modlitwa do św.Antoniego

 św.Antoni pomóż szukać…..

A jednak porządny z niego facet.

Dzisiaj zgubiłam komórkę  .

Była i….. nie ma ….rozstąp się ziemia.

szukałam wszędzie i nic..przepadła.

Napewno wyleciała mi z torebki,pewnie gdzieś w śnieg i koniec.

Tak myślałam,ale na wszelki wypadek zwróciłam się z prośbą do kompetentnej osoby,czyli do św.Antoniego.

Najpierw obiecałam mu na biednych całe 10 zł.

Nie poskutkowało.

Potem podwoiłam stawkę na 20 zł,ale też bez żadnego skutku.

W końcu powiedziałam mu tak: Słuchaj św.Antoni,dam całe 50 zł na biednych,ale to już moja ostatnia propozycja,więcej już podwyżek nie będzie.

A Ty i tak doskonale wiesz,gdzie  ta komórka leży.

No i……… po jakiejś godzinie dostałam telefon od Ani Z,że pacjentka opodal przychodni znalazła moja komórke i mi ją oddała.

No proszę ,moja prośba,bardzo już stanowcza, zadziałała.

Teraz będę musiała się koniecznie wywiązać z danej obietnicy,co chętnie zrobię.

Kochany św.Antoni,przepraszam,że tak ostro Cię na końcu potraktowałam,ale Ty doskonale wiesz dlaczego.

I tak jesteś bardzo kochany,że zaoszczędziłeś mi mnóstwo kłopotów z wyrobieniem nowej komórki

A tą teraz będę strzegła jak oczka w głowie.  

 

poranny optymizm

  ŚWIAT NIE JEST TAKI ZŁY,NIECH NO TYLKO ZAKWITNĄ JABŁONIE

Jej ,ile czasu jeszcze potrzeba do tych kwitnących jabłoni….

Ale OPTYMIZM to ważna rzecz,szczególnie ,gdy nie specjalnie się dzieje w życiu.

No nie,znów narzekam od rana.

Ale mam nadzieję,że ten  wczorajszy  zły humorek już przespałam.

A jest jak jest,może mogłoby być lepiej,ale źle nie jest.

Żadna tragedia mi się nie dzieje.

Więc??????

Chyba dziury w całym. 

Dzisiaj idę robić się na rude bóstwo,więc najpewniej mi się humor powinien poprawić,bo podobno nie ma nic lepszego dla złych fochów u kobiety, niż wizyta u fryzjera,czy kosmetyczki,albo fajne zakupy.

Ja wybieram to pierwsze.

Zresztą muszę,bo bal już pojutrze.

I muszę być "<<<<śliczna>>>"

Akurat,śliczna ,wrrrrr. HEHE.

Ale sama muszę się jakoś dowartościować,stłamsić te moje cholerne kompleksy.

W końcu jadę na miłe czatowskie spotkanie ,a nie na wybory Miss Świata.

Więc zaraz zaczynam tą moją walkę z wiatrakami.

PA