Witam Cie serdecznie w ten nasz kolejny środowy piękny dzień.
Może i piękny w realu on nie jest, bo nieco deszczowo i smutno,ale…
możemy przecież wyobrazić sobie ten emanujący tęczowy promień naszej Przyjaźni, który Ci posyłam, a który przyniesie na dzień dzisiejszy radość z chociaż wycinka naszego wspólnego dzisiejszego świętowania.
Pozdrawiam Cię serdecznie Uleczko, o prawda nie mogę się nadziwić, że ten czas od jednej do drugiej środy wydaje mi się coraz krótszy, ale to i dobrze, bo chociaż codziennie odwiedzasz mój blog wiem, że dzisiaj będziesz tu na pewno.
No to co Ulka, razem dalej czekamy na tę wiosnę? Niech te wszystkie deszcze zmyją pozostałości tej zimy i niech nareszcie zrobi się zielono i kolorowo, a wtedy mam nadzieję, że jednak „na chwilkę” do Krakowa wpadniesz mnie odwiedzić 🙂
A jednak musiałam o tym dosyć intensywnie myśleć, bo właśnie przyśniło mi się że przyjechałaś do Krakowa i obie spotkałyśmy się, a ja zastanawiałam się, jak zmienić ten mój nieaktualny już w takim razie wpis, że czekam na Ciebie. Już nie czekałam, bo byłaś 🙂
Tylko rano byłam rozczarowana, że to nie jawa, a sen……… A więc czekam na Ciebie nadal 🙂
Dzisiaj od rana mam jakiś niefart, wszystko rozpoczęło się od braku dostępu do internetu.
Jednak Orange Neostrada jest dosyć solidną firmą, pani niezwykle cierpliwie próbowała naprowadzić mnie na właściwy trop, powodujący brak dostępu do internetu, okazało się, że wina „siedzi” w moim komputerze, po prostu mam jakieś kłopoty z kartą sieciową i znów o pomoc do pana Józia muszę się zwrócić. Już napisałam mu notatkę – prośbę na Face, teraz czekam na odpowiedź. Może znów uda mu się usunąć ten błąd z oddali i nie trzeba będzie wymieniać karty sieciowej?
Co prawda mam jeszcze laptop, który na szczęście do mojej sieci daje się podłączyć, co właśnie wskazuje, że wina jest w komputerze stacjonarny, ale niestety działa o n trochę jak żółw. Miałam go już przecież oddać do oczyszczenia, zawsze coś po drodze mi wypadło. Ale teraz, gdy już będę miała naprawiony mój stacjonarny komputer, na pewno coś będę musiała pomyśleć o naprawie laptopu.
Najważniejsze jednak, że udało mi się dzisiaj napisać ten blog, bo jakże by to wyglądało? – środa bez wpisu dla Ulki.
Jednym słowem: siła złego na jednego, wczoraj zabrakło mi w Cyfrowym Polsacie TVN- u, dzisiaj mamy kłopoty z komputerem……… czy coś nie daj Boże jeszcze się przyplącze???? Oby nie!
Kwiatuszek polityczny? proszę bardzo:
Dzisiaj Jarosław stwierdził, że PIS można nazwać „ludzkimi panami” bez przekąsu.
A z przekąsem? Stary, niechlujny, z dziurawymi zębami i brudnymi butami, niechlujnie ubrany Jarosław, to raczej dziad a nie pan.
A swoją drogą takiej arogancji nie było, Jarosławowi puściły już całkowicie hamulce, niedługo pozostanie tylko po nim smród…….
Życzę przyjemnej środy, nie tylko Uli, ale Wam wszystkim, chociaż w takiej „pańskiej” Polsce to różniasto dziać się może……Nie przejmujmy się tym jednak za bardzo, byle do przodu, kiedyś jednak dobro zwycięży. Wiem to, bo jestem w dość zaawansowanej fazie czytania książki „Dowód”, gdzie właśnie stwierdzono, że najważniejsza jednak jest miłość, reszta przemija, więc i zło i Jaruś też kiedyś przeminą, byleby szybko!!!
Najgorsze, że teraz okropnie się zachmurzyło…czyżby śnieg chciał znów swoją obecnością zaszczycić????? Może jednak nie……..
Do jutra 🙂
