to był dpiero wytworny obiad

   

 

 

Wcale  żartuje, nawet mi bardzo smakował.
Oczywiście wszystko zaczęło się od wspaniałej zupie szczawiowej z jajkiem, ugotowanej na bulionie z mięska wołowego i jarzynek.
Mięsko i jarzynki odcedziłam przez sitko, dodałam szczaw siekany  (ze słoika, niestety), chwilę jeszcze pogotowałam, podbiłam śmietaną 12 procentową, a więc nie za tłustą
Clou programu była zapiekanka z batatów z łososiem i z porami.
Najpierw obrałam bataty i chwilę ugotowałam je na parze, ale niezbyt długo, tak, by się nie rozgotowały. pokroiłam je w talarki i ułożyłam na wysmarowanej oliwą blaszce.
Białe części pora pokroiłam w talarki i przelałam wrząca wodą, by troszkę por zmiękł, a potem położyłam tą porową pierzynkę na batatach.
Filety z łososia ze skórą leciutko posoliłam, posypałam pieprzem i czosnkiem Knorra i skórą na dół ułożyłam ma porach.
W miseczce rozbełtałam żółtko, dodałam kostkę czosnku Knorra i wymieszałam ze śmietaną 12 procentową, tak przygotowana polewę wylałam na wierzch łososia, wszystko posypałam tartym serem i posiekaną natką zielonej  pietruszki i wsadziłam do piekarnika nastawionego na 200 stopni C.
Całość zapiekałam około 30 minut.

No może pani Gessler miałaby mnóstwo zastrzeżeń, ale co mi tam jakas pani Gessler, grunt, że Gościowi i oczy wiście mnie wszystko smakowało.
A potem był chrust (wszak do końca karnawału już nie daleko, trzeba na zapas tych pyszności pojeść)  i herbatka z cytryną.
No i oczywiście były miłe rozmowy i czas jakoś płynął całkiem szybciutko.

A dzisiaj już spokojnie, peny i samotny odpoczynek. Może i dobrze, bo aura znów jakaś senna, a nie wypadałoby przecież przy gościu sobie chrapnąć.
Chociaż, przyznam ze wstydem, czasami mi się to zdarzyło.
Siedziałam sobie na fotelu i nagle….tak mi si jakaś błogo zrobiło, oczy się przymykały, powieki zrobiły się jak z ołowiu i………
Źle znoszę, przyznaję bez bicia, taką pogodę ponurzastą. Nawet kawa  na nie wiele się wtedy zdaje.
Przecież nie można codziennie Nimesilu zażywać, a dzisiaj właśnie powinnam to  zrobić, bo stópki mnie nosić nie chcą.
Na szczęście nie muszę nigdzie spacerować, ale mam nadzieję, że gdy ta pora deszczowo – pochmurna się skonczy, moje stopy do normy powrócą.
Nie da się ostatnio pisać spokojnie blogu, co chwilę się on  zacina i dostaję ten nieznośny komunikat UPSS, coś się zacięło, spróbuj raz jeszcze później.
Upss, próbuje i upss, co chwilkę mam to samo, zwłaszcza dzisiaj.UPSSSSSSS!!!!!!!!
Nie wiem, czy ta wielka popularność wpływa na tę złą  jakość blogowania, ale ostatnio już całkiem staje się ono nieznośne.
Dlatego teraz ogłaszam koniec wpisu na dzisiaj, mam nadzieję tylko na dzisiaj, a nie na zawsze i życzę przyjemnej niedzieli.
Zdjęcia nie da się dzisiaj dołączyć, przeważnie jest moment i znika. Jakby się jednak nie pokazał,  gdzieś zaniknął, to był na nim łosoś 🙂
Oj! portalu  box.pl po popraw się!!!!!