Pogoda na luty…

Oj , w Krakowie przynajmniej, luty będzie wspaniały, śliczny, słoneczny, nie mroźny.

Od prawie samego ranka było u nas słoneczko, a zachodziło w tak przepięknych kolorach , że aż żałowałam, że nie mam przy sobie aparatu fotograficznego.

Tylko…

No właśnie, podobno w Warszawie padało i było zimno, (wiadomość z pierwszej ręki :-)),  a na Śląsku też chłód dotkliwie dokuczał.

Więc w sumie, jaka będzie ta pogoda w lutym????

Jak tu wróżyć dalej, ale nie zamierzam się poddawać, prowadzę dalej swój pogodowy pamietnik.

Będę mogła przekonać się potem, na ile był on prawdziwy.

Ale ponieważ w miesiącu lutym i tak nie planuję żadnego wyjazdu, niech więc on chociaż w Krakowie będzie ładny.

Nie będę musiała butów przyajmniej podkuwać ( idzie luty…)

tak o wszystkim…

  

0 nie, dzisiaj już nie pędzę na złamanie karku skoro świt.

Wczoraj trochę za wcześnie wyszłam z domu i potem musiałam marznąć pod firmą.

Dzisiaj sobie spokojnie wyjdę o 10 minut później i będzie akuratnie.

Poszłam wcześnie wczoraj spać, byłam bardzo zmęczona, myślałam, że się porządnie wyśpię, a tu znów obudziłam się z bólem głowy.

Może kolejna druga, trzecia, czwarta kawa mi pomoże??

Strasznie nerwowa teraz atmosfera u rybek, bo i gorący okres dla firmy,

przecież czas sprzedaży karpi  i innych rybich przedstawicieli nadszedł.

Okropnie to wszystko przeżywam, no i znów jakiejś pomyłki nie udało mi się pokonać,mimo bardzo wzmożonej samokontroli.

No bo kto to widział, żeby dwie podobne firmy, o podobnej nazwie mieściły się na tej samej ulicy o dwa numery dalej??

Wyszłam wczoraj z firmy z rozpierającym bólem w klatce piersiowej, jakby serce moje chciało wyskoczyć i chociaż wiem, że wszystko już jest naprawione, dalej czuję się niepewnie.

Matko moja, jak mam jeszcze więcej uważać???

Każdą kartkę ze zleceniem przeglądam kilkakrotnie, aby nie ulec pomyłkom.

A może jakiś zły chochlik siedzi poprostu  w moim komputerze i przemienia to, co napisałam???

No nic, jeszcze wiecej skupić się muszę, bo inaczej czarno widzę swój los w tej rybiej firmie.

Muszę poprostu być bardziej spokojna, bo właśnie nerwy czasami doprowadzają mnie do takiego roztrzepania.

No dosyć samokrytyki.

Teraz pora iść na przód, z głową podniesioną i walczyć.

Kiedyś ta zła passa musi się przecież skończyć???