PLUS

 

Wreszcie coś na plusie, przynajmniej pogoda.
Kolanko zresztą też, bo po wczorajszej wizycie u pana doktora – chirurga wreszcie czuję troszkę  ulgi.
No nie tak, żeby od razu przestało całkowicie boleć, czasami, od czasu do czasu uda mu się o sobie przypomnieć, ale nie jest to tak, jak dotąd.
Przynajmniej całą noc spokojnie sobie przespałam.
I to jak przespałam! Śniło mi się aż miło, sporo tych snów miałam, sporo ludzi w nim się przewinęło, ale…wszystko pozapominałam.
Sen to takie Twoje drugie życie, sporo w nim się dzieje, czasami nawet przedziwnych rzeczy, które jakoś na jawie Cię omijają, ale jednak człowiek chce do tej sennej krainy powrócić, nawet, gdy jakiś koszmar się przyśni, bo tam ewentualnie nawet można go pokonać, jakoś łatwiej to przychodzi, niż na jawie, co najwyżej się obudzisz i już problemy masz z głowy.
A w realnym życiu jest niestety inaczej, gdy zasypiasz, mając na barkach jakieś kłopoty, niestety one po przebudzeniu nie znikają, co najwyżej narastają.
Ale trzeba być optymistą, wszak biblijna przypowieść mówi, że po siedmiu latach chudych, przychodzi siedem lat tłustych. Tylko dlaczego na te tłuste lata tak długo trzeba czekać???? A może jednak warto troszkę poczekać na…tę niewiadomą  ??? Byleby była tylko  lepsza niż dobra zmiana 🙂

U pana doktora było wczoraj całkiem miło, chociaż przyznam, że ta wczorajsza blokada troszkę mnie bolała, może dlatego, że podając ją, od razu rozmasowywał to kolanko, żeby lek dotarł w odpowiednie miejsca?
Spytałam go, czy jeżeli ktoś ma już taka cystę Bakera,  to dlaczego leczy się ją zachowawczo, a nie operacyjnie.  Dowiedziałam się, że takie są dyrektywy naczelnego konsultanta chirurgii, aby jednak nie interweniować chirurgicznie. Pewnie ten konsultant nigdy nie cierpiał na tę dolegliwość i nie wie, jak skutecznie może ona obrzydzić życie. Torbiel taka powstaje na wskutek zastoju płynu stawowego, który jest ochroną dla powierzchni stawowych, aby podczas ruchu te powierzchnie o siebie się nie ocierały. Niestety, czasami płyn ten  nie przepływa, a zaczyna się gromadzić w okolicach dołu podkolanowego, zaczyna się otorbiać, naciskając na przechodzące w pobliżu ważne nerwy i zaczyna się tam wtedy wytwarzać stan zapalny, który daje niestety dosyć spore dolegliwości, zwłaszcza że kolana są amortyzatorem dla naszego ciała, to głównie one odczuwają  największy nacisk i muszą stabilizować cały ludzki szkielet kostny i mięśniowy. Gdy taki staw choruje, niestety nie może spełniać swojej najważniejszej funkcji, do której jest przygotowany. Różne są przyczyny tej choroby, głównie wynikają one z nadmiernego obciążenia ciała zbytnimi kilogramami, ale często są wyrazem choroby zwyrodnieniowej stawów, albo występują często też  po urazach.
No cóż, co z tego, że pozbyłam się tylu kilogramów, skoro przez te sześćdziesiąt parę lat moje kolana ciągle były za bardzo obciążone? Co już przez te długie lata moje kolanka wycierpiały, to wycierpiały, pomału ulegały zniszczeniu i teraz niestety tego już nie cofnę.
Pewnie co jakiś czas znów kolano lewe, albo na odmianę prawe da znać o swojej dolegliwości, wtedy znów będę go leczyła zachowawczo, a wydawałoby się, że to takie proste, wziąć i wyciąć, lub chociaż naciąć tę cystę i pozbawić ją nadmiaru płynu. Ale co wydaje się łatwe niestety takim nie jest.
Cierp teraz człowieku, skoro kiedyś na siebie nie uważałeś.

Jak mówił mi wczoraj doktór, okazuje się, że ponad 50 procent ludzi choruje na takie dolegliwości, wielu z nich nawet nie ma pojęcia, że są „właścicielami” takiej cysty, do czasu, aż nie wytworzy się koło niej właśnie stan zapalny.
Na szczęście ten dziwny twór nie ma nic wspólnego z chorobą nowotworową i raczej nie zagraża, żeby kiedyś aż tak mogła się zezłośliwić, ale  co zadaje człowiekowi bólu, to zadaje. Czasami nawet odechciewa się z tego bólu żyć, wiem coś o tym….przerabiałam to ostatnio…..

No, ale skoro podobno idzie wiosna, jak pisała o tym w moim blogu Ulka, no i jak zapowiadają wszelkiego rodzaju prognozy pogody, może i moje kolanka wreszcie mi „odpuszczą”???
Dzisiejszy poranek jest cieplutki i słoneczny, tak ma być przez cały dzionek. Co prawda na jutro zapowiadają niewielkie opady, ale już deszcze, a nie tego wstrętnego śniegu, al też termometry mają być na plusie.
Czyli wszystko idzie ku dobremu, wszystko idzie na plus, co bardzo mnie cieszy.
Życzę w takim razie wszystkim wiele pogody, słonka i radości na ten czwartkowy dzień