Niestety nie pamiętam swoich Dziadków.
Miałam zaledwie 3 lata, gdy obydwoje, w tym samym roku odeszli.
Więcej znam ich z opowieści, niż z mojej pamięci, chociaż do tej pory pamiętam smak pysznego lekarstwa, którym mnie karmił mój dziadek Emil.
To jest chyba jedno, co pozostało mi w pamięci, chociaż wiem z opowiadań, że brał mnie na kolana i swoim specjalnym małym grzebyczkiem do brody czesał moje małe włosy, a potem rozpuszczał na łyżeczce to „lekarstwo”, które chętnie od niego brałam, bo było niesamowicie słodkie, co najmniej jak czekoladka.
Podejrzewam, że w cukier puder były tam wmieszane jakieś preparaty witaminowe i siarka.
Mój Dziadek Emil, czyli ojciec mojego Taty, był homeopatą i wszystkie choroby leczył nie tylko ziołami, ale własnie różnymi preparatami pochodzenia naturalnego.
Sam zbierał wszystkie zioła, które bardzo starannie przechowywał, aby potem wykorzystywać do leczenia wszelakich bolączek swojej rodziny, ale również i pięknie opracowywał wszystkie zioła, które później starannie rysował, opisywał, poprzez biologiczne cechy każdego ziela, a więc nie tytko jego wygląd, ale i rodzinę, z której ta roślina pochodziła, po jego leczniczych właściwości.
Wydał wiele pięknie ilustrowanych książek, a w domowej bibliotece były Jego specjalne annały z nazwami choroby i od razu przy tym nazwa zioła, którą daną chorobę można było leczyć.
Ziołolecznictwem niejako „zaraził” swoje dzieci, zarówno mój Tata, jak i moje Ciocie, Janka i Hela, również zbierały i suszyły zioła dla leczniczych celów.
Pamiętam, że gdy byłam już kilkuletnią dziewczynką i zostałam z w wakacje pod opieką obu Cioć w Zawoi, leczyły wszystkie moje prawdziwe i mniej prawdziwe dolegliwości ziołami tak skutecznie, że aż przez telefon płakałam do Taty prosząc „Tato, weź mnie już z tej Zawoi, bo Ciocie tymi ziołami mnie otrują”.
Zresztą po tej przymusowej ziołowej kuracji moich Kochanych Cioć do tej pory mam wstręt do wszelakich ziół.
Drugiego Dziadka Michała, Ojca mojej Mamy, całkowicie nie pamiętam, chociaż ostatnie lata spędził wraz z Tamtą Mamą w naszym mieszkaniu.
Wiem tylko, że był doktorem praw, adwokatem we Lwowie, był podpułkownikiem Wojska Polskiego, założycielem Uni Narodowo – Państwowej a także senatorem II RP. Brał udział w tworzeniu Legionów, brał czynny udział w Iszej i II giej wojnie światowej.
Ale żadnych osobistych wspomnień po sobie nie zostawił w mojej pamięci, widocznie byłam jednak za mała na to, żeby cokolwiek rozumieć, a potem cokolwiek pamiętać.
Ale jestem z Niego bardzo dumna i myślę, że to, co obecnie dzieje się w Senacie, Jemu, jako prawemu senatorowi na pewno by się nie podobało, na pewno nie godziłby się z takimi nieprawościami i politycznymi i prawnymi.
Dzisiaj jestem myślami z moimi Wspaniałymi Dziadkami i modlę się za spokój Ich duszy, równocześnie przyrzekając, że nigdy nie złamię tych Ich szlachetnych zasad życia, które traktuję jako swoiste przesłanie.
Jeszcze w dzisiejszym wpisie dodam, że jestem dumna z Polaków, którzy tak licznie biorą udział w symbolicznej akcji „uzupełnij puszkę Pana Prezydenta”, zebrali już prawie 5 milionów złotych, które pójdą na cel Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Myślę, że Pan Prezydent Adamowicz jest dumny z Polaków, którzy pokazują, że nienawiść i hejt nie potrafi złamać ich morale.
JESZCZE BĘDZIE DOBRZE, JESZCZE BĘDZIE NORMALNIE W POLSCE, WIERZĘ W TO !!!!!
Wszystkim Dziadkom życzę bardzo słodkiego dnia pełnego radości ze swoich wnuków, a wszystkim życzę miłej, zimowej pogody w ten jakże mroźny wtorek.
