UFF-ale ulga

Jak było, tak było, ale już było

W każdym razie głowa moja pozostała na tym samym miejscu.

Po naradzie wylądowaliśmy na obiadku w restauracji.

Wbrew pozorom  nawet te kęsy przechodziły mi przez gardło, chyba dlatego, że byłam jednak bardzo głodna, rano z wrażenia śniadania przecież nie jadłam.

A swoja drogą : Stara jakby nie było baba, a zachowuje się jak zestresowana nastolatka.

I do czego to ma prowadzić?

Ale jeszcze całe popołudnie i cały jutrzejszy dzień, oczywiście relaksowy, przedemną.

I bardzo dobrze.

Sobotnie wyzwanie

No to idę.

Odważnie, głowa do góry, przecież mi jej nie urwą???

Przyznaję, zawaliłam, ale już raz mi się za to oberwało, ile razy za to samo można odpowiadać?

Nie ma żadnego excuse, muszę poprostu bardziej uważać przy wpisywaniu, chociaż podobno ten się nie myli, kto nie pracuje.

Ok, złożyłam samokrytykę tutaj, mogę złożyć i tam, już opracowałam

nową metodę pracy, mam nadzieję, że skuteczną.

Narazie się nie poddam, chyba, że mi sami podziękują…..

Dosyć tematu.

Zobaczymy, co dzień przyniesie.