przedostatni wieczór

Pomału i leniwie płynie przeodostatni wieczór roku 2006.

Przedostatni, cichy i spokojny, jutro już  będzie rozwrzeszczany, głośny i przerywany wybuchami fajerwerków.

I znów biedne zwierzęta będą się stresowały owymi wybuchami, nie tylko zwierzęta zresztą, ja też wcale nie lubię, gdy strzelają za uchem.

Oglądam telewizję i przerażające wiadomości z Bagdadu wprost mnie paraliżują.

Obawiam się, że odwet za stracenie Husajna może rykoszetem odbić się na całym świecie.

Obym złym prorokiem była…….

Potępiam zło, które on uczynił światu, ale nie popieram odwetu, który naogół nieszczęścia przynosi…….

W tym przedostatnim dniu roku 2006 życzę, aby świat wreszcie sie opamiętał, niech zapanuje zgoda i miłość, dosyć przelanej krwi, łez osieroconych dzieci.

Niech ten Nowy Rok przyniesie nam prawdziwy pokój

na świecie, w naszej Ojczyźnie i w każdym domostwie.

 

plany sylwestrowe

                                                            


Może już najwyższa pora o sylwestrowych planach pomyśleć??


Niestety, książę na białym koniu ( czytaj w białym rolls-royce) nie przyjechał i na bal nie porwał i napewno już nie przyjedzie, chociażbym nie wiem jak przez to okno na prawo i lewo wyglądała.


A sylwester już jutro.


Postanowiłam więc, że przywitam Nowy Rok według mojej tradycji, nie szampanem, a………. ajerkoniakiem.


Wiem, wiem, kalorie, ale co tam, musi mi się przecież cały następny  rok dobrze  i słodko dziać.


Stosowny zakup zrobiłam już wczoraj, czeka na mnie w moim podręcznym barku ( haha, wcale nie mam barku, to tylko zwykła szafka, która na dwa dni barek udaje).


Więc jak już pisałam, wczoraj poczyniłam sylwestrowe zakupy, nie, nie tylko alkohol, ale i inne wspaniałe wiktuały, stosowne na te 3 świąteczne, jakby nie było dni.


Swoją drogą, nie bardzo wiedzialam, ile i czego na te 3 dni mam kupić, więc pewno, na wszelki wypadek, zakupiłam stanowczo za dużo, przyniosłam dwie wypchane siatki po brzegi, już nie wspominając, jaką masę mamony w owym sklepie pozostawiłam… ale co tam, wszak mamy przed sobą Nowy Rok, a od Nowego Roku napewno już oszczędzać będę musiała…..tak, jak wróżba radzi.


Zamykajac wczoraj przychodnię przypomniałam sobie, że właśnie rok mija od czasu, gdy robiłam w pobliskim Lewiatanie podobne zakupy, a potem wpadłam na moment na kawusię do zaprzyjaźnionego Meksykańskiego Baru, tuż obok mojej przychodni i czekałam tam bardzo obładowana na taksówkę.


Uwielbiam tradycję, więc i w tym roku podobnie uczyniłam, z tym, że w tym roku spędziłam tam przy drinku bardzo miłe  „tylko” 3 i pół godziny, rozmawiając z bardzo miłą pania Renią – właścicielką i kilkoma jej gośćmi.


Miałam więc malutki przedsmak świąteczno – noworocznej zabawy.


Szkoda, że to tak daleko jest od mojego domu, bo kto wie, czy nie wpadłabym do nich również i w sylwestrową noc – podobno rok temu było tam bardzo przyjemnie, prawie kameralnie.Zostałam wprawdzie przez Renię zaproszona, ale…gdzie ja potem po nocy włóczyć się będę??


Mam też zaproszenie na  sylwestrową posiadówkę do Muchomorka, pomysł też bardzo miły, ale….właśnie, niestety, tym razem bez noclegu ( będzie miała na noc gości), znów problem z transportem do domu więc pozostaje.


Wiem, że są przecież taksówki, ale gdzie ja w sylwestrową noc takowej będę szukała?? Napewno z tym będa wielkie kłopoty.


Mam więc cały dzisiejszy i spory kawał jutrzejszego dnia do namysłu, co do sylwestrowych planów.


A może pojechać do siostry do Modlnicy????. Nie,  po pierwsze nie zostałam tam wcale zaproszona, a poza tym częsty gość to natrętny gość, dopiero co spędziłam tam 4 dni.


A zresztą moja siostra pewnie zaraz wieczorem spać pójdzie, szwagier zresztą też, duży  telewizor jest  w salonie, więc przeszkadzałabym im oglądaniem, a w pokoju, w którym zazwyczaj  śpię jest z kolei tak mały, że ledwo co na nim widzę.


No i nie ma dostępu do internetu….


Więc jednak chyba pozostanę solo w moim pokoju, przy moim dużym,wspaniałym  telewizorze i kochanym komputerze.


A zresztą, może jeszcze przez ten czas coś szalonego do głowy mi wpadnie?


Wszak sama wczoraj stwierdziłam, że jestem szalona ( podeszłam wczoraj u rybek do samego Dyrektora, składając mu źyczenia noworoczne, a co tam, trochę się nawet zdziwił, ale nie powiem, żeby aż szalał z radości).


A przecież w końcu troszkę szaleństwa w życiu nie zaszkodzi, prawda ??