to była całkiem miła sobota

     

 

Chociaż wcale na taką się nie zanosiło. Po niezbyt udanej z piątku na sobotę nocy byłam całkiem śnięta i w dodatku miałam kręciołka w głowie.
Śmieszne uczucie, zupełnie, jakbym popiła jakiegoś alkoholu, a przecież sumienie miałam zupełnie czyste. Jedyny napój to kawa, woda mineralna i herbata, obowiązkowo z cytryną, bo taka mi najlepiej smakuje, chociaż raz na jakiś czas lubię się napić bardzo mocnej, gorzkiej herbaty, tak dla zdrowotności mego brzuszka.
Więc rano sobie dłużej pospałam (musiałam w końcu tę niedospaną noc uzupełnić), po czym zabrałam się za obiadek.
Diabeł mnie chyba jakiś podkusił, bo do mielonego mięsa dałam jakąś dziwną przyprawę, która potem psuła mi cały mój smak, nie odpowiadała mi całkowicie smakowo. Ale cóż zrobić. musiałam zjeść to, co sobie sama, własnymi rączkami przyrządziłam, a mianowicie kulki mięsne gotowane na parze (dietetycznie) ze sosem chrzanowym i kluseczkami. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ten dziwny smak przyprawy. Ale  ponarzekać sama na siebie przecież zawsze mogę, tym bardziej, że dzisiaj i jutro mam podobny zestaw obiadowy, nauczyłam się bowiem gotować na 2-3 dni, by potem mieć święty spokój.Po obiadku był lekki deserek, czyli niewielka porcja lodów miętowych z czekoladą, te lubię najwięcej, no i obowiązkowa druga kawka, bo ciągle spać mi się chciało.
I własnie zamierzałam się położyć, gdy odebrałam telefon : Jesteś w domu? to świetnie, za 20 minut do Ciebie wpadamy. Musiałam więc pożegnać się z moimi sennymi planami i oczekiwać miłych gości.
No i przyszli we trójkę : Oliwia, Darka i Maciek.
Pewnie gdybym wcześniej wiedziała, nie piłabym tej drugiej kawy, ale cóż, do towarzystwa wypiłam z nimi (całkiem spokojnie, jak w piosence) trzecią kawkę, w sumie raz na jakiś czas nadmiar  wypitych kaw nie zaszkodzi.
Całkiem przyjemnie spędziliśmy na miłych rozmowach jakieś dwie, czy dwie i pół godzinki. Darka wyjeżdża już dzisiaj do Zabrza, będzie znów za żaka medycznego robiła i nie wiadomo, kiedy znów się z nią zobaczę.
Między innymi rozmawialiśmy o ostatniej reformie służby zdrowia, czyli o  nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej, która teraz od dzisiaj jest przeniesiona do niektórych szpitali. No własnie, niektórych, tylko kto teraz z biednych pacjentów, ledwie na nogach słaniających się chorych, będzie wiedział, gdzie szukać pomocy? Dawniej wiadomo, były przychodnie, w pobliżu miejsca zamieszkania, w nocy w miarę szybko i zgrabnie można było z lekarskiej pomocy skorzystać. Teraz taki pacjent, który miał przychodnię prawie pod nosem, będzie musiał szukać odpowiedniego szpitala, w którym nie wiadomo do końca, czy go przyjmą, czy jeszcze diabli wiedzą gdzieś odeślą dalej.
Wiadomo  p  i  s  i   bałagan, gdy oni coś już wymyślą, musi wszystko stać na głowie, a nie na nogach.
Jeszcze przynajmniej gdyby wiadomo było, po co dokonują tych zmian, żeby dokonywać je tak, by było lepiej, niż poprzednio, ale nie, oni dokonują te zmiany tylko po to, by było inaczej niż za PO, inaczej, ale to nie znaczy wcale dobrze, wręcz przeciwnie.
Podobny bałagan zrobili z reformą szkolnictwa, teraz zabałaganili służbę zdrowia, co by u jeszcze panowie pisiacy spieprzyć???????
DOBRA ZMIANA wg Pisu to tak wszystko powykręcać, pozamieniać, popieprzyć, by nic się już nie dało odbudować, jedna ruina pozostanie.

DOKĄD TO BĘDZIE TRWAŁO?????? JUŻ SIĘ WYTRZYMAĆ W TEJ POLSCE NIE DA!!!!
CZY WY NAPRAWDĘ PISORY TEGO NIE WIDZICIE?
JESTEŚCIE PSUJE NAD PSUJAMI, MOŻNA POWIEDZIEĆ MISTRZOWIE  PSUCIA!!!!!!!
TO JEST NAJGORSZA Z NAJGORSZYCH ZMIAN NA CAŁYM ZIEMSKIM GLOBIE!!!!!!

No dobra, już spokój, tylko on może nas uratować.

Resztę wczorajszego wieczoru spędziłam już wg swoich farmerskich zasad, a noc nawet w miarę, czyli jako tako przespałam. Nie znaczy, że się nie budziłam w ciemności za oknem (no niezupełnie, bo opodal latarnia nawet świeci i jest lekka poświata w mieszkaniu), ale przynajmniej nie wstawałam z łóżka, nie było takiej potrzeby. Może dlatego dzisiejszy poranek rozpoczęłam  już bez tego kręciołka w głowie????????

No, a za oknem znów piękna i słoneczna niedziela, raczej ciepła, jak na pierwszego dnia miesiąca października przystało.
No i  czeka mnie  przyjemnie spędzona niedziela  przy otwartym balkonie, prawie jak na tarasie w Modlnicy.

Życzę wszystkim miłego dnia, oraz całkiem spokojnego, bez żadnych zawirowań miesiąca października, chociaż nie wiadomo co tym zwariowanym pisiorom jeszcze do głowy wpadnie,
Oni chyba rozpisali ostatnio konkurs na największy głupi pomysł, wygrywa największy absurd świata , ale i inne nonsensy są przez nich mile widziane.