
Wstałam okropnie nie wyspana,chociaż poszłam bardzo wcześnie spać,bo już koło 22-giej,a wstałam o wiele później, niż w tym tygodniu wstawałam,czyli dopiero o 6.15.
Ciągle brakuje mi snu.
No tak, popadam w skrajności,albo kiedyś nie mogłam spać i tłukłam się po nocy,albo teraz,dla odmiany ,śpię po 7-8 godzin na dobę i ciągle czuję niedosyt snu.
Już sama nie wiem,co jest gorsze.
Ale niewątpliwie jest to wina przesilenia wiosennego,człowiek zmęczony po zimie, nie bardzo jeszcze pogodzony ze zmianą czasu….
Dzisiaj śnił mi się mój brat-właściwie nie on,a jego głos,rozmawiałam z nim przez telefon,wiedząc,ze jest bardzo daleko.
Byłam bardzo wzruszona i tylko udało mi się powiedzieć mu,jak bardzo go kocham.
Ale jego głos był bardzo realny,taki,jaki kiedyś na codzień słyszałam.
Może rzeczywiście patrzy na mnie z góry i otacza mnie swoją braterską opieką,jak kiedyś,gdy jeszcze byłam mała….
W każdym razie ,ten sen był bardzo ciepły i wzruszający.
Zawsze mam wrażenie,że Ci najbliżsi,którzy już odeszli z tego świata, pamiętają o nas,czuwają,przestrzegają przed niebezpieczeństwem i opiekują się nami.
Nie odeszli, tylko są w innej rzeczywistości ,pilnie bacząc na nasze ziemskie poczynania.
Ale pora z krainy snu powrócić do rzeczywistości,zaraz idę sobie do pracy,jako,że na mnie wypada ta pracująca sobota.
Pogoda zapowiada się całkiem ładna,już świeci słoneczko,chyba będzie można dzisiaj wyskoczyć z zimowych ciuchów nareszcie.
Nie mam jeszcze żadnych planów ,co do spędzenia tego weekendu,bardzo chętnie pojechałabym sobie na wieś, odetchnąć pełną piersią wiosennym powietrzem.
A może wybiorę się gdzieś po pracy na długi spacer?
Milego weekendu kochani,bo zapowiada się on rzeczywiście wspaniale,słonecznie i cieplutko.
Najwyższa pora zachłysnąć się już
tą wiosną. 