Nie wierzyłam synoptykom,że rzeczywiście śnieżyca będzie paraliżowała normalne życie
Ale jednak…sypnęło śniegiem
I to całkiem zdrowo.
Tak,że przyznam,że idąc wczoraj przez wieś w stronę busu miałam potężnego stracha.
Szczególnie,jak omalże nie zmiótł mnie ze szosy olbrzymi pług śnieżny.
Po krakowskich nieomiecionych uliczkach,zwłaszcza na Żabińcu ,też szło się bardzo ciężko ( a kto by tam odmiataniem śniegu się przejmował),tak więc, zanim dotarłam do przychodni byłam zmęczona jakbym szła kilometry przez Saharę.
Podobnie sie brodziło…..
A wieczorem?
Gdy już prawie czarnowidztwo rzuciło mnie na kolana ( znowu ta żaluzja w przychodni się urwała,kłopoty z zamykaniem jej przerastają moje możliwości,a fachowiec odpowiedzialny za naprawę poprostu nawalił) usłyszałm zbawienne słowa "czy Pani zamawała Taxi??"
Kochana Basieńka,która ze swoim Maleństwem była w pobliżu wykoncypowała,że można podjechać po mnie i podrzucić mnie do domu.
Tak więc moje czarnowidztwo przerodziło się w wielką radość.
Co to znaczy PRZYJAŹŃ?
BASIA – MUCHOMOREK-BIMBOREK POPROSTU JEST NIEOCENIONA!!!!!!
I co ciekawe,ją również poznałam na czatach.
Jest to akurat zaprzeczeniem tego,o czym pisałam dopiero co o czatowskich znajomosciach.
Może dlatego,że jest KOBIETĄ?????
Ale nie typową,nie zazdrosną,nie mściwą,ale cichą,skromną i prawdziwie oddaną przyjaciołom.
DZIĘKUJĘ CI BASIU,ŻE JESTEŚ!!!!

