rzecz o sprawiedliwości.

Ha, nie tylko ja sie mylę, jednak…

Ale pozostawiłam to bez komentarza, w tajemnicy, bo…

Nie szkodzi, pewnie i tak ja będę winna.

Bo jak ktoś raz zbłądzi i tak co by się nie działo, będzie na niego.

Taka sprawiedliwość już na tym świecie.

Ale ja mam tylko swoją własną, prywatną satysfakcję.

A poza tym wszystko poszło ok.

Nawet  niespodziewana premia mi w łapy wpadła.

No i okazuje się, że już mam całe 24 kg walki za sobą.

Więc suma sumarum, poniedziałek był ok.

A jaki poniedziałek……..

Popatrz przed siebie

            




Popatrz, znów następny poniedziałek…..


Naprawdę te dni lecą jak szalone.


Pełna obaw jestem, co mnie spotka, ale postanowiłam zmienić swoje nastawienie.


Coś od poniedziałku zmienić trzeba, prawda?


Muszę być silna, jak to drzewo na skale, chociaż nagie, pozbawione listków, ale silne korzeniami.


Dzisiaj sama muszę do firmy dojechać, więc szybko muszę się zbierać rano.


Kończę ten wpis, pełna optymizmu jednak, że ten tydzień mi się uda, nie będzie taki nerwowy, jak poprzedni.


Powinnam iść na pogrzeb pani Emilii, ale sytuacja na tyle się zmieniła, że jednak nie odważę się zwolnić wcześniej z pracy.


Odmówię za nią Wieczne odpoczywanie, Ona z góry już wie i tak wszystko.


Miłego tygodnia i miłego poniedziałku.