DZIEŃ BABCI

BABCIA  TO NAJWAŻNIEJSZA  OSOBA W NASZEJ RODZINIE

Miałam dwie wspaniałe Babcie – Babcie Helenkę i Babcię Bronisławę, zwaną w Rodzinie Tamtą Mamą,

Już kiedyś pisałam, czemu ją tak nawyzywaliśmy, Ona nigdy nie chciała czuć się stara, była na to za dumna. Nie dlatego, ze wstydziła się swojego wieku, ale po prostu zawsze czuła się młoda duchem.  I dlatego nie pozwalała mówić na siebie Babciu, więc wynalazła tajemnicze słowo Tamta Mama.
Koleżanki w szkole dziwiły się, jak to, masz Tę Mamę i Tamtą Mamę, ale nigdy nie potrafiłam im tego wytłumaczyć, Tak miało pozostać i BASTA!.
I teraz, gdy doszłam już do zbliżonego do Niej wieku, świetnie ja rozumiem.
Ale za czasów Tamtej Mamy nie było internetu, więc nie było takiego połączenia z wielkim światem, o którym ona marzyła i do którego była przyzwyczajona.
Wcześniej w nim się właśnie obracała, była żoną pułkownika Wojska Polskiego, a potem Dziadek został Senatorem II RP, więc na pewno obydwoje wiedli życie na salonach.
Tamta Mama zawsze była bardzo elegancka, nieco wyniosła, ale nigdy się nie wywyższała.
Uwielbiała dobre, eleganckie towarzystwo, z którym mogła sobie po francusku porozmawiać, z czasem, te dobre Jej lata zaczęty odpływać w zapomnienie.
Później, już po śmierci Jej Męża zaszyła się w domowych pieleszach swojej córki, a mojej Mamy, pomagając przy wychowywaniu Wnuków.
Ale zawsze wypatrywała okazji, żeby przynajmniej przez chwilę porozmawiać w swoim ulubionym języku francuskim – pamiętam, że mój Tata często zapraszał swojego kolegę, lekarza, przy którym Tamta Mama zawsze jaśniała radością, bo obydwoje świetnie tym językiem się porozumiewali.
Czasami rozmawiała po francusku z Tatą ( pewnie wcześniej też z  moją Mamą, która przecież studiowała w Paryżu- ale tego akurat nie pamiętam).
Niestety mój Tata był tak zapracowanym człowiekiem, że pewnie zbyt dużo czasu na takie rozmowy nie miał.

Tamta Mama zmarła stosunkowo wcześnie, miała 77 lat, doznała zawału serca, który w pierwszym momencie nie był rozpoznany, pomimo, że natychmiast Tata załatwił Jej leczenie w Szpitalu Kolejowym. Wszyscy podejrzewali u niej zatrucie żołądkowe (kilka dni wcześniej wracając z wakacji spędzanych nad morzem, w Jastarni przywieźliśmy Jej  wędzonego węgorza, który podała na swoje imieniny, a dwanaście dni później już niestety od nas odeszła.
Smutne, bo mimo, że wydawałoby się, że prowadziła życie salonowe, wiele tragedii Ją na swojej drodze spotkało, najpierw śmierć Jej ukochanego syna Witka, który zginął w Katyniu (stąd temat Katynia nigdy nie był tematem tabu w naszym domu, jako dziecko znałam tę smutną prawdę), potem śmierć Jej Ukochanego Męża, Ukochanej Córki Ireny (a mojej Mamy) – to wszystko, plus oczywiście tragedie wojny i tułaczki, podczas której szukała bezpiecznego miejsca dla swojej Rodziny, nie mgło nie odbić się na Jej sercu, które niestety nie wytrzymało z czasem tego naporu.

Z Babcią Helenką miałam mniejszy trochę kontakt, albowiem od kiedy pamiętam, mieszkała w Krakowie „na Pędzichowie”, a sporo czasu spędzała wraz ze swoją córką Janiną w Zawoi, w naszej rodzinnej willi, zbudowanej jeszcze przed wojną przez mojego Dziadka Emila.To była spora i wspaniała jak na tamte czasy willa, rzucała się w oczy swoim wyglądem, ogrodzona była wielkim pasem parku i lasku, po którym jako dziecko hasałam, lasek sięgał aż po  zimny górski, wartki potok, w którym nawet w lecie woda była lodowata.Tak więc z Babcią Helenką spotykałam się okazjonalnie, oczywiście w okresie świąt, bo zawsze cała Rodzina spędzała Wigilie u nas w domu, czasami z Tatą jeździłam na Pędzichów do jej i Cioci Janki domu,
Babcia Helenka zawsze była bardzo elegancka, wspaniale uczesana, zawsze podziwiałam Jej kok, który podtrzymywały małe grzebyczki.Czasami opowiadała mi bajki, pamiętam jak mnie „straszyła”, opowiadając o zjawie, która wołała gdzieś z zaświatów „oddaj mi moją nogę”- zawsze się wtedy bałam, chociaż świetnie wiedziałam, że to tylko bajka. A i miała takie delikatne dłonie, z długimi, wypielęgnowanymi płaskimi paznokciami, po których ją głaskałam.
Babcia Helenka żyła 94 lata, odeszła cichutko któregoś lipcowego dnia,

To już bardzo odległe czasy. Dzisiaj sama mogłabym być już Babcią, niestety los nie dał mi tego szczęścia bycia Mamą, a potem Babcią.
Za to mam  koło siebie wnuki mojej siostry i mojego brata, które bardzo kocham i jestem z każdego z nich bardzo dumna , a jak już pisałam nie tak dawno temu, bo zaledwie 7 miesięcy zostałam nawet Ciocią Prababcią prześlicznej Zeldy, którą wprost szaleńczo kocham, mimo, że przypomina mi, że dzięki niej odwiedziłam już najwyższą gałąź drzewa genealogicznego naszej Rodziny. 

Wszystkim dumnym Babciom w dniu dzisiejszym życzę wiele szczęścia z tytułu posiadania swoich ukochanych Wnuczek i Wnuków, swoich Kochanych Perełek. a jutro podobne życzenia składać będę pewno Dziadkom  w dniu Ich Święta.

A wszystkim życzę przyjemnego poniedziałku i samych pozytywnych myśli i działań na calutki bieżący tydzień.

Orkiestra Jurka gra nadal, do końca świata i o jeden dzień dłużej

 

Wczorajszy dzień był w sumie szalenie przygnębiający,

Oglądałam cała transmisję od początku, aż do złożenia urny z prochami pana Prezydenta Adamowicza  w Kaplicy Mariackiej w Gdańsku.
Ale smutne były słowa, które tam padały, smutne, bo prawdziwe, traktujące o tym, ile zła i nienawiści u nas w Polsce się rozpleniło.
Smutne były słowa żony i córki pana Prezydenta, bardzo smutne były słowa Jego brata, który stwierdził, że nawet trzymając wcześniej wydane przez Młodzież Wszechmocną akty zgonu jego brata nie przyszło mu do głowy, że w tak całkiem krótkim czasie taki akt zgonu stanie się tak straszliwie prawdziwy, realny.
Ostro zabrzmiały słowa pana  Aleksandra Hala i dominikanina a Ojca Ludwika Wiśniewskiego, który prosił o naszą niezgodę na nienawiść, na tę nienawiść, która zabiła pana, Prezydenta. Prosi, aby żaden z nas nigdy już nie odpowiedział nienawiścią na nienawiść, bo to jest droga, która prowadzi donikąd, do takich tragedii, jaka nastąpiła 13 stycznia w Gdańsku podczas Finału Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas gdy puszczaliśmy światełko do nieba, podczas gdy nasze serca wraz z tym światełkiem ku niebu się unosiło, przyszedł ktoś, kto właśnie w to serce wycelował swoje ostrze, kto zabił niewinnego, a jakże dobrego człowieka. Z nienawiści, którą ktoś w tym człowieku skutecznie podsycił.
I gdy po uroczystości ludzie zaczęli opuszczać Bazylikę, pomyślałam sobie, że wszyscy wracamy do tej samej rzeczywistości, bo mimo tych wielkich słów, które tam padły nic na pewno się nie zmieni.
I wtedy nagle nastąpił we mnie przełom, najpierw usłyszałam, że Jurek Owsiak rozważa powrót do kierowania Orkiestry (on tak całkowicie nie odszedł, ale chciał być już na uboczu, nie podejmował się grać głównych skrzypiec), a chwilę potem wysychałam piękne oświadczenie Jurka i czułam, jak moje serce rośnie, jak napawa nową nadzieją, radością.
Jurek w swoim apelu zwracał się bezpośrednio do nieżyjącego Prezydentami ze słowami, że wtedy, gdy tamten człowiek przebił sztyletem serce świat stanął w miejscu, zaczął się kończyć. Dlatego zadecydował wtedy, że będzie grał na uboczu Orkiestry, nie będzie głównym jej wirtuozem.
Postanowił nadal grać z Orkiestrą, ale nie chciał już decydować za jej całokształt, chciał tę pałeczkę przekazać w inne ręce.
Ale to co stało się potem, to wielkie zapalone serce z wielu zniczy w Gdańsku, ta niesamowita wręcz jedność, która ludzi znów połączyła, a do tego apele ludzi z prośbą „Jurek nie odchodź”, w tym prośba wdowy po zmarłym Prezydencie, spowodowały, że Jurek uznał, że świat znów ruszył z posad, znów ożył i on teraz nie może już Orkiestry opuścić. Postanowił nie tylko wrócić, ale nadal podjął się jej dowodzeniem, nadal z nią będzie grał do końca świata i jeden dzień dłużej.
Ten feralny trzynasty dzień stycznia przyniósł smutek i tragedię, swoje życie oddał naprawdę dobry człowiek, który tam, już z nieba zarządził: musimy nadal trwać, świat musimy zmieniać, skoro nie udało mi się tego zrobić będąc na ziemi, będę czuwał z nieba, aby tak się stało.

Przyznam, że jeszcze wczorajszego do południa nie byłam przekonana, że możliwa jest jakakolwiek zmiana w naszej Polsce.
Ot, chwila smutku, która przeminie, a potem przyniesie powrót do tej nienawistnej rzeczywistości.
Ale potem, gdy usłyszałam głos Owsiaka, jego oświadczenie, że podejmuje się dalszego kierowania Orkiestrą Świątecznej Pomocy światełko nadziei w moim mózgu zaświeciło. Bo kto, jak nie Jurek może w takiej sytuacji być dla nas wszystkich autorytetem?
Kto, nie jak Jurek potrafi tak mocno zjednoczyć wszystkich i wydobyć z nas to co najlepsze?
Dlatego graj Jurku z nami, jesteśmy to wszyscy winni zmarłemu Panu Prezydentowi Adamowiczowi.

Miłej niedzieli.

BURZĄ !!!!

 

 

 

 

Mój ukochany Szpital, w którym pracowałam tyle lat, w którym wcześniej mój Tata był Ordynatorem Radiologii    idzie w odstawkę, burzą go
Przeszło  20 lat mojej pracy w nim, moje dzieciństwo spędzane w tych murach podczas odwiedzin pracującego tam Taty …wszystko to już było…. tylko było…… To już tylko historia
SMUTNO MI, bo jakże inaczej mogłoby być????Znów się „coś” w moim życiu skończyło, bo chociaż nie pracuję już tam od 2005 roku, ale ten budynek wciąż stał.
Wielokrotnie przejeżdżałam koło niego i zawsze wydawało mi się, że wciąż  słyszę stamtąd dochodzące głosy, jakby ten szpital wciąż żył.
Bo on ciągle żył w moich myślach, w moim sercu, tam tylu wspaniałych lekarzy i tyle wspaniałych innych osób z personelu medycznego pracowało……
Wiedziałam, że  ten budynek będzie burzony, ale wczoraj, gdy dostałam od Maćka to zdjęcie i jeszcze kilka innych, pokazujących moment burzenia, serce mnie mocno jednak zabolało. Poczułam się tak, jakby ktoś młotem w moje serce uderzał.
Nie dziwcie się, że takie słowa piszę, zawsze byłam bardzo sentymentalna, bardzo wrażliwa, a ten moment naprawdę bardzo boleśnie odczułam.
I pewnie tak samo odczuwają to wszystkie moje koleżanki i moi koledzy, którzy tam pracowali.
Teraz już będzie można napisać Szpital Kolejowy w Krakowie już nie istnieje,  pozostała po nim tylko legenda.
Dziękuję Wszystkim lekarzom, wszystkim pielęgniarkom i całej obsłudze szpitala za wspólnie spędzone tam ponad 20 lat mojego życia, za wszystkie wspólne dyżury, za tyle dobra, które tam płynęło.

DOBRO – to słowo dzisiaj niestety uległo straszliwej dewaluacji, przemieniło się w zło, nienawiść, czego świadectwem były ostatnie dni, które przezywaliśmy od zeszłej niedzieli.

Oglądałam oczywiście wczorajszą transmisję ostatniej drogi po swoim ukochanym Gdańsku Pana Prezydenta Adamowicza.
Gdy wcześniej czytałam hejty, które na jego temat pisali, kłamstwa na Jego temat , którymi  prawica karmiła swoich wyborców, nie mogłam zrozumieć, że skoro to był według nich tak bardzo zły człowiek, to skąd wczoraj na Gdańskich ulicach znalazły się tłumy naprawdę do głębi przejętych bólem Gdańszczan, którzy szli wraz z Prezydenckim Orszakiem, aby oddać mu hołd w tej Jego ostatniej drodze.
Szli z Nim, bo to był po prostu ich ukochany Prezydent.
Nie wiele ludzi dało się przekonać zarzucanym mu kłamstwom, których w dodatku nigdy nikt nie udowodnił.
Ot tak, dla celów swojej kampanii wyborczej, prawica rzucała na prawo i na lewo „błoto wyborcze”, z nadzieją, że coś się do Niego przylepi.
Nie przylepiło się, wręcz przeciwnie, wszyscy teraz mówią, jakim On był wspaniałym człowiekiem, otwartym na każdą ludzką krzywdę, wspomagający tych, którym pomóc mógł.
Więc komu i po co były potrzebne te kłamstwa??????
Ten kto je rzucał, sam sobie świadectwo wystawia, tym bardziej, że robili to ludzie, którzy mniemają się za prawdziwych katolików. 
Ksiądz Biskup Zieliński powiedział wczoraj w swojej homilii ważne słowa :
Panie, chroń nas od nienawiści, chęci odwetu  i módlmy się o mądrość i siłę ducha, z którą niejednokrotnie ludzie wychodzili z bardzo trudnych doświadczeń.
Jakże to wartkie są słowa w tym własnie czasie, gdy nienawiść i kłamstwo doprowadziły jednego człowieka do strasznego morderczego czynu.
Mówił też: odkrywamy też inny wymiar  Bożego Miłosierdzia, gdy daje o sobie znać ludzka historia tajemnicy zła.
W takich momentach często pojawia się pokusa odwetu,  czy nienawiści, ale wielkość człowieka polega na tym, że potrafi się dzielić z innymi ludźmi, a taką pokusę  od siebie odsunąć, nawet gdy sam jej doświadcza. 

Dużo zła, które na niego za życia się wylało , doświadczył pan Prezydent,  lecz on się nie poddawał, nie ulegał złu, ale wydobywał z siebie całe pokłady dobra, którym chętnie się dzielił.
A Jego ostatnie słowa: ” Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, to jest cudowny czas dzielenia się dobrem” stał się kwintesencją jego życia i tłumów, które wczoraj przybyły ba ostatnie z Nim pożegnanie .

W dniu dzisiejszym złożone zostaną w polskim Panteonie, w Bazylice Mariackiej w Gdańsku prochy Pana Prezydenta.
Jest to miejsce godne Jego pochówku, bo to był człowiek, który rozumiał słowo MIŁOŚĆ nie tylko do drugiego Człowieka, ale do swojego miasta i do swojej Ojczyzny.
Im oddany był do końca.
Oczywiście będę uczestniczyła w transmisji z tej smutnej uroczystości, najpierw uroczystej Mszy św, a potem z momentu złożenia Jego prochów w Kaplicy Bazyliki Mariackiej.
Prezydent Adamowicz pozostanie Symbolem naszej miłości i naszej walki o naprawdę wspaniałą Polskę, taką otwarta na całą Europę, na cały świat, pozbawioną nienawiści i uprzedzeń, sprawiedliwej i prawdziwie wolnej.
I wierzę w to, że własnie On czuwać teraz będzie, aby tak się stało, nie pozostawi nas samych,.
Zawsze mówi się, że każda śmierć jest bez sensu, szczególnie śmierć kogoś, kto jest tak otwarty na drugiego człowieka, który tyle dobra czyni, mimo, że tyle zła przy tym na niego się wylewa. 
Niech ta śmierć nie pozostawi w nas pustki, niech przyniesie pozytywne owoce, niech będzie naszym drogowskazem.

Bo przecież GDAŃSK JEST MIASTEM SYMBOLEM. Tu tak wiele się działo:

GDAŃSK – WESTERPLATTE,  GDAŃSK – SOLIDARNOŚĆ,  a teraz  GDAŃSK – PREZYDENT PAWEŁ  ADAMOWICZ.

Zauważcie, zawsze jakiś koniec tu przynosił początek nowego, lepszego.
I tak własnie stać się i teraz musi, chociaż  serce ból teraz przeszywa……….

Zburzyli mój szpital, ale na tych ruinach wyrosną nowe domy, obudzi się w nich nowe życie.
Bezsensownym morderstwem zburzyli spokój i ład Gdańska i ład w Polsce, bo teraz wszyscy czujemy ten niepokój, tę złość na to co się stało, ale może na tych ruinach powstanie  właśnie coś nowego, lepszego??????
Może znów obudzi się w nas nowe życie???

 

zamiast mojego wpisu – ku uwadze

Dzisiaj w Onecie przeczytałam wiadomość, że całkiem możliwym jest, żeby zabójca Prezydenta Adamowicza nie dostał wyroku skazującego.
Po prostu, stwierdzą, że jest schizofrenikiem, poddadzą go leczeniu i po kilku latach wypuszczą go z więzienia i………

Tyle ostatnio mówi się o „mowie nienawiści” – sama nawet zastanawiałam się, czy i ja nie jestem nią w pewnym sensie ogarnięta.
Dlatego miałam wiele wątpliwości, czy ten tekst przytoczyć, jednak stwierdziłam, że dobrze, żeby przynajmniej jakiś ślad po takiej możliwości ewentualnego następnego ataku na następnego polityka pozostał.
Jak widać, historia lubi się powtarzać……..
Zawsze przecież będę mogła wrócić do wpisu z dnia 19 stycznia 2019 i wtedy powiem:  a nie mówiłam?

Dlatego proszę o przeczytanie poniższego tekstu ze zrozumieniem i wielka rozwagą. Dziękuję.

 

Oceniajmy po owocach. A efektem jest że nie żyje Pan Adamowicz i odchodzi Jurek. Komu miało by na tym zależeć. Rabusiowi bankowemu?”

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Ryszard Fajer

Znalezione w sieci. Proponuję przeczytać uważnie bo uwagi tego internauty moim zdaniem są bardzo sensowne a cała ta sprawa śmierdzi na odległość;

„Pracowałem w wojsku i później policji .Aby ugodzić kogoś jednocześnie narządy, przeponę , i w serce zadając pchnięcie trzeba być wyszkolonym albo mieć niebywałe szczęście . To jest półmetrowy odcinek do pokonania pod bardzo konkretnym i precyzyjnym kątem . 2 razy dłuższy niż typowe ostrze noża bojowego.3 razy niż typowego kuchennego .Atakując w inny sposób pod żebro około 20 cm u praworęcznego atakującego . Broń użyta w ataku to nóż desantowy, używany przez komandosów. Jest to informacja podana przez policję. Ostrze miało około 15 cm długości .Trzeba ćwiczyć tygodniami żeby takim nożem zadać takie ciosy .

Większość uderzeń w afekcie w jamę brzuszną zadaje się na wprost w okolice żołądka i lądują najdalej na krzyżu i miednicy. Nożownicy amatorzy często próbują zaatakować w serce przez żebra czy mostek.Człowiek się rusza, ofiara też. Są emocje, adrenalina. Spięcie mięśni. Brak doświadczenia.
Zobaczcie jak wygląda corrida. Wprawieni matadorzy nie potrafią szpadą trafić tak byka który ma 2.5 krotnie większe organy przez czasem kilkadziesiąt minut

Duża ilość osób przeżywa nawet 4-5 pchnięć. To zdarzenie było bardzo nietypowe. W taki sposób został ugodzony Jezus włócznią przez setnika z 10 letnią praktyką. Będąc nieruchomym. W mojej opinii wymaga to ponadprzeciętnej wiedzy z anatomii i technik walki.
Ciosy w Gdańsku były 2. Jeden na wysokości pasa. Drugi już śmiertelny. Dokładnie w takiej kolejności jak uczą się komandosi. Jeden nisko a gdy człowiek spina przeponę i się pochyla z bólu skraca pewne odcinki wewnątrz ciała. Możliwe jest zadanie wtedy ciosu w serce nawet tak krótkim ostrzem.

Dodajmy do tego jeszcze płaszcz zimowy i całą resztę ubrań.Spróbujcie przebić a co dopiero trafić w coś przez 3 warstwy materiału . Tutaj to nie był amator po prostu.

Po tak silnym ataku facet jednak miał czas zdążyć wygłosić swój manifest . Znał procedury , harmonogram z wyprzedzeniem i był precyzyjny (miał plakietkę media , były fajerwerki zagłuszające i odciągające uwagę , ochrona nie stała na tyle blisko więc wiedział ile ma czasu na działania ) To też nietypowe. Jak na kogoś kto ponoć wchodził do banków ze straszakiem to wygląda zbyt profesjonalnie.

Zmarły Prezydent nie miał wiele wspólnego z więziennictwem czy wymiarem sprawiedliwości . Stefan winił PO za tortury w więzieniu po czym tak chętnie tam wraca. I ze wszystkich polityków tej partii wybrał jego.W czasie gdy każdy może wygooglowąć że Donald Tusk biega w pewnym miejscu z jednym ochroniarzem. Wszystko się kupy nie trzyma.

Nie zachowało się też żadne wyraźne nagranie ze zdarzenia z widokiem na jego twarz twarzy.To dziwne że podczas finału ,podczas odliczania i światełka nie było zbliżeń . Oglądaliśmy różne konkursy , mam talenty itd. Przecież zadanie operatora w takiej chwili to maksymalne uchwycenie ze wszystkich kamer.To był finał a jedyne konkretne nagranie było z komórki kogoś z tłumu. Reszta została upubliczniona dzisiaj i pocięta na urywki w wielu przypadkach. Na każdym, powtarzam na każdym jego twarz jest zasłonięta przez dym z zimnych ogni albo nierozpoznawalna przez czerwoną poświatę z innych fajerwerków.

Możliwe nawet że prawdziwy Stefan cały czas siedzi i będzie siedział dalej za tego cudaka tutaj . Skoro w scenariuszu Kilera Piotr Wereśniak wpadł na to 20 lat temu to czemu nie tutaj. Jak wiadomo dzieją sie rzeczy które sie pisarzom jeszcze nie śniły.

Stefan to zrobił w taki sposób ,takimi środkami że mam niemal 100% pewność że jest osobą doświadczona i dobrze przeszkoloną jak również miał dostęp do informacji do których zwykły kowalski by nie miał. Użył noża o sztychu sztyletowym a nie typowym. Takie są typowe głownie dla zwiadu i rozpoznania.

Jego motywy są wewnętrznie sprzeczne ale pozornie spójne a manifest wygłosił bez potknięć przejęzyczeń czy pośpiechu . . Znam statystyki jako były protokolant . 
Frustraci zaburzeni atakują wielokrotnie. Dają sobie upust. Odreagowują. Oni marzą o zemście latami. Bywa i nawet 30-50 pchnięć. Obsesja stoi na przeciwnym biegunie co narcyzm. Nie tłumaczą się. Oni po prostu działają.Ich celem jest ofiara, nie opinia ludzi , nie widownia. Nie przekonywanie kogoś że ofiara była zła .

Taki Brejwik który zabijał aby swoje manifesty rozpowszechnić był wielokrotnie badany i jest osobą całkowicie poczytalną. 
Posiada pewne zaburzenia emocjonalne i empatii ale nie posiada żadnych chorób psychicznych w znaczeniu klinicznym . Jak wielu mu podobnych. W tym i Stefan moim zdaniem .

wielki mały człowiek

 

 

Co to znaczy, że ktoś jest wielki?
Przecież nie chodzi mi tu o wzrost  a o całość tego, co mianem wielkiego człowieka określa.
Czy ktoś, kto mówi o sobie, że jest lepszy od innych, którymi pomiata, których się brzydzi, których lekceważy może zostać wielkim człowiekiem ????? Pewnie, ale  tylko w swoim mniemaniu, a także w  przyzwoleniu  tych, którzy mu się podlizują, bo z tego korzyści, głównie materialne czerpią.

Nawiązuję tu do wczorajszej specjalnej sesji Sejmu, podczas której posłowie uczcili minutą ciszy pamieć Prezydenta Adamowicza.
Ale ten niby „wielki człowiek”, czyli prezes nie przyszedł, chociaż był w budynku Sejmu,  tylko kilka korytarzy dalej………

Nie przyszedł też wicemarszałek Terlecki i nie przyszła pani wicemarszałek  Mazurek.
To był ich  polityczny protest, bo zaraz potem, gdy modlitwa za śp. pana Prezydenta się skoczyła, odnaleźli  jakoś drogę na Sejmową salę, aby brać udział w  dalszych   obradach Sejmu !
Nie potrafili jednak  wznieść  się nad wyżyny swojego EGO, zlekceważyli kogoś, komu taki hołd się po prostu należał za to, że był naprawdę wspaniałym Człowiekiem i prawdziwym z krwi i kości politykiem, takim, który własnie w przeciwieństwie do tej trójki  nie siebie stawiał na pierwszym miejscu.
Dlaczego  tak się stało???
Trudno wytłumaczyć to tym, że prezydent Adamowicz był ich przeciwnikiem partyjnym. To nie jest wystarczający powód.
Po prostu tym ludziom brak  jest politycznej kultury, nie da się tego ukryć.
Pewnie pan Terlecki i pani Mazurek nie weszli na tą salę też z powodu zwykłego lizusostwa, bo kto się w takim momencie śmie szefowi sprzeciwić, skoro na co dzień liże się jego tyłek,oczywiście nie bezinteresownie ???????

A przecież tu, na tej ziemi, jesteśmy wszyscy tylko przez chwilę, jeden krócej, drugi trochę dłużej, a potem wszystkich nas  czeka  ten sam los, spotkanie ze śmiercią.
Czy wtedy też ci ludzie, którzy wyrażają teraz pogardę dla kogoś tylko dlatego, że czują się lepsi,  też będą czuli, krocząc na ten drugi świat,  swoją wyższość nad innymi?????
Nie, tam będzie już tylko jedno –  WSZYSCY BĘDZIEMY RÓWNI – KONIEC !!!!!!
A jak napisane jest w Ewangelii :”Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.
Podobno pan Kaczyński jest żarliwym katolikiem, więc taką prawdę pewnie zna, przynajmniej powinien znać.
Ale wiara nie może być na pokaz, wyrażana przewracaniem paciorków, gdy wszyscy to widzą, ona musi być wyrażana czynem
Więc wielki znak zapytania stoi przy „wielkości” tego człowieka, który niestety bardzo mały i marny w swojej wielkości wygląda.

Zresztą myślę, że przekaz dnia był dany z góry, skoro na specjalnej sesji miasta Łodzi, która też była poświęcona Prezydentowi pamięci prezydenta Adamowicza, wszystkie stołki (prócz jednego!) zajmowane przez radnych Pisu były puste.
No cóż, skoro dostało się ciepłą posadkę z wielką fortuną i innymi przywilejami od prezesa teraz musieli wykazać mu „wierność”.
Boże, jakie to małe, Boże jakie to po prostu podłe !!!!!

A wczoraj w Gdańsku odbyła się wielka manifestacja SERCE DLA PREZYDENTA. Zapalono świeczki, znicze ułożone w jedno wielkie serce.
Podczas tego spotkania wielu Gdańszczan obecna także była żona i starsza córka pana Prezydenta i obie zabrały głos.
Jakże smutno było to słuchać, gdy obie, mimo wielkiego bólu, który teraz przeżywają i który rozdziera ich serca, potrafiły zwrócić się ze słowami miłości do mieszkańców Gdańska.
Jakże przejmująco brzmiały słowa córki : „Nazywam się Antonina Adamowicz, Paweł Adamowicz był moim Tatusiem”.
„Ciebie Kocham Tatusiu bardzo mocno i na zawsze…..”
Czy te słowa potrafiły wzbudzić wczoraj  łzy i współczucie u tych trzech osób, o których powyżej pisałam, a także u tych łódzkich senatorów, którzy nie przyszli wczoraj pożegnać pana Prezydenta na Sesji Rady Miejskiej ????????
Czy oni naprawdę mają takie martwe, zimne serca z kamienia??????

Empatia, to jest to czym kierował się w swoim życiu zmarły Prezydent.
Był On niezwykłym człowiekiem, otwartym na innych ludzi.
Dlatego wczoraj wiceprezydent Gdańska odwiedził mieszkanie matki tego młodego mordercy, która przeżywa teraz swoją straszną rodzinną traumę.
Wiedział, że takim życzeniem kierowałby się zmarły Prezydent, pomoc zrozpaczonej matce.
Z jednej strony okropne jest dla niej uczucie, że jest matką mordercy, który pozbawił bez skrupułów kogoś życia, z drugiej strony ona i jej pozostali synowie narażeni są na niesamowite wyrazy nienawiści ze strony ludzi, z którymi w tej kamienicy mieszka.
Wiceprezydent  przydzielił jej pomoc psychologiczną, która ona i jej pozostali synowie teraz bardzo potrzebują – jakie to ludzkie w tak trudnej chwili zwrócić się do kogoś, kto czuje przerażenie, pustkę i rozpacz.
Żadna matka nie chciałaby przeżywać tego, co teraz dotknęło tę kobietę, tym bardziej, że jak okazuje się, jeszcze przed wyjściem z wiezienia jej syna, matka napisała do policji pismo z zawiadomieniem, że jej syn planuje jakieś morderstwo, niestety ten sygnał został pominięty, zlekceważony, chłopak wyszedł na wolność bez żadnego psychiatrycznego zabezpieczenia, puszczony był samopas, chociaż matka wiedziała, że to tragicznie się skończy.
Dlatego potem przyszedł ten tragiczny wieczór 13 stycznia, gdy chory psychicznie, ale nabuzowany politycznymi hejtami,  których  nałykał podczas oglądania jednego, jedynego programu puszczanego w wiezieniu – Wiadomości TVP, uderzył, zabił.
Był słabym psychicznie człowiekiem, a jakże bardzo podatnym przez to na sianą nienawiść, z którą codziennie w wiezieniu się spotykał.
Niestety tę nienawiść „pielęgnował” w sobie tak starannie, że nie mogła ona nie pozostawić krwawego śladu…….

Już dzisiaj popołudniu rozpoczną się w Gdańsku uroczystości związane z pogrzebem pana Prezydenta, którego prochy zostaną pochowane w Bazylice Mariackiej w Gdańsku.
On tak bardzo kochał to miasto, On tak wiele dla tego miasta zrobił, zasłużył na taki godny pochówek w Gdańskim  Panteonie.

I tak jak powiedziała wczoraj Żona Pana Prezydenta, czas żałoby minie, przyjdzie potem normalne życie, ale ważne jest to, żeby ta tragiczna śmierć pozostawiła w nas wszystkich pozytywne cechy wewnętrznej przemiany, braku zgody na nienawiść, polityczną normalność.

I to są moje życzenia dla Nas Wszystkich nie tylko na dzisiaj, ale i na wszystkie następne dni, które wreszcie musza przynieść Polsce pozytywne zmiany.

P.S. A pod koniec zeszłego roku znany wizjoner Jackowski przepowiedział straszna polityczną  tragedię, rozpacz, która ogarnie całą Polskę.
STAŁO SIĘ !!!!

pewnie, że to środa

 

 

 

a skoro środa to….,śnieg …piesek i …….. róża przez tego sympatycznego czworonoga dzisiaj Ci przyniesiona.
Pewnie Uleczko jesteś już  na wspaniałym zimowisku z Wnusią i masz fantastyczne warunki, no może nie na długie spacery, bo ciężko po śniegu się chodzi, ale pewnie na saneczkach z Lenką pojeździsz, tak z górki na pazurki.
Też kiedyś tak jeździłam….. ale kiedy to było……
No i mam nadzieję, że ta zima w tym miejscu, gdzie przebywasz trochę dłużej niż w Krakowie się utrzyma, bo u nas po wczorajszej zimie już prawie nie ma śladu, pada deszcz, który zmył prawie całkowicie jeszcze wczoraj  obficie leżący w parku śnieg, czyli obraz na park jest dzisiaj nieco smutniejszy,
Wszystkiego dobrego Uleczku, bawcie się dobrze i wracajcie zdrowi i szczęśliwi później do swoich domków, swoich obowiązków. !!!!!

A ja jeszcze na chwilkę powrócę do tej naszej, jakże smutnej rzeczywistości, nie tej za oknem, ale tej politycznej.
Wczoraj przeczytałam bardzo interesujący artykuł dotyczący śmierci Pana Prezydenta Adamowicza.
Autor rozpatrywał wszystkie aspekty tego bezsensownego, a zarazem jakże tragicznego bandyckiego napadu.
Młody człowiek, który sam sobie zniszczył już wcześniej życie przez bandyckie napady z nożem w ręku na banki, znów stanął na drodze więziennej, tym razem z brakiem perspektyw co najmniej na 25 lat, albo nawet wręcz z dożywotnim wyrokiem.
Nie wiem, co on sobie wyobrażał, przecież musiał wiedzieć, że nie pozostanie bezkarny, że ta zbrodnia nie ujdzie mu na sucho, że znów wróci tam, skąd niedawno wyszedł i gdzie czuł się źle, czuł się zaszczuty.
Więc tu mona przyznać, ze jest to człowiek niezrównoważony psychicznie, bo każdy człowiek normalny po pierwsze nie ma w sobie morderczych instynktów, a poza tym ma jakąś chęć chociażby ucieczki przed grożąca mu karą.
On tego nie zrobił, poddał się bez najmniejszych oporów – dlaczego?
No i tu dochodzimy do wniosku, czy rzeczywiście można powiedzieć, że był to mord polityczny.
I myślę, że można odpowiedzieć na to pytanie tylko tak: był i nie był.
W sumie zaatakowała prezydenta osoba jednostkowa, ot taki samotny wilk, który w swojej chorej głowie ułożył chory plan, aby wyrazić swój dziwny i niezrozumiały dla nas  protest przeciwko nieszczęściu, które na niego spływało, chociaż sam przecież był przyczyną swojego nieszczęścia.
I tu można przyznać, że mord bezpośrednio nie miał politycznego podkładu.
Ale dlaczego zaatakował  własnie tego polityka ?
Trzeba tu powiedzieć, że morderca przebywał całe 5 lat w więzieniu, gdzie miał dostęp do jedynego medium tam działającego, czyli do TVP.
A z niej własnie wylewały  się ( i nadal się wylewa) niesamowite agresywne i hańbiące oszczerstwa na polityków pochodzących z przeciwnych opcji, niż ta  obecnie rządząca.
Dzisiaj przeczytałam w Onecie artykuł przypominający wszystkie możliwe napastliwe i nieprawdziwe  kalumnie, którymi zostawał wręcz opluwany tuż przed swoją kampanią wyborczą do zeszłorocznych wyborów prezydenckich.
Obrzucany był niesamowitymi oskarżeniami i nikt nawet nie dawał mu szans na wytłumaczenie swojego stanowiska, swoich racji.
Brak szacunku dla pana Adamowicza, wylewanie ohydnych pomyj, to była jedyna kampania jego przeciwników z Pisu, bo inaczej nie mogli, nie umieli go pokonać.
Wyobrażam sobie, co ten człowiek czuł, gdy wszystkie te ciosy na swoje barki przyjmował, ale się nie poddał, postanowił kandydować i…wygrał.
Mimo tyle wylanego na niego brudu Gdańszczanie mu uwierzyli, bo po prostu jego poprzednie kadencje pokazywały, jakim naprawdę jest człowiekiem, jak naprawdę kocha swoje miasto, któremu chce służyć jako prezydent.
Ludzie uwierzyli, ale tam gdzieś w więzieniu siedział taki nieszczęsny, sfrustrowany człowieczek, który nie potrafił odróżnić prawdy od fałszu, od oszczerstw.
On pielęgnował w sobie tę nienawiść, którą do ucha wlewała mu telewizyjna propaganda.
Pielęgnował i knuł swoją własną, prywatną zemstę, chociaż powodów do niej nie miał, wręcz przeciwnie, jego matka dzięki prezydentowi przydział na mieszkanie, w którym i on na chwilę zamieszkał.Chory umysł łatwo ulega sugestii, ale przecież na tyn własnie polega przekaz polityczny partii Pis, oni głównie przemawiają do osób słabo rozumiejących rzeczywistość, nie potrafiących odróżnić dobra od zła.
I to jest niestety ta zła opcja dzisiejszej polityki.
I może paradoksalnie to zło, które w zeszła niedzielę się stało przyniesie jakieś opamiętanie, nie tylko wśród rządzących, ale i też wśród opozycji?
Pora zakopać topory, bo ile osób jeszcze musi niewinnie zginąć, abyśmy zrozumieli, że mamy jedną Polskę, w której każdy chce żyć, ale nie koniecznie z narzucanymi mu zakazami i nakazami. Każdy ma prawo do szczęścia i jeżeli nie jest ono sprzeczne z prawem, należy go  szanować.
Dzisiaj przyszła wiadomość, że Jarosław Kaczyński nie wystawi swojego kandydata na stanowisko przyszłego prezydenta w Gdańsku. Można by nawet przypisać mu to za dobry krok w dobrą stronę, gdyby…..
Gdybym jednak nie wierzyła w to, że jego cele nie całkiem są szlachetne, na pewno są kierowane pewnym politycznym zamysłem, że zbyt wiele straciłby w przyszłych wyborach ponosząc klęskę podczas wyborów w Gdańsku.To talka polityczna kalkulacja i tu trzeba mu przyznać roztropność, tylko, żeby ta roztropność nie odwróciła się później na nasza niekorzyść.
Dmucham na zimne, bo zbyt wiele gorzkich doświadczeń z ostatnich lat we mnie mieszka………..

Dzisiaj jestem myślami w Gdańsku i na pewno będę tam  w piątek i w sobotę podczas trwania uroczystości pogrzebowych Człowieka, którego czas już sie skończył, chociaż jeszcze tyle miał przed sobą nadzieję, chęci pracy, tyle zamysłów na czynienie dobra…………………

CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI

A Jurek Owsiak został nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla, brawo!!!!!

ostatnie zdjęcie – ostatni uśmiech pana Prezydenta Adamowicza

 

 

Niestety, ZŁO SIĘ DOKONAŁO !!! ZATRYUMFOWAŁO!!!!

PREZYDENT GDAŃSKA PAWEŁ ADAMOWICZ  NIE ŻYJE !!!!!

Dużo można by o tym pisać, ale żadne słowa nie zastąpią już niestety tej smutnej prawdy, żadne słowa nie cofną czasu.
Nie można bezkarnie siać fermentu i  nienawiści, bo to niestety owocuje, a owoc z takiej nienawiści jest trujący, bardzo trujący.
Odszedł Człowiek pełen pasji, oddany swojemu miastu do końca, człowiek, który wiedział co i jak robić, aby mieszkańcy Gdańska i samo miasto Gdańsk przeżywali wspaniałe dni w Jego ukochanym mieście.
Niestety zbrodniczą ręką został z polityki usunięty na zawsze, pozostawiając ogromny żal i ogromny bunt na to, co się stało wśród większej części  Gdańszczan, ale nie tylko, wielu Polaków wczoraj pokazało swój ból i swoje poparcie dla zmarłego Prezydenta w całej Polsce i poza jej granicami.
W Gdańsku, ale także i w wielu większych miastach odbyły się Marsze Przeciwko Nienawiści, a o godzinie 20, podobnie, jak poprzedniego, jeszcze wtedy radosnego dnia, zostało wysłane światełko do nieba.
Ale jakże  w porównaniu z poprzednik dniem smutne było to zapalane w zupełnej ciszy światełko.
Nie było fajerwerków, nie było okrzyków radości, była przerażająca cisza…… i zapalone świeczki. W wielu domach w całej Polsce o godzinie 20 również w oknach wystawiono światełko ku pamięci zmarłego Prezydenta.
Również i w moim oknie zapłonęła świeczka…….

A Gdańsk tak pięknie wczoraj wieczorem pożegnał swojego Prezydent, był wielki wiec, pełen Gdańsczan, był też i Donald Tusk. Wszyscy zapłakali, gdy zabrzmiała pożegnalna pieśń  „Sound of silence ” – wszyscy płakali…….
Niech to światełko dotrze do Niego do nieba, bo tak Dobry Człowiek na pewno już po prawicy św Piotra zasiada.
Ostatnie słowa Pawła Adamowicza, tuż przed atakiem na niego brzmiały:
„Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności. Za to wszystko wam serdecznie dziękuję, bo – na ulicach, placach Gdańska – wrzucaliście pieniądze, byliście wolontariuszami. To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani. Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie. Dziękuję wam!”
To jest Jego testament, Jego przesłanie: ROZDAWAJCIE DOBRO !!!!!!
I dla ironii chwilę później zabiło go zło. 
Zły człowiek, którego teraz chcą „wybielić” diagnozą jego choroby, schizofrenią.
Jakie to proste, był chory, można ręce umyć…….
Ale zbyt dużo jest poszlak, że jego atak był dokładnie przemyślany, dokładnie przygotowanym, najbardziej za tym faktem przemawia fakt, że do samego ataku doszło w momencie pewnego rozprężenia na scenie, spowodowanym dużą poświatą zapalonych wokoło lamp, to był moment, gdy ludzie nastawieni na to, że za chwilę będzie wystrzelone światełko do nieba nie zwracali przez moment uwagi na zamieszanie, które wokoło pana Prezydenta powstało.
Wyglądało to tak, jakby ktoś napisał temu człowiekowi  scenariusz morderstwa, którego miał dokonać.
Przecież tak łatwo można kierować osobą, która jest  nierozgarnięta, niespełna rozumu……..  tak łatwo jest wtedy wykonać wyrok czyimiś rękami…….
Straszne jest to, co piszę, ale to może być prawda, tym bardziej, że wcześniej wielokrotnie prezydent był w podły sposób hejtowany przez swoich przeciwników, zresztą nie On jeden, to dotyczyło również i kilku niepisowskich prezydentów miast, którzy od Młodzieży Wszechpolskiej, czyli od ludzi przez Pis hołubionych, dostawali klepsydry z ich datami śmierci.
Podłe, niskie, ohydne, największy wyraz nienawiści, który po prawicy zasiadł i bezprawnie się rozgościł. 
I niestety jeszcze większą tragedią jest to, że nasz Kościół nic w kierunku zwalczania nienawiści nie robi, w wielu przypadkach wręcz te przemoc popiera.
Wczoraj przeczytałam na Onecie, że w jednym z Kościołów w województwie lubelskim w niedzielę nie było zbiórki pieniędzy na tacę, w tym dniu Ksiądz (specjalnie pisze wielką literą) zaprosił do Kościoła woluntariuszy, którzy zbierali datki na WOŚP do puszek. Zamiast na tacę, wierni wrzucali pieniądze do puszek. 
Piękny gest, zwłaszcza, że po Mszy św zaprosił młodych woluntariuszy na herbatę i na ciasto na plebanię. 
Nie  wiem, pewnie jeszcze tak było w kilku miejscach, nie wszędzie przeganiali te biedne dzieci z puszkami.
Tak, jak kiedyś pisałam po mojej relacji z filmu „Kler”, nie wszyscy księża egoistami, nie wszyscy nie rozumieją, na czym polega wiara, miłość i empatia.
Tym bardziej z wielkim zdumieniem przeczytałam wypowiedź jednego księdza, który wyznał, że nie będzie się modlił za zmarłego Prezydenta, bo…… on już  modli się za swoją matkę.  Nadmiar modlitw jest szkodliwy??????
Czy modlitwa  za zmarłą duszę jest złem?????? Gdzie on się kształcił na tego księdza, kto go uczył jakichś innych, sprzecznych z naszą wiarą zasad???

I znów napiszę coś, co jest straszne : Według mnie prawica teraz tryumfuje!!
Może nie cała prawica, bo przypuszczam, że ci na piedestałach są w tej chwili wręcz przerażeni tym, co się stało, gdyż to na pewno w olbrzymim  stopniu odbije się na ich poparciu.
Ale takie małe, podłe prawicowe istoty, jak Krystyna Pawłowicz, czy Matka Kurka na pewno ucieszyli się na wiadomość rezygnacji Jurka Owsiaka z funkcji prezesa WOŚP-u. Przecież im o to chodziło, przez długie lata szczuli Jurka Owsiaka nikczemnymi pomówieniami, a teraz wykorzystali śmierć pana Prezydenta do tego, aby wręcz oskarżyć Jurka o spowodowanie  jego rzekomą nienawiścią  o  spowodowanie śmierci pana Adamowicza.
Jak podłym i złym człowiekiem trzeba być, aby w takim momencie zaatakować człowieka, który bardzo boleśnie śmierć Prezydenta przeżył i w dodatku o tą śmierć ją oskarżyć.
A co dobrego  dla innych zrobił ten Kurka, albo co dobrego prócz plucia jadem zrobiła owa Krystyna ??? Literalnie nic.
Ich jedyną metoda na życie jest niszczenie, tłamszenie innych.
W tej chwili PIS jest wprost przerażone tym, co się obecnie dzieje w kraju, wczoraj zwołali specjalną naradę, (oczywiście zapewniając sobie specjalnie powołaną do tego ochronę), dotyczącą sytuacji w kraju, ale nie zaszkodziło to wcale  aby we wstrętnym programie Wiadomości TVP wręcz oskarżać Owsiaka i Tuska o śmierć Adamowicza.
Lizus Kurski spotkał się z niebywała krytyką swojej stacji, bo wczorajszy program Wiadomości był poniżej krytyki, dno wszystkich den.
Według TVP słowa nienawiści padały tylko z ust Tuska, Owsiaka, Sikorskiego czy Schetyny. Jakoś dziwnie przemilczeli słowa Kaczyńskiego, który mówił do posłów „jesteście kanalie, zabiliście mojego brata”, czy też pominęli wszystkie bluzgi, które z ust Pawłowicz padały i niestety nadal padają.
Chyba jednak prawica całkowicie się pogubiła????????
Niestety, udało im się tym razem jedno, Jurek się poddał, nie wytrzymał tego naporu hejtu i nienawiści, który na niego spadł.
Jerzy Owsiak, ten, który tak wiele przez 27 lat zrobił dla dzieci i nie tylko dla nich, teraz odchodzi, bo nie ma już więcej siły walczyć z tą nienawiścią, która się szerzy, która swoje macki coraz mocniej zaciska na ludziach dobrych.

NIE MOŻEMY NA TO SIĘ ZGODZIĆ, BY JUREK ODSZEDŁ Z ORKIESTRY.

I to nie tylko dlatego, że byłby to wyraz poddania się Jurka, a zarazem TRYUMFEM ZŁA.
To byłoby znów zwycięstwo tych, którzy powinni być potępieni.

Ale również i dlatego Jurku nie możesz odejść, bo Wielka Orkiestra bez Ciebie nie byłaby tym samym, co dotychczas.
Obiecałeś nam, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy będzie grała  do końca świata i jeden dzień dłużej!!!!
Ale żeby tak było, jesteś nam potrzebny własnie TY!!!!!

JURKU ZOSTAŃ Z NAMI !!!!!!
DO KOŃCA ŚWIATA I JEDEN DZIEŃ DŁUŻEJ !!!!!!

.

STRACH nosi imię DZBAN !!!!

STRACH  NAD NASZĄ POLSKĄ !!!

Ludzie, co z nami się dzieje?
Wczorajszy atak na pana Prezydenta Gdańska, Piotra Adamowicza to  obraz tego, co się dzieje ostatnio z Polakami.
Nienawiść lana jak woda z DZBANÓW niestety jest motorem do karygodnych czynów nie tylko dla szaleńców, którym niewątpliwie był wczorajszy agresor.

Słowo DZBAN zostało wybrane w takcie  plebiscytu,  jako słowo roku 2018.
Co ono oznacza?

Od jednoznacznie negatywnych: „osoba, która ma poziom intelektualny jak dzban, czyli żaden” po łagodne „niemądra osoba, pieszczotliwa nazwa przyjaciela”. Są też definicje obrazowe: „ktoś, z kogo nawet Salomon nie naleje, bo jest nieforemny, mało lotny i grzecznie mówiąc towarzystwo za nim nie przepada” i zwięzłe „no debil”. Najbardziej wyczerpująca jest definicja: „Dzbanem może być każdy. Wystarczy, że zrobi coś, co w jakikolwiek sposób nie spodoba się drugiemu rozmówcy. Tak powstaje dzban.” – pisze w komentarzu do plebiscytu juror Marek Łaziński.

Niestety, do tego dąży nasza „Dzbanowata” Władza, która nie bierze pod uwagę ujemnych skutków, które przynosi ich sposób prowadzenia polityki.

Trudno jednoznacznie przyznać, że przyczyną  tego wczorajszego ataku na Prezydenta Gdańska była tylko choroba psychiczna agresora.
Na pewno to, co się ostatnio dzieje, ten atak nienawiści, który jest szerzony w internecie, ten DZBAN pełen pomyj, który był ostatni wylewany na głowę twórcy  Wielkiej Orkiestry  nie pozostaje bez echa, szczególnie pośród osób chorych lub słabych psychicznie.
Niestety w Polsce bardzo silnie działa ta negatywna propaganda, do której ma przez TVP i Polskie Radio większość z Polaków, tych wszystkich, którzy nie tylko w tę propagandę wierzą, ale i odpowiednio do niej się ustosunkowują.
Zło, które się  tych DZBANÓW wylewa niestety przynosić może złe skutki, takie jaki wczoraj właśnie przyniósł.
Czy rzeczywiście rząd nie jest odpowiedzialny za to co się stało?
Otóż jest odpowiedzialny, bo chociaż teraz przekonują wszystkich o tym, jak bardzo są przerażeni tym atakiem, jak bardzo współczują prezydentowi i jego rodzinie, widać ten fałsz w nich, widać, że ich współczucie nie jest do końca szczere. Może po prostu, tak po ludzku się boją?
Na pewno w pewnym sensie czują się odpowiedzialni, wiedząc, że to ich polityka, ich wszystkie poprzednie wypowiedzi tak przeciw Owsiakowi i  jego Orkiestrze, jak i  wobec przeciwników politycznych, z którymi wręcz walczą, aby ich pogrześć, prowadzi na niestety już zbrodnicze manowce.
I tu trzeba przyznać niestety, że również i w pewnym sensie polityka obozu przeciwnego, też nastawiona na ataki i sama atakująca, czasami bez pardonu, nie ponosi pewnych konsekwencji wczorajszego wieczoru.
Dopóki w Polsce będzie trwała WOJNA POLSKA- POLSKA, dopóki nienawiść i hejty będą rządziły naszą rzeczywistością, dopóki ….własnie dopóki po prostu tego nie zmienimy, będziemy coraz częściej świadkami takich groźnych ataków, już jak widać nie tylko słownych, jak było dotychczas, przyszedł czas na czyny, niestety haniebne czyny, gdy człowiek chce unicestwić na zawsze przeciwnika, który jest, albo nie jest niczemu winien.
W tym wypadku trafiło to na człowieka prawego, prezydenta, który chciał być Ojcem wszystkich Gdańszczan, chętnie z nimi rozmawiał, dzielił się spostrzeżeniami, które starał się wdrożyć w życie
Ale takie jest życie, nie zawsze cierpi ten, który zawini, bo w tym przypadku jest to akurat klarowne, jasne, że winy pana Adamowicza nie ma.
Gdybym miała dopatrywać się już typowej winy, to  mam takie pytanie: skoro ten człowiek – napastnik został w zeszłym roku po ponad pięcioletniej odsiadce za napady z bronią w ręce i potem, po odsiadce wypuszczony i skoro stwierdzono, że nie jest on człowiekiem w pełni rozumnym, dlaczego został z tego  więzienia wypuszczony, bez zabezpieczenia konieczności leczenia jego nienormalności?
Kto teraz odpowie za to, że ten niestabilny człowiek zaatakował tym razem nie bankomat, a człowieka???
Czy będą poniesione konsekwencje nieodpowiedniej kwalifikacji tego bandziora, który wyszedł na wolność, chociaż powinien był być poddany obowiązkowemu badaniu psychiatrycznemu, jako jednostka aspołeczna i niespełna rozumu?

Jestem przerażona wczorajszym napadem, teraz śledzę wszystkie informacje, które z Gdańska płyną, szczególnie te, które dotyczą zdrowia pana Prezydenta Adamowicza, którego stan jest bardzo ciężki, niestety w trakcie atakiem noża zostało uszkodzone serce, przepona, a także i wiele narządów wewnętrznych jak wątroba, śledziona, nerki. Każdy taki pojedynczy uraz jest niebezpieczny dla życia, a skoro tych urazów było tak wiele……

Współczuję pani Magdalenie, żonie pana prezydenta, a także obu Jego córkom, wyobrażam sobie tę   traumę, którą  teraz przezywają.
Modlę się za Jego zdrowie.

Ale my musimy jakoś trwać, więc  chociaż spokojnego poniedziałku i spokojnego całego tygodnia życzę

BĄDŹMY DOBREJ MYŚLI !!!!
.

a Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy znów gra!!!!

 S I E   M A !!!!

 

 

Dzisiaj wesołym dźwiękami  szczęśliwa trzynastka rozbrzmi w całej Polsce i w wielu miejscach na ziemi.
Czyli nie zawsze liczba trzynaście jest pechowa.
w dniu dzisiejszym na pewno  będzie szczęśliwa..
BRAWO JUREK!!!  BRAWO WSZYSCY WOLONTARIUSZE, którzy ze swoimi puszkami będą  po ulicach miast, po ścieżkach wiosek i w wielu innych jeszcze miejscach chodzić, by zebrać do puszki ……  nie, wcale nie jałmużnę, jak określa to prawica, ale pieniądze, z których będzie kupowany sprzęt do szpitali, do przychodni, do innych medycznych placówek, sprzęt, który kiedyś wspomoże chore dzieci, chorych seniorów i pewnie pomoże jeszcze wielu innym ludziom.
Czytałam kiedyś w necie wspomnienia pewnych sióstr, które prowadziły dom pomocy dla ludzi niepełnosprawnych i którym zabrakło zwyczajnych pampersów do utrzymania higieny chorych.
Gdy Owsiak dowiedział się, że siostry nie mają funduszy na zakup potrzebnych im  dla chorych pieluch, natychmiast wysłał do nich cały Tir wyładowany potrzebnymi materiałami higienicznymi.
Nie trzeba było żadnej interwencji, żadnych próśb, sprawa została załatwiona od ręki.
Wiele jest takich przypadków, o których na pewno nie wiemy, bo Owsiak nie lubi rozgłosu, nie chce aplauzów i ochów, on po prostu pomaga tam, gdzie może, gdzie trudna sytuacja tego wymaga.
Dlatego nie tylko nie rozumiem, ale nie mogę pogodzić się  poglądami tych prawicowych polityków, którzy kłamliwe oszczerstwa na Formacje Owsiaka rzucają, którzy wręcz zabraniają pomagać tym, którzy chętnie w tym dniu tej pomocy chcą uczestniczyć.
Przykładów jest wiele, ja podam swój własny, który w tym roku niestety doświadczyłam.
Już dwa dni temu chciałam ze strony Wielkiej Orkiestry wysłać pieniądze na ten szlachetny czyn.
Tym czasem okazało się, że nie mogę, albowiem Orange, który pośredniczy pomiędzy mną a bankiem nie wysłał mi stosownego smsa  z kodem dostępu.
Próbowałam jeszcze kilkakrotnie wysłać ze strony Orkiestry swój datek i…to samo, po prostu Orange nie odpowiadał na informacje Banku o konieczności potwierdzenia transakcji.
Zdenerwowałam się nie na żarty, bo w końcu wysyłam swoje własne pieniądze z własnego konta i mam prawo to zrobić, nikt nie może mi zabronić i blokować mojej decyzji.
Zatelefonowałam zatem wczoraj do Biura Obsługi Klienta z prośbą, dlaczego ta moja dyspozycja nie działa, pan sprawdził i…….potwierdził, że ta  moja usługa jest…… zablokowana. Nie umiał mi oczywiście wytłumaczyć kto i dlaczego ją zablokował, nawet sugerował, że musiałam zrobić to sama, co jest oczywiście nonsensem, nigdy nie miałam trudności w przeprowadzaniu takich transakcji.
Pan obiecał mi, że zdejmie ni blokadę i do pół godziny będę już bez problemu mogła wysłać swoje pieniądze na konto WOŚP.
I rzeczywiście po pół godziny zaczynały przychodzić do mnie  z Orangu smsy z kodem dostępu do usługi bankowej, mogłam wiec bez trudu pieniądze wysłać.
Moje pytanie jest tylko jedno: KTO I DLACZEGO MNIE ZABLOKOWAŁ!!!!!! JAKIM PRAWEM!!!!!!!n

Nie wierzę w przypadki (zresztą na Facebooku  dowiedziałam się, że podobne kłopoty mieli uczestnicy na przykład Plusa), przypuszczam, że odgórnie przyszedł rozkaz blokowania transakcji, bo nie wszyscy jednak wpadną na myśl, że można interweniować i dochodzić tym swoich praw, które
NIKT W DEMOKRATYCZNEJ POLSCE NIE MA PRAWA  MI ZABRONIĆ.
Koniec końców sprawę załatwiłam pozytywnie, już chwilę potem dostałam obraz Jurka Owsiaka, który radośnie podziękował mi za przesyłkę i opowiedział, na jakie cele w tym roku  pieniężne datki będą przekierowane. Jednym z zakupów będą specjalne aparaty do USG dla maluchów, ale pewnie nie będzie to jedyny cel jutrzejszej Orkiestry.
Swoją drogą było mi bardzo przyjemnie, gdy zobaczyłam i usłyszałam głos Jurka: SIEMA EWA, twoje  własnie dotarła twoja wpłata, jesteś mega gościem i bardzo ci za to dziękuję.

Jest to nowość, wprowadzona w tym roku dzięki spersonalizowanemu video i wspaniałej nowoczesnej technologii.
Przez moment poczułam się tak, jakbym stanęła koło Jurka , wspaniałe uczucie, naprawdę byłam wzruszona.
A ile ludzi jeszcze dzisiaj i przez następne kilka dni dokona takich wpłat do puszek, bądź smsem, lub przez stronę Orkiestry?
Wierzę, że będzie ich na pewno wiele, bo DOBRO ludzi jednoczy, a zawistne jednostki, które będą się starały przeszkodzić, niestety nie dokonają swojego zamysłu zniszczenia tej pięknej idei.
Nie dlatego to robię, że być może sama kiedyś będę musiała z takiej pomocy na sprzęcie zakupionym przez Orkiestrę skorzystać.
Ja po prostu chcę pomagać, tak jak chcą tego miliony biorących w tym wielkim polskim święcie Polaków w kraju i zagranicą.
Nigdy nie wiadomo, czy ci, którzy dzisiaj tak zajadle walczą z Owsiakiem sami nie będą potrzebowali takiej pomocy, sami, albo ktoś z najbliższej rodziny – jakie wtedy będą mieć odczucia?  Czy będzie im brakowało chociaż grama przyzwoitości przyznając: kiedyś zbłądziłem??
I mimo wielu utrudnień, chociażby z powodu zamknięciu wielu Galerii z okazji niehandlowej niedzieli, czy z powodu nawet jawnie wydanego przez niektórych prawicowych polityków zakazu pomocy WIELKIEJ ŚWIĄTECZNEJ ORKIESTRZE, co jest po prostu karygodne, naprawdę nie licujące z godnością polityka, ani katolika, na którego imię tak łatwo się powołują, WIELKA ORKIESTRA ŚWIĄTECZNEJ POMOCY będzie dzisiaj grała, będzie grała jeszcze w następnych latach, aż do końca świata, a nawet dzień dłużej.

BO JAK NIE MY, TO KTO?????

 

NA POHYBEL PRAWICOWCOM,  G  R  A  M  Y  !!!!!   

uśmiechnięta sobota

 

 

Bo co może oznaczać sobota bez uśmiechu???A taka własnie wstała, uśmiechnięta, rozpromieniona słonkiem.
Tak bardzo spragnieni jesteśmy tego słonecznego światła, które dodaje nam pozytywną energię do życia…..
Patrze przez okno i….śnieg sobie jeszcze w Parku leży, ale niebo jest pogodne, rozjaśnione słonecznymi promieniami.
I chociaż prognozy przepowiadają, że zima tak łatwo jeszcze nie odpuści, ja dzisiaj jestem pełna optymizmu.
Chociaż wczoraj wieczorem zasypiałam z jakimiś niezbyt dobrymi odczuciami, nie wiem czemu, ale „coś  wyrczało w moim mieszkaniu.
Dwa razy wstawałam z łóżka, aby sprawdzić, skąd te dziwne odgłosy się wydobywają, ale nic podejrzanego nie zauważyłam.
No i do tej pory nie wiem, co to się mogło dziwnego dziać z moim licznikiem, czy może z moją lodówką, która jakoś głośniej, niż zwykle  pracowała.
Już obawiałam się, że nie zasnę spokojnie, ale na szczęście moja niezawodna Rodzina Zastępcza dała radę mnie uśpić.
Co ja bym zrobiła bez tego serialu???? Jest dla mnie lepszy niż nie jeden środek nasenny.
Sny też miałam jakieś niespokojne, śniło mi się, że podróżuję pociągiem i nagle ktoś zapowiedział przerwę w podróży, kazał nam wysiąść i wysłuchać jakiegoś wykładu, dopiero potem mogłam znów do tego nieszczęsnego pociągu wsiąść, ale przyjechałam na miejsce z kilkugodzinnym opóźnieniem.
Zastanawiam się nieraz, skąd takie dziwne sny się biorą.
Fakt, wczorajsze przed senne obawy mogły się odbić na  tym wieczornym niepokoju, który potem w śnie przeżywałam, oj, bardzo w tym śnie się denerwowałam.
Bo czym jest sen?
Badacze odkryli, że sen jest odbiciem naszych pragnień, które w śnie pozwalają nam się odreagować od codziennych stresów.
No to czemu w takim razie tak często nasze sny są stresogenne?
Czasami w snach przeżywamy o wiele większe lęki, zagrożenia, niż przeżywamy je w rzeczywistości.
Czy można też powiedzieć, że czasami one są zapowiedzią czegoś złego, które nas może wkrótce spotkać?
Niedawno śnił mi się jakiś kataklizm, który zawisł nad ulicami Krakowa, prawie wszystkie domy były zburzone, albo mocno zniszczone, jakby po wybuchu jakiejś bomby. Chodziłam po tych zrujnowanych ulicach i szukałam w miarę spokojnego miejsca, w którym mogłabym się  bezpiecznie zatrzymać na dłużej.
Straszny to był sen, mam nadzieję, że nie jest zapowiedzią tego, co może nas wkrótce spotkać. Obudziłam się przerażona, ale zarazem szczęśliwą, że to był tylko sen.
Ale ciągle gdzieś  tamten obraz zniszczonego miasta mam w środku mojej głowy i przyznam się, że w tych jakże niespokojnych czasach może wydawać się kiedyś całkiem realny.
Ale sen – mara, Bóg – wiara, trzeba się modlić o to, by te złe , wojenne prognozy jednak się nie spełniły.
Zresztą w nocy wszystkie koty są ciemne, na szczęście potem przychodzi dzień, chociażby taki pogodny, jak dzisiejszy i złe myśli odpływają.
Ten weekend będzie szczególny, bo jutro znów rozbrzmi Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.
Znów ludzie dobrej woli wyjdą na ulicę, by wraz z twórcą Orkiestry zbierać pieniądze na szlachetny cel pomocy maleństwom i seniorom.
I chociaż prawica bardzo silnie zwalcza ten piękny nasz patriotyczny cel, chociaż   już rzucają kalumnie pod nogi Owsiaka, oskarżając go złodziejstwo i wręcz barbarzyństwo, gross Polaków nie da się jednak na taką prawicową propagandę załapać.
Smutne jest to, że prawicowa TVP w swoim programie Minęła 20 -sta  w tak ohydny sposób oczerniała Owsiaka, zresztą czyni to prawie cała prawica, na przykład poseł Pięta zabronił strażakom brać udziału w jutrzejszym świecie, sławetna Krystyna P  nazywa  drużynę Owsiaka  antykatolicką sektą. a Ojczulek Rydzyk nazywa Owsiaka wcieleniem diabła.
Dziwne, że Krystyna P ma się za katoliczkę, skoro sama nie przestrzega katolickich zasad, siejąc zamęt, kłamstwa i nienawiść, dziwne, że Belzebub Rydzyk, który wykorzystuje wszystkich Polków , aby ich nieprawnie i podstępnie  zachachmęconymi pieniędzmi się wzbogacać  potrafi o kimś powiedzieć, że jest diabłem.
Już większego diabła niż Rydzyk chyba dotąd w piekle nie widzieli i teraz już tam szykują dla niego wielki kocioł pełen węgla, bu się w nim smażył przez wieki, ja w to wierzę !
Zresztą sam Papież Franciszek miał podobno powiedzieć, że wzorcem anty katolicyzmu w Polsce jest Kościół Ojca Rydzyka, szkoda tylko, że nie wyciąga z tych słów żadnych konsekwencji.
Ale przyszła kryska na Matyska, przyjdzie kryska na Kryśkę i na Rydzyka.

Ale jak to kiedyś śpiewał Niemen : Lecz ludzi dobrej woli i mocno wierze w to……..
W to, że jutro znów wyjdziemy na wyżyny dobra i będziemy potrafić się dzielić groszem z tymi, którzy tej pomocy potrzebują lub w najbliższym czasie potrzebować będą.
A może to będzie własnie ktoś z tej „walczącej prawicy”, lub z ich rodzin…….
Jak to powiedział Owsiak??
jeżeli chcesz pomagać, pomagaj, jeżeli nie chcesz, przynajmniej nie przeszkadzaj!!!

Dobrej soboty i ….do jutra