o pracocholiźmie

Dzisiaj w TVP mówią o jakości  pracy i o pracocholizmie.

Pytanie:Czy ja jestem pracocholikiem?

Chyba nie.

Ja tylko poprostu lubię pracować.

Bo siedzieć tak bezczynnie w domu to w sumie jest nudno.

Co innego od czasu do czasu sobie troszkę poleniuchować…..

No, prędzej bym się zgodziła z tym,że jestem….pracusiem.

Pracocholik zastępuje " braki" zatopieniem się i  całkowitym oddaniem swojego życia

pasjii jaka jest praca.

A czy moją pasją jest praca?

Niekoniecznie.

Zawsze sporo czasu poświęcałam pracy,no może ostatniu ciut więcej….

Owszem,staram się przykładać do tego,co wykonuję,nie cierpię jakiś"nawalanek",chociaz błądzić jest rzeczą ludzką.

Ale co innego się mylić,a co innego świadomie nie do końca wykonywać swoje zadania.

Dlatego profesjonalizm w pracy może być mylący,zarówno dla tego,który ją wykonuje,jak i dla tych,co ją oceniają,pod płaszczykiem profesjonalizmu można wiele ukryć….

Reasumując:pracować na tyle,ile człowiek ma sił,ale  i tak,aby być cenionym w pracy przez innych a przede wszystkim samemu mieć poczucie,że to co robimy ma sens,że nagroda pieniężna,jaką jest comiesięczna wypłata jest adekwatna do trudu pracy wkładanej  przez nas codziennie…..

A jeżeli nie jest,jeżeli czujemy sie może niedowartościowani materialnie zawsze pozostaje nam świadomośc,że jednak sami w sobie mamy poczucie dobrze spełnionego obowiązku.

I o to chodzi….

wieczorkiem:

Pamięci Michała….Miał 33 lata,odszedł od nas 7 lat temu.

Mój bratanek…

Świeć Panie nad Jego duszą