I chociaż jest duże prawdopodobieństwo, że dzisiaj nie doczekam się komentarza od Uleczki tutaj, w tę środę na blogu, bo najprawdopodobniej znów Ulka jest w rozjazdach, ale i tak umieszczam dla Niej tu różę, najwyżej oglądnie ją sobie dzisiaj na telefonie, a kiedyś, przy okazji odbierze.
No bo jakby wyglądał środowy mój wpis w blogu bez róży?
Chyba tak jakoś głupio, chyba……
Przypuszczam, że nie tylko Ulke do tych środowych róż przekonałam, ale i Ci, którzy czytają mój blog w miarę regularnie mogą się dzisiaj pozdrowień i różyczki dla Ulki spodziewać, prawda????
Taka jest już ta moja środowa tradycja.
A tradycja to rzecz święta więc…….
Przesyłam Ci Uleczko prawdziwie zimowe całusy z zasypanego, białego Krakowa, życząc Ci, aby Twój zimowy wypoczynek z Lenką przebiegał Ci wesoło i , bo sama wiem, ile dziecko radości człowiekowi przynieść może.
Bawcie się dobrze, dużo spacerujcie, ale uważajcie, aby jakiegoś katarku przy tych spacerach nie podłapać, bo zima ostatnio jakoś daje dosyć wyraźnie o sobie znać.
To nie znaczy wcale, że dzisiaj tych zimowych serdeczności nie posyłam do innych moich wiernych Czytelników, do Was wszystkich zimowo się uśmiecham, ale po cichu tylko dodaję….wolę jednak wiosnę, zdecydowanie wolę.
A dzisiaj zwracam się z nietypową ale wielką prośbą do moich Czytelników:
Zbieramy na wózek dla SuoerWomen Marty Czachor Hakuna Matata D.
To nie jest wcale zwyczajna zrzutka…
Kiedyś pisałam w moim blogu o niezwykłej dziewczynie z Jastarni, o Marcie, która od dziecka jeździ na wózku inwalidzkim.
Teraz Marta ma już 22 lata, ale jest niezwykle aktywna osobą, zresztą wystarczy wejść na jej stroną na Facebooku, tam właśnie sama Marta opowiada o tym, co już zrobiła w życiu, nie tylko dla siebie, ale i przede wszystkim dla innych i co zamierza jeszcze zrobić.
A trzeba przyznać, że jest wręcz niesamowita !!!!
Mimo dużej niesprawności, świat przed nią wciąż stoi otworem, a ona chce i umie naprawdę czerpać życie pełnymi rękami, a przede wszystkim niesamowitym sercem to szczęście i to dobro, którym potem się dzieli z innymi.
Zawsze jestem pełna uznania dla Niej, a poznałam Ją osobiście wiele lat temu, gdy była kilkuletnia dziewczynką i u mnie w moim mieszkaniu na Smoleńsk bawiła się z małą Darią i Wiką, one biegały z pokoju do pokoju, a ona goniła je jeżdżąc na pupie, bo niestety nie mogła biegać.
I ta radość, która wtedy z jej twarzy biła, że jest z dziećmi……. Do dzisiaj ta radość i ten uśmiech z niej emanuje, można powiedzieć, że wprost zaraża nim innych, którzy z nią przebywają.
Jeżeli ktoś może, bardzo proszę o wejście na Face Book na stronę Marty , w której pisze, że zbiera na nowy wózek, bo ten, na którym teraz jeździ jest już niestety mocno zdezelowany.
Starałam się podać link do strony zbiórki, niestety wyskakuje tam Error.
Nie lubię z zasady namawiać nikogo na żadną tego typu pomoc, ale tu z pełnym sercem i z pełna odpowiedzialnością zwracam się do Was z taką prośbą, albowiem znam osobiście nie tylko Martę, ale i Jej Rodziców i wiem, że to jest naprawdę wspaniała sprawa pomóc jej w tej życiowej dla niej sprawie, na pewno na to zasługuje.
Każdy ofiarowany grosz jest naprawdę wspaniałą inwestycją we wspaniałą dziewczynę!!
https://www.facebook.com/marta.a.czachor
Dziękuję.
A za oknem zima. Biało i zimno, od czasu do czasu nowy puch z nieba leci.
Nie wiem, jak długo się taka pogoda utrzyma, całkiem niedługo rozpoczynają się już ferie i pewnie dzieci taka pogoda by ucieszyła, tym bardziej, że przed nimi jeszcze prawie pół roku ciężkiej nauki.
Ciężkiej, bo według nowego programu, zaplanowanego przez całkiem nieodpowiedzialną panią minister A. Zalewską, program jest bardzo przeładowany, szczególnie dla tych dzieci które w tym roku kończą ostatnią klasę gimnazjum i ostatnią klasę szkoły podstawowej.
Niestety ta dwa roczniki razem spotkają się przy egzaminach do szkól licealnych, które to niestety budynki nie powiększą w związku z tym swojej pojemności, ani nie powiększą kadry nauczycielskiej, przez co osiągniecie pozytywnego rezultatu dostania się do takiej szkoły staje się wielką trudnością.
Wiadomo, że jest to taki wiek, gdy dzieci nie zawsze potrafią określić swoich predyspozycji życiowych i trzeba im w tym pomóc a nie utrudniać, niestety nowa reforma, a właściwie deforma oświaty staje okoniem wobec młodzieży.
Tak to jest, gdy niekompetentni ludzie zabierają się za reformowanie czegoś, o czym nie mają całkowicie pojęcia.
I co gorsza, nie pomagają ani sprzeciwy nie tylko młodzieży, ale i ich rodziców i nawet nauczycieli, którzy są najbardziej kompetentni w określeniu poziomu nauczania, uparta pani minister nadal krnąbrnie brnie w swoje chore wymysły, co oczywiście odbije się negatywnie na młodzieży, która już w tej chwili jest znerwicowana i zestresowana istniejąca sytuacją.
A przecież przed nimi stoi przyszłość, dlaczego zamiast ułatwiać zdobywania wiedzy, ktoś z góry przekreśla ich możliwości????
Wczoraj rozmawiałam z moją Magdą, która wróciła z zebrania rodziców w szkole Jaśka, niestety w szkole pośród rodziców i pośród nauczycieli trwa minorowa atmosfera.
Jasiek jest w ostatniej klasie szkoły podstawowej, której program bardzo odbiega od tego, który prowadzony był przez szkoły gimnazjalne, po prostu nie zdążą w tak krótkim czasie nadrobić braki w szaleńczo rozszerzonym programie, a to niestety odbije się na egzaminach wstępnych do liceum czy do technikum. I to wcale nie dlatego, że młodzież nie chce się uczyć, oni mają świadomość tego, że muszą bardzo przyłożyć się do nauki, niestety program jest zbyt obszerny, ten, który dotychczas rozłożony był na 3 lata nauki zwęził się do jednego roku naprawdę wytężonej i nadmiernej pracy uczniów.
Czy naprawdę przez EGO jednej pani minister trzeba skreślić przyszłość tylu dzieciaków?
Życzę przyjemnej środy, co prawda jest znów ponuro, jakby nowa porcja śniegu z nieba jeszcze chciała nam spaść, ale…do wiosny coraz bliżej…. wierzę w to.
W zeszłym roku rozpoczęła się ona już na początku kwietnia, czemu nie miałoby być podobnie i w tym roku????A do kwietnia już tylko dwa i pół miesiąca, nie koniecznie tylko pełnego samych śnieżnych dni.
