Wczoraj dowiedziałam się, że na stronie internetowej NFZ oddz. Kraków można sprawdzić swoją kolejkę oczekiwania,
Sprawdziłam:
Prośbę o sanatorium złożyłam w sierpniu w roku Pańskim 2017, Dostałam potem pismo, że moje skierowanie zostało przyjęte i przewidywany czas oczekiwania na sanatorium to….28 miesięcy, czyli dwa lata i 4 miesiące.Spokojnie, w takim razie powinnam go dostać w grudniu w tym roku, ale….
No własnie jest ale, bo okazuje się, że w tej chwili jestem na liście oczekiwania z numerem 34190, czyli ponad 34 tysięcy ludzi jest przede mną, więc nie ma szansy raczej na to, że w bieżącym roku sanatorium dostanę, o ile w ogóle go dostanę.
Czy to nie jest jakiś oksymoron??????
Nie, żebym miała jakieś anse do NFZ, ja tylko tak grzecznie się pytam……..
Ech, przyznaję, jestem w szoku.
Skończyły się dobre czasy, a takie bywały, gdy pracowałam w Szpitalu, raz na rok jeździłam do sanatorium.
Nie, nie żebym wykorzystywała jakieś znajomości, no może tylko łatwiej było mi załatwiać takie skierowanie, ale przecież te wszystkie zmiany zwyrodnieniowe mam już od wielu, wielu lat.
Czasami załatwiałam skierowanie do sanatorium przez Związki Zawodowe,( tak, tak, wtedy Związki Zawodowe, przynajmniej nasze, kolejowe działały całkiem sprawnie, czasami kilka dni pobytu w szpitalu, podczas których robiono mi badania wystarczały, żebym otrzymała skierowanie do sanatorium kolejowego w Ciechocinku.
Ech, Ciechocinek, to dopiero były fajne czasy, jedyną wadą było to, że była utrudniony z przesiadkami podroż, ale potem było high life, świetne warunki, no i wspaniałe naprawdę zabiegi, wszystkie na miejscu i naprawdę urozmaicone.
Tak po prostu naprawdę jestem schorowana i takie leczenie sanatoryjne mi się po prostu należy, jak psu buda, a w tej chwili nie stać mnie na wykupienie prywatnego turnusu w sanatorium. Takie czasy emeryta……
Więc pewnie jeżeli nawet doczekam się swojego turnusu, to będę już tak „zwyrodniała”, że nawet nie będę mogła nigdzie jechać, zdrowie, a raczej jego brak mi na to po prostu nie pozwoli. Bo skąd wezmę opiekuna do podróży, który dotaszczy mnie i moje bagaże na miejsce, a potem z powrotem???
A zima ma się świetnie. W Krakowie temperatury minusowe, ale właściwie śniegu jest prawie jak na lekarstwo.
Za to oglądałam wczoraj w TVN przecudne zimowe widoki z górskich okolic, rzeczywiście krajobraz był iście bajkowy, co najmniej jak z Krainy Królowej Śniegu.
Ale i tak się cieszyłam, że jestem w domku, a nie tam wyeksponowana na tej co prawda pięknej, ale mroźniej przestrzeni.
Trochę się zdenerwowałam, gdy jakiś dziadek tak strasznie zachwycał się tym mrozem, że nawet stwierdził, że taka zima mogłaby trwać jeszcze 3 miesiące.
Ejże Dziadku, skoro chcesz zimy, to jedź sobie na Antarktydę, czy na Arktykę, tam będziesz miał zimy pod dostatek.
A ja tam zdecydowanie czekam już na wiosnę!!!
I z tym przesłaniem, oczekując na miłego gościa, który ma mnie dzisiaj odwiedzić, życzę Wszystkim przemiłego, acz zimowego i mroźnego czwartku
