A za nami…czwartek.
Bardzo smutny był t dzień dla niektórych, szczególnie dla mieszkańców Koszalina, gdzie wczoraj odbył się pogrzeb pięciu młodych dziewczyn, które zginęły w strasznych, morderczych warunkach w escaperoomie.
Poszły sobie młode dziewczyny na fun, miały nadzieję na dobrą zabawę, która niestety przez trudno powiedzieć, ze tylko nieuwagę, ale przede wszystkim przez brak wyobraźni twórcy takiego escaperoomu straciły życie.
Straszna tragedia, wyobrażam sobie, co przezywali i nadal przeżywają rodzice tych młodych dziewcząt, przed którymi życie dopiero się otwierało, niestety przez czyjaś niefrasobliwość te drzwi zostały na zawsze zatrzaśnięte. I to nie tylko w przenośni, ale i w realnych warunkach, ktoś, kto za nimi te drzwi zamknął nie przypuszczał, że wsadza je w śmiertelną pułapkę.
Fajna zabawa, którą miała być chęć rozwiązywania zagadek, tym razem nie w internecie, a w realu skończyła się tragicznie.
Ale dopiero musiało dojść do tak strasznej tragedii, aby ktoś doszedł do wniosku, że nie można tak całkiem samopas, bez żadnej kontroli pozostawić miejsca, gdzie ludzie mogą być narażani na utratę zdrowia, czy życia.
No i po kontroli większości takich escaperoomów okazało się, że w przeważającej większości urągają one podstawowym zabezpieczeniom, ba, pozostają bez żadnej kontroli, czyli bez możliwości zapewnienia podstawowych zasad bezpieczeństwa.
Chęć dobrych zarobków przysłoniła wielu właścicielom takich przybytków zdrowy rozsądek, aby stworzyć warunki, nie będące dla nikogo zagrożeniem.
Ile takich strasznych przypadków musi zdarzyć się, aby ludzie nie tylko młodzi, ale wszyscy nie czuli się zagrożenie, nie wisiało nad nimi widmo niebezpieczeństwa?????
To było straszne przeżycie również i dla Koleżanek ze szkoły, do której dziewczyny chodziły, słyszałam, jak załamywał się głos, przepełniony łzami jednej z koleżanek, które je wczoraj na cmentarzy żegnała.
Głęboko współczuję Rodzinom i Najbliższym tych pięciu młodych dziewczyn.
Ale tak, jak jest w życiu, minie pewien czas, sprawa przyschnie, ból pozostanie tylko wśród rodzin, a ten pozostanie już na zawsze, niestety…………
Za oknem ciągle biało, na termometrze temperatury minusowe, pełnia zimy.
Dzisiaj jest ostatni dzień nauki dla młodzieży w rejonie Małopolski, od popołudnia rozpoczynają one swoje zimowe ferie.
Zapowiadają się więc one świetnie, dzieci będą mgły sobie na nartach poszaleć, bałwany lepić i odpoczywać przed następnym bardzo już intensywnym okresem nauki, szczególnie, jak już kiedyś pisałam te dzieci, które teraz czekają egzaminy do szkół ponad podstawowych. A łatwo niestety nie będzie!!!!
Ale tak już jest, każdy ma swoją górkę w życiu, pod którą musi się wdrapać, sztuka tylko w tym, żeby za szybko z tej górki nie spaść i boleśnie przy tym się nie poranić.
Bo życie jest jak róża, która swoje kolce ma, tylko trzeba uważać, żeby je starannie omijać.
Oczywiście wyłączam tutaj te róże ofiarowane co środę mojej Uleczce, bo te akurat zawsze wcześniej bolesnych kolców są przeze mnie pozbywane.
A co ja dzisiaj będę robiła?Pewnie będę się słodko leniła, co chwila patrząc za okno na park spowity bielą i marząc, że już niedługo tej mój krajobraz za oknem zmieni się na kolor zieleni…..
Ach te zielone liście na drzewkach, kolorowe kwiaty w parku, rozsiewające piękne zapachy, wesoły ptasi świergot no i oczywiście moje kaczuszki……
Nic innego mi teraz nie pozostaje, jak troszkę sobie pomarzyć………
Życzę przyjemnego weekendu
