A dzisiaj przenoszę niedzielny obiad na sobotę A co? nie wolno mi?
Ostatnio tradycyjnie miałam w niedzielę gościa na obiadku, a dzisiaj będzie pewna odmiana i mam nadzieję, że na dobre mi to wyjdzie.
W związku z tym już od bladego świtu rozpoczęłam kręcenie się po kuchni i prawie wszystko jest przygotowane, wystarczy tylko podgrzać i podpiec.
A co dzisiaj dobrego kuchnia serwuje?? TAJEMNICA, jutro dopiero o tym wspomnę. Bo a nuż się nie uda?
Żartuję oczywiście, mi się musi udać i już, nie ma innej opcji. ale mój gość od czasu do czasu czyta mój blog i……. nie byłoby tajemnicy, a na dzisiejszy dzień wymyśliłam pewne „dziwne danie”
Oczywiście z tym bladym świtem to nieco przesadziłam, bo co prawda wstałam 6.30, ale dzień, jak co dzień rozpoczęłam od…kawusi i papieroska,
Porozwiązywałam sobie trochę krzyżówek, zjadłam śniadanko i dopiero za przygotowywanie zupki się wzięłam, co nie było znów takie trudne, bo wczoraj już bazę zupy, czyli bulion sobie przygotowałam, oczywiście nie z kostki, tylko z mięska rosołowego i z jarzynek, mniam, pyszny bulionik, aromatyczny, zupa……(???) tez wyszła mi wiec wspaniała. A chociaz nie mogę na razie napisać jaka (może V.I.P. przeczytać, a to ma być niespodzianka!), powiem tylko, że jest to moja najbardziej ulubiona zupa już od dziecinnych lat.
A tak w ogóle to lubię przygotowywać obiad wtedy, gdy spodziewam się na nim gościa. Fakt, może trzeba włożyć w to więcej pracy, więcej inwencji, ale gdy człowiek widzi, że obiad smakuje, od razu dusza się raduje.
A zresztą, co wart by był świat bez przyjaciół, z którymi miło spędza się czas, z którymi miło się biesiaduje……..
Dzisiaj dobra wiadomość : pani premier wreszcie wyzdrowiała i wyszła ze szpitala. I bardzo dobrze, nie ma, jak to we własnym domeczku, własnym łóżeczku…
Ciekawe tylko, czy na czas BOR zdążył zamknąć Okęcie, Port lotniczy w Balicach oraz wszystkie drogi przejazdowe do i z lotniska?
Żeby, nie daj Panie Boże, znów jakiś „zamachowiec” nie dybał po drodze na nasza panią premier.
Bo jak to było?
„Pójdźcie, o dziatki, pójdźcie wszystkie razem
Za miasto, pod słup na wzgórek,
Tam przed cudownym klęknijcie obrazem,
Pobożnie zmówcie paciorek.Tato nie wraca; ranki i wieczory
We łzach go czekam i trwodze;
Rozlały rzeki, pełne zwierza bory
I pełno zbójców na drodze.”
A to już bardzo poważna sprawa. Co prawda to nie TATA Narodu, tylko premierka, ale w zastępstwie też ważna persona, jakby nie było, skoro już raz na nią się zamachnęli.
Pokemony też pomału się już pobudziły z zimowego snu i nawet sporo nowych dziwnych stworków przybyło, jest zatem co łapać 🙂
Życzę wszystkim słonecznej pogody, mimo, że deszcze i to nawet o zgrozo, gdzie nie gdzie ze śniegiem, zapowiadają.
No tak, moje stopy wyraźnie to potwierdzają : będzie padać.
Tylko po co ja wczoraj u fryzjera byłam?
Ale przynajmniej „odświeżyłam” sobie stópki u pani Eli – pedikiurzystki, no i obcięłam fryzurę u pani Krysi, czyli dokonałam permanentnej odnowy biologicznej, może tym chociaż troszkę wcześniej wiosnę do nas przyciągnę?
Ale bądźmy dobrej myśli w tej dobrej zmianie 🙂
Nadeszła dobra zmiana, nadejdzie i upragniona, wyśniona wiosna !!!
