Dlaczego krótka? Bo to będzie niezwykle krótki wpis, gdyż ogromnie rano się dzisiaj spieszę.
Mam dosyć wcześnie wizytę u lekarza neurologa, więc muszę się szybko zbierać. A rano wcale dla mnie nie jest to takie proste, bo niestety zawsze potrzebuję co najmniej 2 godzin na ” poranny rozruch”.
Takie przyzwyczajenie. Po nocy wszystkie kostki są zastane, mięśnie nie działają jak należy i zanim troszeczkę się rozluźnię, niestety to trwa i trwa.
Ale cóż, gdy raz człowiek w lekarzy łapy wpadnie, wizytom nie ma końca.
Szukając stosowne wyniki dotychczasowych moich badań natknęłam się na skierowanie właśnie do neurologa, które dostałam od pani doktor pierwszego kontaktu rok temu. Wynika z tego, że aż roku potrzebowałam, by za swoje kręciołki się zabrać. A może jeszcze rok temu aż tak bardzo w tej mojej łepetynie jak ostatnio się nie kręciło??.
Nie ważne, grunt, że wreszcie do tej decyzji dojrzałam. Niech się dzieje, co chcę…idę.
Jutro zdam krótką relację z tej mojej wizyty, za dużo nie ma co pisać, bo to nudne.
Bo kto chce w koło Macieju to samo słyszeć o czyichś dolegliwościach? Tu boli, tam strzyka, nie stanowczo są ciekawsze tematy, które można poruszać.
Dlatego nie lubię jeździć do sanatorium, bo gdy mieszkam z kimś w pokoju, zawsze słyszę całą historię choroby, zreszta w jadalni też.
Po co mi czyjaś historia choroby, skoro moja jest i tak wystarczająco długa???
No ale nie mogę dzisiaj całkowicie odbiec dzisiaj od najważniejszego programu dnia, czyli od róży, środowych życzeń i pozdrowień dla mojej Ulki.
Na pewno popijając poranną kawkę jednym okiem, a może i dwoma, skoro na dobre się już przebudziła, szuka mojego środowego wpisu w blogu.
No i dzisiaj się nie zawiedzie, wpis będzie zamieszczony bardzo wcześnie rano, już się o to postarałam.
Hallo Uleczko!!!! Serdecznie Cię więc pozdrawiam i zwyczajowe, środowe całuski zalanego słonkiem Krakowa Ci posyłam.
Życzenia wszystkiego najlepszego na dzisiejszy piękny dzień i na cały tydzień Ci posyłam.
Za tydzień znów się tutaj spotkamy 🙂 🙂 🙂
A swoją drogą, te dni są już zdecydowanie coraz krótsze. Rano jasno robi się dopiero przed siódmą, wieczorem około 19 już jest ciemna noc.
A będzie jeszcze gorzej , jeszcze dużo wcześniej noc będzie zapadała i trwała i trwała i trwała, wydawałoby się w nieskończoność.
Co prawda dla mnie nie jest to aż takie dziwne, bo i tak moje noce z założenia są teraz całkiem nienormalnie uformowane. Po prostu ostatnio dzień rozpoczynam już o 3 – 4 rano, potem jeszcze trochę drzemię, popołudniu też zasypiam na fotelu, a w sumie jestem tym wszystkim bardzo zmęczona.
Gdzie te czasy, gdy kładłam się normalnie wieczorem do łóżka i calutką noc spokojnie przesypiałam???
Ale własnie na „nobliwe lata” zaczynają występować kłopoty ze snem. Cóż, starość nawet tu mnie dopadła……
Czas – pojęcie względne, ucieka nam szybko, sekundy, minuty, godziny, miesiące, lata…
Podobno ostatnio do Sejmu wszedł wniosek o przywrócenie jednolitego czasu dla całej Polski, bez uwzględniania czasu letniego i zimowego.
I bardzo dobrze, bo te co pół roku wprowadzane zmiany wcale nic dobrego dla ludzi nie przynoszą, oszczędności są tylko pozorne, za to zaburzenia związane ze zmianami godzin snu i czuwania wiele ludzi bardzo niekorzystnie działają.
Zresztą chyba każdy sam wie najlepiej, jak trudno przez pierwsze tygodnie przystosować się do nowych czasowych warunków.
I o dziwo, projekt ten został jednomyślnie przez wszystkie kluby poparty, aż dziw, że przynajmniej w tym temacie można dojść do consensusu.
Może dało by się taki consensus i w innych projektach utrzyma? Nie, chyba to jest niemożliwe jednak.
Polacy uwielbiają wręcz wszelakie zawirowania, zwłaszcza polityczne, wtedy dopiero czują się ” u siebie w kraju” – czyli normalnie i szczęśliwie.
Więc jak dobrze pójdzie, to jeszcze tej jesieni, a konkretnie już niedługo, bo w ostatnią sobotę października, zmienimy czas na czas zimowy, czyli będziemy spać o całą godzinę dłużej. A potem…… rififi, istne szaleństwo!!!
W Polsce zmieniamy czas – z drobnymi przerwami – od okresu XX-lecia międzywojennego. Zmiana czasu została na stałe wprowadzona do polskiego kalendarza w 1977 roku. Czas letni stosowany jest w prawie siedemdziesięciu krajach na świecie, w tym prawie we wszystkich państwach w Europie.
Zmiana czasu obowiązuje – z zachowaniem stref czasowych – w całej Unii Europejskiej. Po co zmieniamy czas? Po to, by wraz ze zmianą pór roku lepiej wykorzystać światło słoneczne i po prostu oszczędzać elektryczność. Dwa razy do roku zmiana czasu z letniego na zimowy i zimowego na letni powoduje konieczność dostosowania rozkładów jazdy komunikacji. Np. w przypadku pociągów zmiana czasu z letniego na zimowy sprawia, że pociągi dodatkową godzinę przeczekują na stacji. W przypadku zmiany czasu z zimowego na letni raz w roku podróż staje się o godzinę krótsza.
.Bardzo ciekawa jestem, czy i kiedy uda nam się dokonać takiej zmiany, na brak zmiany czasu ha ha.
Ja osobiście jestem na TAK!!!!!, niech zawsze lato będzie!!!!!
Ciekawe, ile nowych recept znów dostanę?
Pewnie teraz dojdę już do 20 tabletek dziennie – OBŁĘD!!!!
No nic, trzeba będzie pomyśleć o otwarciu swojej własnej, prywatnej apteki 🙂 🙂 🙂
