Jak to dobrze,że już jest piątek
Nie wytrzymałabym w pracy ani jednego dnia dłużej.
Padam na ten przysłowiowy pysk.
Fakt,że dzisiaj miałam małe starcie z szefem przychodni,zresztą niesłusznie mnie się czepiał,na pociechę, nie tylko mnie…..
Ale ogólnie jakoś męczący był ten tydzień.
I tak długo trwał……..
Jak w tym kawale: na pierwszej lekcji w poniedziałek Jasiu pyta Małgosi,która jest godzina,ósma piętnaście odpowiada Małgosia,a Jasiu na to : O matko,jak ten tydzień się wlecze…
Tu należy zrobić głośne HIHIHI.
Mnie też się wlókł i wlókł i ciągle jeszcze wlecze,całe pół godziny.
O MATKO I CÓRKO!!!!!!!
Ale jutro się wyśpię, a potem……….. FUN
Jutro rano idę na całe dwa dni w odwiedziny do Muchomorka,
(z noclegiem hihi,o ile wogóle będziemy noclegować)
Mam już stosowne wyposażenie,oczywiście chrust i ajerkoniak,oraz same pyszności,czyli ciasto snikers.
A tak,to omalże koniec karnawału,trzeba poszaleć
A w poście będę się odchudzała….
Teraz odliczam minuty do zamknięcia "interesu"czyli przychodni.
Pozostało mi tylko jeszcze 40 minut pracy.
A co to jest na przeciw wieczności????
Basiu,ciekawe czy po tych dwóch dniach znielubisz mnie kompletnie??
Może nie.
Bo że jestem cholercia,dobrze o tym wiem,
niestety, wiem…………
No dobra,piszę i piszę a tego czasu jakoś nic nie ubywa…
Muszę popchać chyba ten zegar naprzód.
Bezlitosny taki……



