Plany….

Plany naogól mają to do siebie,że biorą w łeb.

Co wcale niekoniecznie znaczyć musi,że z tego powodu wynikna jakieś komplikacje.

No,delikatnie mówiąc  następuje tylko zmiana niektórych wariantów.

Nie inaczej było i tym razem.

Micra przyjechała już dzisiaj i niestety z powodu jej napiętego planu mogło dojśc do spotkania nie jutro,a właśnie dzisiaj.

Spotkanie odbyło sie at hock,ale właśnie przez to miało swój urok.

Odbyło się w mieszkanku Bimborka,czyli Muchomorka i prócz Micry była tez i Dora(córka Muchomorka),Szajbusik,Vesterlund z mężem,oczywi ście Muchomorek i ja.

No i dwa urocze czworonogi:Pirat i Leda.

Przyjęcie było bardzo wystawne,czego tam nie było:oczywiście jako pierwszy na stole wystąpił ukochany boczuś Ewelinki(a jakże,nie mogło by się odbyć się przyjątko bez niego),były inne wędliny,sałatki,jajka w majonezie,śledź po japoński i łosoś ( ze sławetnej firmy Kalmar oczywiście),nie mówiąc juz o obowiązkowym piwku,a także i pysznej wódeczce.

Szkoda,ze nie miałam czasu na przygotowanie zaplanowanej potrawy z owoców morza-może następnym razem???

W bardzo miłej atmosferze czas (niestety) szybko upłynął i trzeba było się rozchodzić do domów…. 

Trudno się mówi. ….i….czeka się na następne takie miłe spotkanie……..

I ja tam byłam,piwko i wódeczkę piłam……

A co widziałam ( i smakowałam) wszystko tu dokładnie opisałam….