Życzenia Trzech Króli

 

 

Niech Trzej Królowie, których Gwiazda do Betlejem dzisiaj przywiodła przyniesie nam dzisiaj  WIARĘ, NADZIEJĘ i MIŁOŚĆ.

Dzisiaj podążamy wraz z królewskim orszakiem za gwiazdą Zbawienia, za gwiazdą, która powinna nas przez cały rok  prowadzić  przez meandry naszego życia.

Pierwszy ich dar to WIARA.

W obecnych czasach tak łatwo w niej się zagubić, bo tak łatwo można stracić poczucie dobra i zła, bo granica pomiędzy nimi  wciąż jest  zatarta,
Dawniej Kościół był magnetyczną igłą dla człowieka, za jej wskazówką wybierał drogę swojego życia, niestety ostatnio autorytet Kościoła, który stał się pazerny, kłamliwy i nieetyczny, bardzo stracił na wartości.
Coraz mniej ludzi obecnych  w Kościele świadczy o tym, że ludzie nie godzą się z narzucanym im fałszywym świadectwem wiary, które głoszą w Kościele.
Bo jak przeciętny człowiek ma walczyć z grzechem, skoro Ci, którzy powinni dawać świadectwo wiary, sami ją łamią?
Doprowadziło to do tego, że coraz więcej ludzi odchodzi  nie tylko od Kościoła, ale i od wiary, tej dobrej nowiny, którą nas przed dwoma tysiącami lat temu nakarmili w Betlejem, napoili tą własnie wiarą, gdy Trzej Królowie uwierzyli, że oto narodził się Zbawiciel Świata, który dla nas swoje życie poświęci, abyśmy żyli wiecznie.
A czy nasza wiara jest tak samo silna, jak wiara tych Trzech Mędrców?
Jesus zbudował Kościół na skale, na niestabilnym podłożu, jakby wiedział, że przyjdzie czas, gdy on będzie się z tej skały zsuwał, bo ludzie, którzy będą nimi rządzili, będą osobami słabymi, ułomnymi, nie potrafiącymi przełamać słabości tego świata.

Ale oto przynosi nam dzisiaj drugi dar: NADZIEJĘ.

Co to jest nadzieja? Jak ją w tych niepewnych czasach, pełnych wszelakiego zła, obłudy ludzkiej  nienawiści tłumaczyć?
Popatrzmy się na nasz świat, nie tylko na nasza Polskę, ale i na inne kraje, gdzie do głosu dochodzi zwyczajny populizm, który jest niczym innym, jak próbą narzucenia własnej woli innym, poprzez głoszenia słów nie istotnych, a przede wszystkim fałszywych, tylko po to, aby zapewnić sobie tu na ziemi dostatnie życie, wcale nie martwiąc się o tę nieskończoną przyszłość, która ich kiedyś czeka, o tą wieczność, którą czy chcą jej, czy nie, będą mieli zapewnioną, niekoniecznie w łaskach, o które teraz niby się modlą.
Ten fałszywy obraz wiary przeraża tego każdego człowieka, który myśli, który naprawdę wierzy, który czuje Bożą Bojaźń.
To własnie ten przeciętny człowiek ma nadzieję, że kiedyś to wszystko, co teraz się dzieje na naszym świecie będzie sprawiedliwie rozliczone, a ci, którzy głoszą fałszywą nowinę ze swoje bezeceństwa odpowiedzą.
I jak napisane jest w Biblii:  źli będą wyrzuceni w ciemność, a tam będzie tylko płacz i zgrzytanie zębów.
Nasze życie tu na ziemi jest stosunkowo krótkie, Każdy po narodzeniu dostaje swoją drogę, którą ma kroczyć, z tym, że Bóg daje nam wolną wolę, możemy iść wygodną, szeroką aleją, nie potykając się o kamienie trudu i zła, z którym przyjdzie nam walczyć, ale koniec tej drogi dla wszystkich jest jednakowy, tam będziemy odpowiadać za nasze życiowe trasy.
Niestety niektórzy o tym zapominają, jakby nie wierząc, że jednak życie wieczne istnieje, że tu na ziemi jesteśmy teraz, na chwilę, a potem…….
I jeszcze raz powiem: ludzie są  słabi, ale tak zostaliśmy stworzeni , żeby nasza wiara pozwalała nam umacniać się w tym, co na co dzień dla innych, dla siebie robimy.Pewnie, że i ja, jak i inni ludzie chcielibyśmy, aby ten nasz doczesny świat był piękny, prawdziwy i szczęśliwy.

Wszak dostaliśmy trzeci piękny Dar  MIŁOŚĆ

I to wcale nie chodzi o tę miłość czysto fizyczną, ona jest tylko krótkotrwałym doznaniem, które szybko się kończy.
Miłość to piękne słowo, które wyraża nasz stosunek do życia do ludzi, do zwierząt, do przyrody.
Prawdziwie kocha ten, kto potrafi oddać  samego siebie bez reszty, nie patrząc, czy przyniesie mu to zysk, czy stratę.
Miłość to nasz uśmiech, to nasze serdeczne słowo, skierowane nie tylko do najbliższych, bo to jest nie takie znów trudne, chociaż często również i  bywa niestety fałszywe.
To jest gest wobec obcych, którzy nie są przecież naszymi wrogami, bo są tak samo stworzeni przez tego samego Boga, jak my, to podanie ręki potrzebującemu, to pocieszenie kogoś w bólu, czy w rozpaczy, obojętnie jakiej wiary, czy koloru skóry są.
Miłość to nasz stosunek do otaczającej nas przyrody, która jest wyrazem piękna dla nas własnie ofiarowanego, to nasz stosunek do humanitarnego traktowania naszych braci mniejszych, obecnych w naszym życiu.

MIŁOŚĆ, NADZIEJA i  WIARA: dzisiaj nam przyniesiona i ofiarowana tam w Betlejemskim Żłóbku niech da nam chwilę zamysłu nad tym jak naprawdę nasze życie się toczy, a jak powinno ono naprawdę wyglądać.
Każdego dnia, rozpędzeni w naszej codzienności  mamy tak mało czasu na rozważanie tak oczywistej prawdy, która jest nam dzisiaj objawiona, może przynajmniej po przeczytaniu mojego blogu znajdziecie chwilkę na rozważenie tych moich słów, które wcale nie są  jakąś wielką mądrością, czy próbą narzucenia moich poglądów.
Są one po prostu tak proste, że stają się tym oczywiste

Miłego ŚWIĘTOWANIA