
Oczywiście po odpowiednim wyspaniu się (ach,jak fajnie jest móc sie długo wyspać !!!) poszłam sobie na całkiem miły spacerek nad Wisłę.
Słonko pięknie świeciło,cała masa krakowskiewj gawiedzi wypełznęło na wiślane bulwary,aby nakarmić dzikie kaczki i rybitwy.

Po bardzo miłym spacerze oddałam się bardziej prozaicznym czynnościom,jakimi są zakupy w Tesco.
Muszę przyznać,że jest to niezwykle ciężkie i żmudne zajęcie,wróciłam okropnie z nich zmęczona,już nie mówiąc,że pozostawiłam w kasie Tesco o wiele więcej,niż zamierzałam.
Tak to jest,gdy się market wielki odwiedza…..
Zawsze na coś człowieka naciagną…….
Ale czasami jednak trzeba się poświęcić i większe zakupy zrobić.
A,że dla mnie takim wolniejszym dniem jest albo sobota,albo niedziela…..
padło akurat na dzisiaj.
Za to późne popołudnie i wieczór przeznaczam już tylko na totalne lenistwo.