no i masz…spełniło się…

 

Niestety, tylko prognoza pogody się spełniła, inne moje marzenia, wyobrażenia na razie nie, ale poczekam cierpliwie.
Dzisiaj rozpoczęłam dzień już o 4 rano. Właściwie zastanawiałam się, co mnie obudziło, bo przecież cisza taka wokoło panowała…
Nawet deszczu wcale słychać w pokoju nie było, dopiero gdy poszłam na papieroska do kuchni usłyszałam, jak deszcz bębni o posadzkę mojego balkonu.
Bum…bum…….. niesamowicie nieprzyjemny, monotonny odgłos dochodził spoza drzwi do  mojego podwórka. Ale to deszcz tylko…
No tak, jak się rozlało, to na dobre, bo do końca tego tygodnia taką pogodę wywróżyli.
Może i przyda się trochę deszczu, chociaż na roślinki zdecydowanie jeszcze jest za wcześnie. Ale gdyby tak te 3 dni jakoś przeboleć, zacisnąć zęby i przeczekać, a potem miałoby słoneczko ciepłe zaświecić, to kto wie, czy już w pierwszych dniach  marca pierwsze listeczki na krzewinkach by się nie pokazały???
Nawet kosztem bólu moich stóp i kolan jakoś to zniosę, byleby tylko ta zima sobie precz poszła, by deszcz zmył jej wszystkie brudy, tę szarość na chodnikach i trawnikach.
Co prawda na tę chwilę przestało padać, ba, nawet na moment  jakoś nieśmiało i słonko się pokazało, ale jak to mówią „jedna jaskółka wiosny nie czyni”.

Zaczęłam już czytać tę książkę „Dowód”. Rzeczywiście bardzo ciekawa. Co prawda był bardzo długi wstęp do niej, ale konieczny do tego, abyśmy mogli poznać realia życia przed chorobą tego człowieka, zresztą profesora neurologii, teraz wkraczam w okres jego błądzenia po świecie dla nas niedostępnym.
A jego odczucia są tak realistycznie opisane, że czasami zastanawiam się, czy to aby nie są moje własne przeżycia.Gdy tylko skończę pisać mój blog szybko powrócę do tej mojej bardzo interesującej lektury, ale wnioski swoje wysnuję i zapiszę na moim blogu dopiero po przeczytaniu ostatniej kartki.
No oczywiście w między czasie połapię trochę tych stworków Pokemonów, bo sporo dziwacznych nowych ich przybyło, a też i całkiem nowe dodatki, z niektórymi nie wiem, co mam robić i do czego służą, muszę się jakiegoś mądrego,  grającego spytać, bo w internecie jakoś nic na temat tych dodatków nie wspominali. Na przykład taki „King’s Rock” – nie wiadomo jaki miałby być z niego użytek. A może ktoś z Was coś na ten temat wie więcej?

Mam jakieś kłopoty z odbiorem telewizji satelitarnej. Zatelefonowałam do Cyfrowego Polsatu, ale okazało się, że sygnał od nich płynie prawidłowo, tylko widocznie talerz telewizji satelitarnej troszkę się przesunął i nie odbiera fal TVN. Co mam robić? Po dachu raczej chodzić nie będę, nawet bym nie wiedziała, gdzie jest taki właz, muszę poprosić tych młodzieńców, którzy podłączali mnie do anteny zbiorczej, by lekko przestawili tę czaszę w odpowiednim kierunku.
Właściwie te kłopoty były już od pewnego czasu, po prostu czasami sygnał TVN-u zanikał, co powodowało, że obraz się zacinał, no w końcu zupełnie zniknął..
Co ciekawe, inne stacje odbieram normalnie, bez żadnych zakłóceń.
No cóż, na jakiś czas muszę pożegnać się z ulubionym Szkłem Kontaktowym i serialem np „Szpital”, na szczęście jest tyle innych programów…
Tylko zawsze denerwuje, gdy coś, co powinnaś mieć pod ręką, robi się nagle niedostępne.
Przez moment miałam cichą nadzieję, że coś się zmieni, bo oglądając inną stację też na chwilę  sygnał zanikł, ale nie, ten drugi powrócił, TVN niestety nie.
Oj, zbyt to by było szybko, by tę usterkę usunąć, dopiero co napisałam przecież stosowny SMS do Właścicielki Kamienicy, jeszcze na pewno za wcześnie na pozytywny odzew, ale może jednak kiedyś i TVN wróci do normy, zanim Pisowi rzeczywiście nie uda się go zablokować, na co ma wielką ochotę, bo to jest jedna z tych stacji, obok Polsatu wrogim „akuratnym i słusznym racjom”

Jakiś czas temu ubezpieczyłam się w Direct – 4 na polisę na wypadek śmierci. Gdy umrę, wskazana przeze mnie osoba dostanie jakąś tam kwotę, która może przynajmniej w części pokryje mój pogrzeb. Przecież nie mogę zostawić takiego wydatku na głowie moim  najbliższym, muszę pomyśleć już teraz o swoim pochówku. Straszne, ale jakże prawdziwe, wszak od tego nie ucieknę. MEMENTO MORI !!!!!
A dzisiaj zatelefonowała do mnie jeszcze Pani z tej samej firmy z propozycją doubezpieczenia się jeszcze od nieszczęśliwego wypadku. Dziwne, przez jakiś czas, gdy jeszcze pracowałam w Szpitalu, miałam takie ubezpieczenie z PZU, potem jeszcze w jakiejś innej firmie, ale tamta polisa już jest nieaktualna i tak po prawdzie, gdyby mi się cokolwiek stało, nie dostałabym żadnego ubezpieczenia. A przecież powinnam o tym pomyśleć, zwłaszcza że od pewnego czasu zdarzają mi się upadki na ulicy, na szczęście dotąd bez jakichś wielkich urazów, ale…… strzeżonego Pan Bóg strzeże.
Wcale nie oznacza, że mogę teraz już ulegać jakimś tam urazom, ale ……..
No więc zgodziłam się na tę nową płatność około 40 zł miesięcznie, tym bardziej, że to nie ja wszelakie formalności będę załatwiała, tylko firma sama załatwi to z moim bankiem. Nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam, ale…..
Ale…wystarczy na przykład rzucić palenie papierosów i już odpowiednia kwota na ubezpieczenie się znajdzie.
Ostatnio zmienili opakowania na papierosów, każde z nich zostało zaopatrzone w jakieś koszmarne zdjęcie nowotworu, brrr. ohydnie to wygląda, wręcz odrażająco.
Może właśnie o to chodziło, żeby tymi zdjęcia zniechęcać do palenia, ale……. jest to nieestetyczne i  (przynajmniej ja to tak odczułam) jest to wywieranie swojego rodzaju presji na człowieku, presji, na którą się nie zgadzam, bo to ja mam zadecydować, czy chcę palić papierosy, czy nie, czy to ja mam oglądać te koszmarki wydrukowane na papierosach, czy nie. Jest to w pewnym sensie ograniczenie wolności człowieka.
A co Wy na ten temat sądzicie???

Spokojnego wtorku wszystkim życzę i pogody ducha na te nadchodzące pochmurne dni, bo potem może być tylko lepiej.