a po nieprzespanej nocy…



……wstała sobota.
Tylko, że u mnie zaczęła się ona już kwadrans przed godziną trzecią w nocy.
Świetna pora do urzędowania, nieprawdaż? 
Nie mam pojęcia, czemu  w tej mojej głowie zegar poprzestawiał godziny, że prawie co noc w jej  w środku  się budzę.
Czasami udaje mi się jeszcze dospać, ale tej nocy akurat to było nie możliwe.
No to co robiłam w tę czarną noc?
Ano siedziałam na komputerze, tzn obok komputera, oczywiście i grałam w moja Wieśniawską grę, coś tam zbierałam, coś tam sadziłam, coś tam produkowałam. O w pół do piątej rano doszłam do wniosku, że już pora na poranną kawusię, czyli na prawdziwie rozpoczęty dzień.
A ponieważ bardzo szybko zapełniłam swoje poletka na farmie, puściłam sobie na Ipli moją Rodzinkę Zastępczą i…jeszcze troszkę pospałam. Ale całkiem nie długo, już po ósmej rano znów byłam rześka jak aniołek.
Do d..y takie byle jakie noce. Jedno tylko w tym jest dobre, że mieszkam sama i mogę sobie nawet w środku nocy urzędować, bez obaw, że komuś przeszkadzam. A przecież dla zapewnienia dobrego snu ani nie oglądam horrorów, ani kryminałów przed snem, ba, nawet staram się omijać politykę, by się nie wprowadzać w stan nadmiernej nerwowości. 
Co prawda wpadł mi jakiś ostatni sondaż CBOPu, w którym Pis ma już 47 procent poparcia, ale i tak w niego nie wierzę. Ta firma sondażowa podległa jest rządowi, więc jakże inny, niż doskonały dla rządu sondaż mógłby wysmażyć?
Nie wierzę, że w Polsce jest 47 procent  TOTALNYCH IDIOTÓW.
Może kilka procent takich by się znalazło, ale nie 47 procent. Bo skoro jest tak wspaniale, jak rząd i sondaże twierdzą, to dlaczego wciąż trwa strajk młodych lekarzy i dlaczego ma on dosyć spore poparcie w społeczeństwie?
Oczywiście rząd nadal ma to w nosie, ale może kiedyś i to się zmieni.
A miało nie być o polityce….no to niech będzie o …pogodzie, mój drugi ulubiony temat.Miało być ciepło, słonecznie i fajnie, jest spory wiatr, a słonka nie ma ani na lekarstwo. Czyli pogodziarze też nas oszukują.

Wygląda na to, że remont u sąsiadów zbliża się do końca, jeszcze tylko od czasu do czasu słychać jakieś malutkie wiercenie, ale to już nie jest takie straszne. Dwa dni temu słyszałam działającą tam  maszynę do cyklinowania, a przecież na ogół jest to ostatni akcent remontowy.
Czyli zbliża się ku dobremu. To dobrze, bo pewnie sobie jeszcze dzisiaj popołudniu chwilkę pokimam, kiedyś trzeba, jak nie w nocy, to przynajmniej w dzień

Dobrej soboty i dobrego weekendu