Mały podstęp się udał (hihihi) i zostałam odwieziona wczoraj,po pracy, do domku autem
Przez Mariusza.
Chytra trochę jestem,ale byłam taka zmęczona,że niedbale rzucone zdanie,całkiem niby mimochodem ,zadziałało…..
No proszę,dopiero na star(sz)e lata nauczyłam się,że czasami trzeba używać fortelu,byleby tylko komuś krzywdy nie wyrządzić przy okazji.
Ale nie powiem,Mariusz jest bardzo uczynnym i dobrym kolegą,
więc ani nie mam wyrzutów sumienia,ani nie wątpię,że i tak by mnie podwiózł.
Dusza,nie człowiek,a że czasem troszkę gapiowaty???,
Wierzcie mi,bywają tacy…..
to chyba u niego właśnie z dobrego serca dla ludzi wynika.
Dzisiaj po pracy wybieram sie na jakiś kabaret z Joasią,ale nie wiem,czy się nie wykręcę sianem,bo najchętniej pojechałabym sobie troszkę na wieś odpocząć.
Już dawno u siostry nie byłam.
Odpocznę trochę świeżym powietrzem,pośpię dłużej,poczytam gazety i odpocznę od…komputera.
Oczywiście też spotkam się z moimi dziewczynkami Darią i Wikusią,tak dawno ich nie widziałam….
Chyba jednak tak zrobię.
Znów użyję jakiegoś podstępu w stosunku do Joasi,a przecież w tym nie ustępuję imć panu Zagłobie.
Hehe.
Póki co, idę sobie popracować do przychodni.
A potem…zobaczymy.

