Okropnie dłuży się ten pierwszy dzień pracy po świętach…
Te godziny tak jakoś leniwie uciekają……
A poranek, bardzo mroźny, przerodził się w słoneczny, w miarę ciepły dzień.
No,czasami wiaterek gdzieś lekko podmroził, ale zastanawiałam się,czy to wczesna wiosna nam już nastała???
Dziwne są te anomalie pogodowe, dzisiaj w radio słyszałam, że to był najcieplejszy grudzień w tym stuleciu.
I niech sobie będzie, bo wcale nie mam zamiaru w śniegowych zaspach brodzić.