Jakie same pyszności Bimborek przygotowała…..
Mój żołądek mówi STOP,chociaż oczy by jeszcze chętnie te smakowitości pałaszowały…
No nie,zaś na jakiegoś łakomczucha wychodzę.
Oczywiście ta wspaniała atmosfera,podsycana pysznym ajerkoniakiem…
Co prawda chyba zadziałał on na jakość mojej działalności twórczej na komputerze,jakoś nic do końca nie udaje mi się porządnie ściągnąć ( komputer odmawia posłuszeństwa,nawet nie ma wcale zamiaru czytać np płytki CD ),a przecież tyle rzeczy miałam Basi zamontować……..
Byłam bardzo dokładnie do tego przygotowana,tak mi się przynajmniej wydawało,ale….
No cóż,nie udało się,trudno,siła wyższa.
Czyli siła złego na jednego,jak popularnie się mówi……i….nic ,więcej sie nie da.
Ale dzień minął bardzo miło,myślę,ze i Basia jest zadowolona z mojej wizyty,a czy może być inaczej HEHE???
Za niedługo noc,pewno spędze ją z rudym przystojniakiem…. 
Ale wrażenia nocne opiszę jutro dopiero….
Póki co, narazie oglądamy jednym okiem TVP,jednym spozieram na monitor komputera i dumam,co by tu jeszcze wykombinować.
Pewnie niewiele mi się już uda zrobić,jako,że jestem pod wpływem,ale nie odpuszczam.
Reasumując:to była wspaniała sobota i co ciekawe trzecia wspólnie spędzana z Bimborkiem.
Pierwsza dwa tygodnie temu u mnie,druga w Mikołowie,no i ta trzecia,co jedna to wspanialsza..
Jeszcze trochę,a tak się przyzwyczaję,że nie bedę się chciała ze Słomianej wyprowadzić wogóle.
I co Wtedy biedna Basia-Bimborek zrobi????
Łóżko już pościelone,termoforek w postaci Piracika czeka…
A nie mówiłam,że to bedzie nie tylko wspaniały dzień,ale i czeka mnie wspaniała noc??????
Tylko co zrobię,jak nie będzie chciał mnie wpuścić do wspólnego łoża????
Trudno,poświęcę sie i przekimam jakoś tą noc na fotelu.
