Po roku znowu dzwony zabiły,
Na przypomnienie, na przebudzenie,
Nam ludziom po wieczne czasy bić nie przestaną,
By nie zapomnieć tamten obraz i tamto wzruszenie .
Mieć przed oczami portret Jego cierpienia,
Jego słowa utrwalić, ku serc pokrzepieniu,
I te głośne i te ciche do naszego sumienia,
Zapalić świecę , uklęknąć i modlić się w milczeniu.
Jak do świętego, w wielkim skupieniu,
Przekazać Jego słowa tym co nie słyszeli,
I nie zapomnieć, o wiecznym Jego istnieniu,
Byśmy Jego cierpliwości i miłości ciągle mało mieli.
Bijcie więc dzwony sercem drżącym,
A szczególnie ten jeden krakowski, kochany,
Niech ich dźwięk spiżowy z modlitwą się łączy,
Niech ich bicie dla nas śpiewem świętym będzie.
W skupieniu i słuchaliśmy Jego nauk,
Duchem i ciałem wszyscy z Nim byliśmy,
A może wśród nas przebywał Chrystus ?
A my Go znowu jak zwykle …. nie zauważyliśmy.!

PS.Pięknie dziekuję Ci Panie_Kawusiu za wielkie wzruszenie związane z tym wierszem.
