Męski urodzaj

 

Dzisiaj na obecność Panów nie będę chyba narzekała…..
Gdzieś kole południa ma mnie odwiedzić Pan Józio i zrobić porządek z moim komputerem, może i przy okazji z moim laptopem, który też czasami zamienia się w młynek do mięsa, międli, międli aż mi nerwy na wierzch wypływają i staję z tych nerwówo obok siebie.
Bo nic tak nie wkurza jak spowolniały komputer. A tu siła złego na jednego, stacjonarny nie chce się, nie wiedzieć czemu, do internetu podłączyć, a laptop się zacina, mimo, ze go skanowałam programem antywirusowym i malware. Niby przez jakiś czas było prawie że dobrze, ale tylko prawie że.
Ale już Pan Józio da sobie z obydwoma  moimi komputerami radę, na pewno!!
A ponieważ mamy dzisiaj niedzielę, tradycyjni na obiadku pojawi się V.I.P.  Myślę, że i dzisiaj obiad mu zasmakuje, już wszystko mam przygotowane, tylko odgrzać zupę i marchewkę, ugotować ziemniaczki i  upiec mięsko, ale na to jeszcze mam  około godziny czasu.
A po 18 – stej zapowiedział się u mnie Maciek na post imieninową  wizytową kawkę , więc cały dzień będę miała bardzo zajęty i to miło zajęty.
Co prawda dzisiaj jest nieco ponuro i chłodno, ale moi rycerze już w parku przygotowują  swoje wojenne  toporki, teraz słychać już odgłosy walki, jednym słowem wiosna tuż, tuż. Tylko gdzie oni będą ćwiczyć, gdy zamkną niebawem ten park? Pewnie będą musieli znaleźć sobie nowe miejsce na potyczek, byleby potem tu powrócili, bo to  jest miłe ich słyszeć i oglądać. Młode chłopaki, przynajmniej nie tracą beznadziejnie  czasu pod budka z piwem, ale spędzają go pożytecznie  i sportowo.
Krok do przodu – Raz, krok do tyłu – Dwa, Naprzód, takie właśnie komendy zza okna do mnie  teraz docierają, stukot mieczy o drewniane tarcze i fajnie jest.

No o idę jeszcze do kuchni sprawdzić, czy wszystko jest tam w porządku, bo przecież miejsce Gospodyni Domu jest właśnie w kuchni  i ….oczekuję na moich gości. Mam nadzieje, że żaden z Panów dzisiaj mnie nie zawiedzie.

Życzę wszystkim miłej i tak urozmaiconej jak moja niedzieli  🙂