
Im więcej i dłużej człowiek pracuje,tym więcej zarabia ( oczywiście teoretycznie,zależy gdzie pracuje,byle daleko od pracy w rodzinnej korporacji).
Im więcej zarabia,tym niestety więcej wydaje,bo zgodnie z zasadą "w miarę jedzenia apetyt rośnie" , nagle zapotrzebowanie na różne dobra materialnie gwałtownie rosną.(pokusy niestety też).
Im więcej wydaje,tym więcej pomniejsza swój kapitał.
Im więcej pomniejsza kapitał ,tym bardziej wzrasta frustracja.
Jednym słowem praca pogłębia tylko…frustracje…..
Ale pracowac trzeba,bo "bez pracy nie ma kołaczy"….
A więc nasuwa się wniosek :Fortuna kołem się toczy.
Zwariowanym kołem…
Więc idę już do tych swoich rybek i żabek.
Wczoraj wracając z pracy autobusem dostałam od Jacka telefon,z wiadomością o której rano mam się stawić pod domem,gotowa do transportu,gotowa do pracy.
Stwierdziłam,że mam przed sobą "aż" jedenaście godzin dla siebie.
Z tego większość nocnych….
Teraz została mi jeszcze tylko godzina i 10 minut.
Czas szybko leci…..
Zbieram się……….
Miłego dnia…………..
