Schody

W nowej firmie są okropne schody.

Takie bardzo strome i bez poręczy i w dodatku jest ich cała masa.

Przy moich problemach z chodzeniem i wiecznym potykaniu się ,są wyjątkowo niezbezpieczne.

Tak zawsze stojąc u ich szczytu zastanawiam się,co by bylo gdybym  się gdzieś na którymś stopniu

potknęła??

Leciałabym i leciała…….

Bez umiaru….

A młode dziewczyny, jak kózki skakają po tych stopniach.

Ot,młodość……

A ja niestety nie zaśpiewam za Kwiatkowską schody,schody,roztańczone schody…….

Bo codziennie na nich przeżywam swój mały koszmarek.

Miejmy nadzieję,że on się nie spełni.

Więc lecę dalej,sorry człapię dalej.

W następny dzień pełen….schodów………..

Ale jak zawsze pełna optymizmu 

Doba

Doba ma 24 godziny.

Ja pracuję 12 godzin,a 12 odpoczywam.

Więc wcale nie jest tak źle.

Tyle czasu mam na odpoczynek …

Można powiedzieć,że jestem prawie że  leniuchem.

Aż 12 godzin odpoczywam???

S Z O K !!!  poprostu 

Grypka?

Tak wygląda,że mnie "coś" łamie.

Mam nadzieję,że to nie grypa i nie ptasia???

Ale się nie dam.

W firmie zimno jak w psiarni,nawet zimniej niż na dworze,tak się chyba wczoraj doziębiłam,imo,że w swetrze siedziałam.

Już teraz jest zimno,a co dopiero w zimie będzie?

Oni tam nie mają kaloryferów ….brrr

BUUUUU…..

Jak okropnie mnie bolą wszystkie kości .

Piekielna jesień…..

Muszę się sama nad soba użalić,jak nie mam nikogo na podorędziu.

Więc sobie tak cichutko powyłam na przystanku,a co mi tam.

A teraz ide spać.

Może prześpię ten ból,bo jest naprawdę  nieznośny.

BUUUUUUUUU…….

sobotni dzionek

Sobota przeszła pracująco-sennie

To znaczy byłam dzisiaj 4 godziny w przychodni,nawet trzy zdjęcia zrobiłam,

 rentgenowskie oczywiście

Potem sobie pospałam deczko,jako,że pogoda deszczowa,czyli łózkowo-barowa,a że do baru nie miałam z kim iść,wybrałam ciepłe i wygodne łóżeczko.

No jednak ta praca całodniowa,brak urlopu i pogoda dają mi trochę w kość.

Ale właśnie od tego mam sobotę i niedzielę,żeby sobie trochę poodpoczywać.

I to wykorzystuję w pełni.