
Już dzisiaj zaczyna się magiczny czas.
Przynajmniej dla mnie.
Bo co prawda jeszcze przedemną aż dwa dni pracy, ale…..
Dzisiaj wieczorem będzie Wigilijne spotkanie pracowników naszej Przychodni, właściwie zespołu naszych Przychodni.
Spotkanie to będzie oczywiście uroczyste w lokalu, wieczorową porą.
Wszyscy będą już zrelaksowani po całym dniu pracy, mili dla siebie i uśmiechnięci i dzieląc się opłatkiem, będziemy sobie składać najlepsze życzenia.
Wszystkie nieprzyjemne momenty z całego roku gdzieś ulecą w dal…
To jest właśnie magia tych Świąt, jak już kiedyś wspominałam.
Cieszę się bardzo na ten wieczór, bo tak mało jest czasu dla innych i tak mało życzliwości na codzień, teraz jest okazja, by to wszystko nadrobić.
No i będzie to też przedsmak właściwej WIGILII, która będzie już za 3 dni.
Nawet aura usiłuje się do tych świąt przygotować, wczoraj padał śnieg, co prawda z deszczem, ale białe płatki i chłód wyraźnie akcentowały porę roku.
Ale raczej na białe Boże Narodzenie, takie jak w tej ślicznej piosence nie bardzo co jest liczyć…..
A teraz już się muszę zbierać, dzisiaj wyjątkowo rano idę do rybek ( ach, znów ten budzik o 4.50 zwlókł mnie z łóżka), musiałam dokonać zmiany kolejności pracy, bo inaczej nie zdążylabym na czas na to wieczorne spotkanie zdążyć.
I już niestety teraz muszę się odpowiednio ubrać, jako, że nie będę miała czasu na przebieranki, prosto z Przychodni pojadę do lokalu.
Myślę, że będzie to przyjemny dzień, chociaż dla mnie nieco trudny, bo z pokusami ( jedzeniowymi oczywiście) wieczorem będę musiała walczyć.
No i dobrze, że będę walczyła z tymi pokusami, może to będzie dla mnie mały egzamin asertywności w stosunku do smakołyków.
Bo przez najbliższe dni wielokrotnie będę musiała powtarzać ” nie dziękuję, ja już tego nie jadam”.