GDYBY……

GDYBY  film miał ukazać całe oblicze naszego Ojca Jana Pawła II musiałby trwać chyba trzy razy dłużej…

Pokazuje tylko najważniejsze wyrywki z jego bardzo bogatego duchowo życia.

Film jest taki piękny,że można byłoby go oglądać w nieskończoność….

Jaki to był wspaniały Człowiek.

Wielki Człowiek,od Boga już wskazany palcem do wykonywania tak ważnych zadań w ciężkim dla Polski czasie .

Ta historia powojenna już i mnie dotyczy,przeżywam z tym filmem wzystko od nowa.

I chociaż jestem wierząca,na nowo podejmuję zobowiązania…

Janie Pawle II-gi,módl się za nami. 

Gorąca niedziela

Wyoming's Rainbow

Dzisiaj będzie gorąca niedziela.

I pod względem pogody,która nam znowu miłego psikusa robi i pod względem politycznym,albowiem dzisiaj napewno wybierzemy PREZYDENTA….

Oj będzie się działo,będzie….

Obawiam się,że mój kandydat może "paść’,co tylko upewnia mnie w tym,że muszę iść głosować.

Na Tuska oczywiście,myślę,że powinien byc lepszym prezydentem,niz jego przeciwnik.

Ale poczekam i zobaczę.

Wczoraj oglądałam wreszcie pierwszą częśc filmu "Karol,Człowiek,który został papieżem".

Przepiękny film,chociaż pierwsza część dotyczyła mrocznych wojennych losów Polski,pokazywała ciężki los młodego i bardzo wrazliwego  człowieka, w którym pomału budzi się powołanie kapłańskie ,mimo straszliwej osobistej tragedii,stracie kolejno Ojca i wielu przyjaciół w  tle ogólnopolskiej tragedii dziejów.

Bóg przemawia do Niego,a On w tej wojennej zawierusze słyszy Jego głos….

I na ten głos odpowiada TAK…

Dzisiaj będę oglądała część II-gą,również niezbyt chlubną historie powojennej komunistycznej  Polski,w której kapłani byli wrogami władzy,a która tego Wielkiego Człowieka wyprowadziła na Piotrowy Tron.

Jedno co mi przeszkadza,to reklamy,które uważam są w tym filmie akurat nie na miejscu,w dodatku trwają okropnie długo i rozpraszają.

Ten film trzeba jednak oglądać w wielkim skupieniu.

No cóż ,TVN na reklamach zarabia,rozumiem to,ale w tym przypadku mogliby chyba odstąpić od reguły……

sobotnie refleksje

Oczywiście,że żaden książe na białym koniu wczoraj niestety nie podjechał pod

przychodnię.

Więc  spokojnym kroczkiem poszłam sobie…prosto do…..łóżeczka.

Dobrze przespama noc,to jest to.

I znów póltora dnia lenistwa mam przed sobą.

Półtora,bo teraz idę na troszkę do przychodni,potem zakupy i….

Czas dla siebie a do poniedziałkowego poranka.

Siostra odwołała,a raczej przełożyła swoją imprezę,więc całowania jej nie będzie dzisiaj,a akurat do tego czasu mam nadzieję,że jej zamówiony w TV markecie  prezent dotrze do mnie….

Może wreszcie ( bez spania) oglądnę film Karol,człowiek ,który został papieżem???

Napewno sobie jednak odpocznę.

A to mi się w końcu należy 

w piątkowy wieczór

Alem padnięta jestem.

Siedzę jeszcze w pracy,chociaż nie muszę,ale jestem taka zmęczona,że nie mogę się zebrac do kupy.

No tak,piątek daje znać,że pora odsapnąć,tylko,że mnie jeszcze jutro czeka krótka wizyta w przychodni,tak mniej więcej 6 godzin,ale co to jest na przeciw wiecznosci????

Żeby tak teraz  jakiś książe na białym rumaku po mnie przyjechał…..

w piątkowy nocny poranek

 (autor foto-oczywiście Florek)

humor z zeszytów: Nad rzeką dzieczynka pasła krowy,a w wodzie wyglądało to odwrotnie)

Dzisiaj wielokrotnie sprawdzałam poranną godzinę,czy aby budzik znowu mnie nie nabrał,tak jak zrobił to wczoraj.

Tym razem była to poprawna godzina wstawania,więc toaleta,kawa,komputer…

I pewno cieszyłabym się,że to juz piątek,gdyby nie wizja jutrzejszej pracy jeszcze przedemną.

Ale póki co ,mamy piątkowy poranek ( trudno to tak określić,spoglądając za okno,gdzie miasto spowite jest czernią nocy),radio  ZET pięknie mi gra,za mniej więcej godzinę będe juz w drodze do pracy,oczywiście,że znowu do ciemnej nocy….

Tak wygląda mój dzionek pracowity.

Ale:

1.jutro już pracuję krótko-wyjdę do pracy w dzień,wrócę też jasną porą

2.przedemną weekend,w dodatku ze zmianą czasu,więc będzie można dłużej pospać…..

3.prawdopodobnie weekend spędzę na wsi ( pisze prawdopodobnie,bo z tym bywają ostatnio

   pewne zwirowania)  

   

4.Jest cicha nadzieja na niewielką podwyżkę w przychodni (przynajmniej obiecali,że rozpatrzą

   mój wniosek)

5………………………………………………….

CZYLI WSZYSTKKO JEST O.K. !!!!

a to napawa optymizmem………………   

PS.Z ostatniej chwili:dzisiaj okazuje się nie przyjadą po mnie, buuu,muszę sama na wieś jechać,w taką noc,w taką zimnicę….buuu

Ale i tak optymizmu nie zgaszę.!!!!

Baaardzoooo dłuuuugi dzieeeeeń

 To był bardzo długi dzień,pracowity dzień…..

To w sumie jeszcze jest długi dzień,bo jeszcze chwilke w pracy zostanę.

To był dzień pełen kaw wypitych,ale przepełniony prawdziwą pracą,szczególnie w przychodni.

No już nie mówiąc,ze trwał od…2 w nocy ,a pewnie i chwilę przed???

Co prawda po rozpoznaniu swego nocnego błędu na  chwilkę jeszcze się zdrzemnęłam,ale to nie był pełnowartościowy  sen….

To była drzenka….

A wogóle dzisiaj jest 20 pażdziernika   

Dzisiaj są Imieniny mojej Mamy

Dzisiaj są urodziny mojej Siostry…..

62 lata temu moja Mama dostała piękny imieninowy prezent-córkę Anię.

Składałam Ani życzenia telefonicznie( niestety nie widziałysmy się dzisiaj,mijałysmy się w pracy),całusy dam jej w sobotę,a prezent dopiero za 2 tygodnie ,gdy mi go dostarczą z TV-marketu.

I w ten sposób moja siostra trzykrotnie będzie jedne urodziny obchodzić.

okropieństwo!!

Obudził mnie mój telefon-komórka.

Budzik !!!!

Nieprzytomna wstałam,poszłam do łazienki,umyłam się zrobiłam sobie kawusię,którą wypiłam ,coś tam pooglądałam w internecie,nawet zdążyłam wpisać w blogu notkę o  bezdomnych  i zaczęłam się ubierać,malować…..

Codzienna poranna toaleta…

Trochę zdziwiło mnie,że w TVP na jedynce jest jakiś film,zamiast jak zwykle kawa czy herbata,ale ponieważ spieszyłam się bo ,już późno nie patrzyłam na zegarek.

No, nareszcie gotowa,mam jeszcze 10 minut dla siebie…

Usiadłam przed kompem i popatrzyłam na godzinę i………..

nie wierzę,jest 2.30 w nocy!!!!!!!!

Sprawdziłam jeszcze dla pewności godzinę na programie TVP i na mojej komórce….

Ciągle była 2.30 w nocy……

A to,co mnie obudziło ,to byly dwa smsy,które własnie o 2 w nocy do mnie dotarły!!!

To wcale  nie dzwonił mój budzik,by mnie obudzić.

Smsy były od Jacka,nadane przez niego o sensownej godzinie,tylko tak długo wędrowały.

Ale się wyrolowałam……

Dziękuję Ci pięknie ORANGE za sprawne usługi!!!!!

No i co teraz mam ze sobą robić?

Przedemną jeszcze cztery bite godziny czasu…..

A potem długi,pracowity dzień.

Mam iść dalej spać?

Ubrana,umalowana,gotowa do pracy????

Szok

przystanek MPK

Ulubionym  miejscem  lumpów i bezdomnych ostatnio jawił sie ostatnio mój przystanek MPK ,ma którym czekam na autobus,wieczorem,po pracy.

Czekanie tam na autobus jawi się dla mnie koszmarem.

Są brudni.śmierdzący nie tylko alkoholem,wulgarnie głośni,zaczepiają ludzi….

Z jednej strony żal ich,z drugiej budzą odrazę.

Zadziwiająca jest wśród nich jakaś wewnętrzna więź,są dla siebie nadzwyczaj pomocni,serdeczni,wspólnie przeżywają swój koszmarek….

Jeden z nich jest kaleką,chodzi o kulach,zawsze widzę koło niego kogoś mu pomocnego…

Na  owym przystanku spotykają się więc dwa światy,ten jeden normalnych ludzi spieszących się gdzieś do  swoich domów,drugi ludzi ,których domem jest ulica…

Oni nigdzie się nie spieszą,dla nich czas stoi na tym przystanku,to jest ich salon,gdzie na ławce spokojnie popijają sobie gdzieś tam zdobyty byle jaki alkohol,palą wyżebrane od kogoś papierosy…

Oddycham z ulgą wsiadając do autobusu-nareszczie przyjechał,odjadę od tego,co przeraża,ale i napawa jakąś refleksją…..

Życie niejednakowo łaskawe jest dla wszystkich.

MI SIĘ UDAŁO !!!!  

TULIPANY

A więc poszłam wczoraj na ten polski film "Tulipany"

Ale po  kolei……

Okazuje się,ze Multikino raz na tydzień organizuje imprezę pt "Kino na obcasach".

Najpierw jest jakaś promocja "czegoś tam", a potem film.

Oczywiście jak to na promocję przystało jest też i poczęstunek.

Więc zaopatrzona w zakupioną przezemnie obowiązkową w kinie prażoną kukurydzę,przy wejściu do kina wzięłyśmy sobie  po 2 szklaneczki vermutu z oliwką i lodem( to już był poczęstunek) a także po kilka koreczków ze serków pleśniowych i zasiadłyśmy wygodnie w fotelach.

Oczywiście ja wypiłam aż trzy takie szklaneczki,co może nie było aż takie złe bo……

Tym razem promocją były samo Multikino,a więc Pan opowiadał nam króciutką historię Multikin w Polsce i w Krakowie,oraz co i kiedy i jak można w owych 12 salach klimatyzowanych oglądać,oraz o przeróżnych imprezach towarzyszących.

Osób było oczywiście niewiele,ale nawet chętnie sobie posłuchałam chrupiąc na zmiane kukurydzę i serek,popijając zimnym drinkiem.

A potem był już film.

Ale za to jaki film.

Właściwie to był "czeski film"-chociaż  polskiej produkcji w wykonaniu całkiem niezłych polskich aktorów midzy innymi Janem Nowakiem,Peszką czy Braunek.

Tylko,ze treść była właśnie jak na czeskie kino przystało-nie wiadomo do końca o co w tym filmie chodziło….

To była historia kilku przyjaciól ( w tym jednej rodziny),z których jeden z nich ,notabene rajdowiec  został odwieziony do szpitala,a reszta towarzystwa go odwiedzała….

Było też jakieś auto,które  rzekomo było ukradzione,ale okazuje sie,ze tylko schowane..

Były nawet dwie sceny łóżkowe,ale cały ten film nie trzymał się kupy.

Oczywiście w trakcie projekcji ta mała garstka widzów kolejno wychodziła.

Ja dzielnie postanowiłam zostac do końca bo:

1.chciałam zobaczyć,dlaczego ten film dostał taki  właśnie tytuł "Tulipany"

2.w końcu fotel był całkiem wygodny,nawet czasami można się na nim było zdrzemnąć.

3.Nie lubię po ciemku schodzić po schodach,które są coprawda podświetlane,ale stopnie są w tym podobno bezpiecznym dla niepełnonsprawnych (!!!!) kinie dziwnie ustawione,raz jest szeroki stopień,następny wąski,potem zaś szeroki,co razem z tymi mieniącymi się na nich światełkami powoduje,że nie bardzo wiadomo,gdzie bezpiecznie można postawić  na nich swoją stopę,by nie narazić się na upadek…

Więc na zmianę lekko drzemiąc na zmianę z oglądaniem tych steków bzdur cierpliwie czekałam końca,zastanawiajac się,czy owe tulipany jawią się  jako ślubna wiązanka,czy jako wieniec pośmiertny….

No i gdy  te piękne kwiaty pokazały się,oczywiście na moment jako bukiet ślubny( pacjent w jakiśdziwny sposób wytrzymał kurację szpitalną w bardzo odrapanym,ale jakże przez to realistycznym szpitalu) wiedziałam,że nareszcie doczekałam się upragnionego końca filmu…

Nagrodziłam go gromkimi  brawami,do których ta mizerna resztka ludzi wytrwale również czekających końca przyłączyła się…

a gdy zapaliło się światło okazało się,że w sumie film do końca oglądnęło 6 osób.

Aż 6 osób….

Nie rozumiem po pierwsze jak tak dobrzy aktorzy mogli zgodzić się brać udział w takiej chałturze,jaką był ten film( czy nie dostają już żadnych innych ról,a te potraktowali jako rozpaczliwe szukanie jakichkolwiek środków na przeżycie???),a po drugie czy nie żal niszczyć tyle taśmy na bylejaki film o byleczym,właściwie bez treści i sensu??

Ale w sumie nie narzekam,zobaczyłam sobie ten "Wielki świat",było trochę rozrywki.
Nawet mizerna namiastka może okazać się rozrywką,skoro była w bardzo miłym towarzystwie mojej koleżanki Aśki.

I tu nastąpi Koniec mojego opowiadania.

K O N I E C    

Trochę odsapu

Nareszcie coś innego…..

Idę dzisiaj,zaraz po pracy  do kina z Aśką.

Nawet dobrze nie wiem na co,ale to nieważne

Grunt,że w środku tygodnia zobaczę,jak wygląda świat poza żabkami  i rybkami.

Dla mnie WIELKI ŚWIAT……

No i jak mało człowiekowi do szczęścia brakuje???