perspektywy

                        

No to znów zaczynamy nowy i pracowity tydzień.

Ten na szczęście będzie nieco krótszy,tylko pięciodniowy.

I jak się zapowiada,raczej zimny i śniegowy.

Ale kończy się już luty,  i chociaż marzec potrafi też dawać we znaki,zawsze jest perspektywa,że 21 marca przyjdzie w końcu wiosna.

Narazie ta kalendarzowa,ale już o wiele lepsze jest samopoczucie,prawda?

Zawsze jednak to wiosna…..

Teraz czeka mnie kilka imprez rodzinnych,najbliższa 19 marca,chrzciny Jańcia.

Potem są święta a w maju I-sza komunia Maryni.

I jak tu nie pracować,skoro ciągle pieniądze są potrzebne?

Imprezy (nawet te rodzinne) fajna rzecz,ale niestety kosztowne.

A ,i już o nowej kreacji na lipcowy zjazd musze pomyśleć.

Przydałoby się jeszcze kupić jakiś własny aparat fotograficzny…

Koniecznie chyba muszę jeszcze trzecią zmiane znaleźć,bo już dwie to stanowczo za mało na moje coraz większe wydatki.

Albo,poprostu zaciągnać pasa i nie dać się różnym pokusom????

Tylko,jak to zrobić,skoro tych jest tak dużo?

Pokus???,to jest samo życie przecież.

Ech,przestaję już mądrkować i zbieram się do pracy.

W końcu muszę zapracować sama na wszystko,nie?

Miłego tygodnia kochani.

Miłego.