Chociaż by dlatego, że dzisiaj jest piątek.
Chociażby dlatego, że znów zima powróciła i sypie i sypie za oknem śnieżek. I mroźno też jest, niestety.
Nawet w moim mieszkaniu ostatnio zrobiło się chłodniej, niż ostatnio, ale co tam, włożę na siebie 2 swetry i jakoś zimę przetrwam.
Chociażby dlatego, że pan prezes (z wielkim uszanowaniem, jak mawia pan Jerzy Iwaszkiewicz) zapowiedział, że żadnego pojednania z totalną opozycją nie będzie i już.
A jeżeli on tak mówi, tak musi się stać i już.
Chociażby dlatego, że……. dosyć tego wyrażenia nadużywam, daję wielokropek, niech każdy sam sobie dopisze tam to, co chce.
Więc ja dzisiaj postanowiłam zakochać się w Mastifie Tybetańskim. Ale tylko teoretycznie.
Bo po pierwsze najwięcej pod słońcem to kocham oczywiście boksery, a stara miłość przecież nie rdzewieje, a po nich jeszcze sentymentem obradzam francuskie buldożki, a to pewnie z miłości do pewnej ślicznej suni, własnie buldożki, o imieniu Pepa.
Ach te wspaniałe kwadratowe pyszczki!!!!!!
Ale dzisiaj oglądnęłam sobie na Facebooku śliczny filmik, właśnie z mastifem Tybetańskim i…… przyznam, że mi się bardzo spodobał.
Ale tu jest właśnie to po drugie, czyli tu jest pies pogrzebany : nie tylko nie stać byłoby mnie na zakup takiego słodkiego szczeniaczka, które wkrótce przemieniło by się w 70 – 100 kg zwierzę, ale właśnie, nie stać by mnie było na zapewnienie mu odpowiedniego wyżywienia i odpowiedniej oprawy kosmetyczno – fryzjerskiej każdego dnia.
A swoją drogą ciekawe, ile karmy i jakiego gatunku taki pieseczek zjada ??????
Zresztą, (to po trzecie), czy wyobrażacie sobie takiego psa w mieszkaniu typu M-1, czy M-2, a nawet ciut większym?
Taki pies powinien mieć willę z ogródkiem, z własnym parkiem i własną łaką, po której by mógł sobie swobodnie hasać.
Ale pomarzyć zawsze przecież można, prawda?
Jeżeli już nie o tym, jak powinna wyglądać polska polityka, to przynajmniej o takim własnym wspaniałym przyjacielu – czworonogu.
Ale niestety w tej chwili oba moje marzenia są nie do spełnienia.
I coś mam przeczucie, że nie tylko w chwili obecnej……
No dobrze, życzę zatem przepięknego, acz bardzo zimnego weekendu, bo najważniejsze, żeby ten ogień miłości do ludzi w nas tkwił, niezależnie od pory roku, nie zależnie od sytuacji politycznej, czy naszych przekonań.
NO TO KOCHAJMY SIĘ !!!!
