Jak na poniedziałek jestem zdecydowanie za wielka guzdrała.
Człowiek po 2 dniach odpoczynku powinien wstać rześki,gotowy do pracy,tymczasem ja…
Zaguzdrałam się w elektronicznym moim banku ,straciłam masę czasu,właściwie na niczym.
No cóż,nie każdy może być Caringhtonem….
Teraz będę goniła czas,który tak bezlitośnie ucieka…
No cóż,mniej czasu mam teraz na wpis do blogu,bo muszę się umyć,ubrać, wymalować, zrobić kanapki i za godzinę wymarsz do pracy.
Jejku ,mam już na to nie całą godzinę!!!
Czemu ten czas tak pędzi?????
Na szczęście poranną kawusię zdążyłam wypić.
Ech,teraz przez następne 6 dni tak już będzie,ciągle się będę spieszyła……
Weekend ma to do siebie,że przynajmiej na wszystko ma się czas,można się nie spieszyć,relaksować,odpoczywać…
Ale wszystko dobre się kończy,teraz trzeba znów trochę potu pracy wylać z siebie.
No to lecę,papa.
Powodzenia na następny tydzień. 
Jak ja nie lubię poniedziałku !!!!!!
