułeczki, kawa Nescafe Gold  i chrust, które V.I.P. przyniósł. Miała być jeszcze szarlotka, ale już ona  w naszych brzuchach by się   nie zmieściła 🙂 Będziemy ją jeść następnym razem 🙂
Ale najważniejsze, że w takim dniu przynajmniej te parę godzin byliśmy razem.

A dzisiaj mam umówioną wizytę kontrolną u pana Doktora Chirurga, ale przyznam, że już przestałam wierzyć, żeby mi pomógł.
Pewnie gdybym pojechała do Szpitala w Leśnej Górze i trafiła tam we fachowe ręce tamtejszych lekarzy, na pewno zaraz kolanko przestałoby mnie boleć.
Pewnie, nie licząc na fundusze NFZ, zaraz by mi kolanko zoperowali, wycięli tę część, która mi go blokuje  i za parę dni zdrowa, wesoła, bez żadnych bóli wróciłabym do domku. Ale ostatnio z tymi zabiegami nawet w Leśnej Górze nie jest najlepiej, od czasu, gdy nastał tam nowy pan dyrektor, który ma jakieś swoje pokrętne plany, związane z przekształceniem tego szpitala na klinikę piękności, bo to może mu zapewnić olbrzymie profity.
Ot, niby serial, ale jakże życiowy??? Są tam lekarze bardzo uczciwi i naprawdę nie tylko, że kompetentni, ale wykonujący swój zawód zgodnie z przysięgą Hipokratesa, są tacy, którzy chcą się dorobić…..samo życie.
Ale czasami tak myślę sobie, że wielka szkoda, że ten szpital jest fikcyjny, na prawdę przydałby się tu w Krakowie taki.
Chociaż…. nie, nie powinnam narzekać, bo jednak w kilku szpitalach w ostatnim czasie byłam i może nie było żadnych rewelacji, co niestety związane jest z marną sytuacją w służbie zdrowia (a będzie jeszcze gorzej!!!), ale nie było tak najgorzej, w jakiś sposób mi jednak pomogli.
Jednak temat służby zdrowia jest bardzo enigmatyczny nie tylko w Polsce, ale również nawet w tych zachodnich krajach, gdzie ludzie nie zawsze do końca też są zadowoleni z udzielonej im pomocy. Tam też obowiązują terminy badań, no chyba, że wykonuje je ktoś prywatnie, za to ceny za takie zabiegi są niebotycznie wysokie.
Dlatego niejednokrotnie spotkałam się z Polakami mieszkającymi na przykład w Wielkiej Brytanii, którym opłacało się przyjechać leczyć się w Polsce, bo nawet licząc cenę jakiegoś wykonanego u nas zabiegu i cenę za podróż, w sumie i tak to im się kalkuluje. A jednak u nas medycyna, jak na razie, nie jest na bardzo niskim poziomie, szczególnie ta w wykonywanych prywatnych klinikach, czy przychodniach. Z czołówkami świata możemy rywalizować.
Tylko niestety Pis nie cierpi „prywaciarzy” i za wszelka cenę będzie ich niszczył, likwidując takie placówki i wmawiając przy tym ciemnemu ludowi, że robią to dla ich dobra.
A „dobra zmiana” nie jest zła, już według opinii rządzących, znacznie podniosła się życiowa stopa wielu ubogich, którzy teraz pracują niekoniecznie u ludzi wydających im rozkazy w obcym języku, no i teraz rodziny z głodu nie muszą już zabijać i jeść psów (??????), dzieci  nie tylko nie są głodne, ale  nawet jeżdżą wreszcie oglądnąć, jak wygląda nasze polskie morze. Taki dobrobyt im zapewniła ta dobra zmiana i tym się  rząd chwali. Nic nie dodałam od siebie, to wszystko co napisałam, przeczytałam w jakimś wywiadzie któregoś z mądrych i rządzących pisowców. Pewnie nawet nie będą Polacy musieli, jak kiedyś jeść tego ohydnego szczawiu (a ja akurat zupę szczawiową bardzo lubię) i mirabelek. Jest tak wspaniale, że matki teraz już nie chodzą nawet do pracy ( bo po co się męczyć za bardzo mają), bo za te „pieńcet złotych” mogą teraz sobie dostatnio żyć, nawet leżąc na kanapie i służyć dzieciom jako wzór do wykorzystywania innych, tych  naiwnie pracujących właśnie  na nich. A dzieciaki patrzą i uczą się od rodziców cwaniactwa.
Dawniej było powiedzenie : „czy się stoi, czy się leży, tysiąc złotych się należy”, no to mamy teraz powtórkę z z socjalnego programu, popierającą leni i nierobów. Tylko ciekawa jestem, co oni wszyscy zrobią, gdy dojdą do wieku emerytalnego i okaże się wtedy, że nie należy im się emerytura, bo nie wypracowali sobie lat pracy. Chyba będzie lekkie zdziwienie i wielkie rozczarowanie, tylko, że wtedy już nie będą to rządy pisu (mam nadzieję) i do nowo rządzących będą mieć o to pretensje, zapominając, kto ich tak naprawdę w maliny wpuścił.
Niczego tak bardzo nie cierpię, jak życiowego cwaniactwa i wpieranie na siłę ciemnoty, bo to uwłacza mojej inteligencji.
Ale jak widać, niektórym to w niczym nie przeszkadza.

Jeszcze jest zbyt wczesna pora, żeby o dzisiejszej pogodzie prorokować, ale wierzę, że tym razem spełni się dobra prognoza i będzie słonecznie i nieco cieplej.
Życzę przemiłej środy