a święta coraz bliżej

                   


Napływają pierwsze elektroniczne życzenia świąteczne.


Jaka to wygoda, nie trzeba kupować kartek, szukać po kioskach znaczków, bo te niestety coraz rzadziej w prostej sprzedaży są trudno dostępne, trzeba na pocztę ganiać.


Siadasz przed komputerem, naciskasz którkąkolwiek z odpowienich stron i już wyskakuje gotowa karteczka.


Wystarczy napisać kilka słów, nawet i tu nie trzeba za bardzo się nabiedzić, bo i gotowe teksty też można już znaleźć na internetowych stronach, przekopiujesz, naciskasz i już życzenia wysłane.


Niektórzy trochę więcej kłopotu sobie z tym czynią i wysyłają pp-sy, takie kolorowe dłuższe życzenia może i ciekawsze dla oka, ot popatrzy człowiek, posłucha kolędy i…….


Nie znaczy to wcale, że krytykuję taki sposób wysyłania życzeń- sama też i tak uczynię, jako, że w czasach, gdy człowiek ciągle gdzieś pędzi przed siebie,  takie ułatwienia są nawet całkiem wygodne.


Ale jeszcze narazie nie bardzo nawet kiedy mam usiąść i napisać takie kartki, ciągle jestem zapracowana, wczoraj co prawda więcej osób pracowało nad zamówieniami w Kalmarze i nawet o godziwej godzinie do domu wróciłam, ale nie znaczy to wcale, że nie byłam zmęczona.


A wogóle zastanawiam się troszkę nad sobą, coś ze mną nie tak, skoro wszystkim przeszkadzam?


Domownicy skarżą sie na mój papierosowy dym, chociaż wietrzę pokój na około i maszyna wypychająca dym też działa cały dzień ( nawet jak mnie nie ma w domu), podobno nic nie sprzątam a tylko brudzę ( kiedy???-przecież mało kiedy w tym domy bywam, a wieczorem naogól idę do łazienki i spowrotem do swojego pokoju), a  wczoraj przyszła sąsiadka, której przeszkadza rano mój włączony telewizor, podobno przezemnie spać  dłużej nie może.


No cóż, albo gdzieś do samotni się przeniose, albo…..


Narazie pomyślę o  bezprzewodowych słuchawkach do słuchania telewizji, ale dziwi mnie jedno, wczoraj poszłam oglądać te słuchawki jej męża i co  któregoś z moich sąsiadów normalnym głosem  pytałam , co chwilę słyszałam „co”?


Dziwne, nie słyszą mowy, a tak przeszkadza im mój  telewizor.


Widać i słuch ma swoje wybiórcze działanie……


Czy naprawdę jestem aż tak bardzo konfliktowa??????


Coraz mniej komfortowo w tym moim mieszkaniu się czuję, chociaż płacę za niego całkiem niemałe kwoty, chociaż w nim w sumie tak mało przebywam…..


Więc może nie powinni sie niektórzy dziwić, że tak chętnie poza domem przebywam??


Chociaż i to nie wszytkim się podoba, wczoraj sąsiadka spytała mnie, gdzie ty sie tak szlajasz cały dzień.


Widać odnotowują moje wyjścia i powroty  do domu…..


Matko i córko, czuję się całkiem osaczona.


Czy ja to naprawdę ja, Ewa????


Mnie naprawdę życie prywatne sąsiadów nie interesuje, nie wiem co robią, kiedy są, kiedy ich nie ma – oni wiedzą prawie wszystko, nawet wiedzą kiedy goście do mnie przychodzą.


No i jak tu żyć????????




ale się działo wczoraj

Ale byłam zapracowana wczoraj.

Ostatnie zamówienie wbiłam do komputera ( u rybek oczywiście) o ……..22.30.

To się nazywa pracowitość.

Dobrze,że potem mnie podwieźli pod dom ale i tak byłam w nim dopiero po 23.30.

Nieważne i tak nikt tego nie doceni……

A dzisiaj..podejrzewam, że  będzie podobnie,bo wszyscy "oszaleli" na punkcie ryb

Jasne,za kilka dni Wigilia……..

TUŻ PRZED ŚWIĘTAMI

 


                                      


A zatem następny poniedzialek mamy.


Ale bardzo ciekawy poniedziałek, już przedświąteczny.


Więc zarazem trochę magiczny czeka nas tydzień, bo pod jego koniec każdy każdemu  życzenia składać będzie, niezależnie od całorocznych animozji.


No właśnie, czy uda się wszystkie krzywdy zapomnieć, przebaczyć???


Uda się wszystkim podać rękę na zgodę???


Wszak to specjalny czas.


Bóg się rodzi…..


………GDZIE SIĘ ZDARZYŁ CUD………..


……..GDZIE SIĘ ZDARZYŁ CUD………..

a w maju…


Niestety, popada sporo w maju  w Małopolsce, oj popada.


Bo dzisiaj w Krakowie była pogoda pod zdechłym Azorkiem.


A podobno Mazowsze zalane słonkiem było..


Oh, szczęściarze…..


Taka pogodę i w maju mieć bedą.


Może na ten czas do Warszawy się więc przeniosę na troszkę??


Tylko do rybek będę miała stanowczo za daleko….

a jaki będzie kwiecień??

                                                       

Oj raczej bardzo chłodny,ale słoneczny.

Rano był nietęgi przymrozek,marzły palce i uszy,lekko oszronione były trawniki,więc początek kwietnia raczej w zimowej szacie będzie.

Potem było już cieplej i słonecznie,więc i na sporo słonka w kwietniu też liczyć można.

Oby tylko te prognozy się spełniły !!!!

pogoda na marzec

Marzec cudownie się zapowiada, słonecznie i w miarę ciepło.


Oj ci,co do Zakopanego pojadą , śmiało na Gubałówce swoje twarzyczki do słonka wystawiać będą mogli…


I chociaż sam wczesny poranek był raczej chłodny, łapki marzły, to jednak ledwo słonko wyszło, odrazu zrobiło się tak przyjemnie…


A przed chwilą patrzyłam na gwiazdy: niebo zagwieżdżone jak na grudzień calkiem,całkiem.


Czyżby i kwiecień zapowiadał  nam się piękny???

przecież dzisiaj piatek

 

Piątek byłby nawet całkiem fajnym dniem, gdyby…

Gdybym nie musiała jutro iść też do pracy.

Aj, ale bym sobie poleniuchowała…

Ale niestety, moje BUM wypadło i już.

Nie ma zmiłuj się.

Nic na to nie poradzę.

Ale dzisiaj już ostatni raz w tym tygodniu,ba nawet w  ciągu dwóch tygodni tak wcześnie wstałam.

Popatrzyłam na księżyc  w kształcie rogala,ukrytego za lekka chmurką i aż się  uśmiechnęłam sama do siebie.

Taki piękny widok…..

Za oknem wyje jakaś syrena, pewnie znów ktoś włamywał się do czyjegoś auta, co jest nagminnym zjawiskiem  na mojej ulicy.

I tak mija minuta po minucie porannej godziny i od  pobudki ( czemu znów jakieś młoteczki tłuką sie w tej mojej głowie???), aż po wyjście do pracy.

I znów dzisiaj, podobnie jak wczoraj, nie będę się spieszyła,stanowczo za wcześnie ostatnio do tej pracy przychodziłam….

I mam nadzieję, że dzisiejszy dzień też miło mi przeleci.

Miło i bez nerwów, bo chociaż popołudniu w przychodni mam sporo bieganiny,

ale opracowałam nową metodę : ponieważ wiem, że i tak całą pracę muszę wykonać, podchodzę do niej na luzie, z uśmiechem i….nie poddaję się zmęczeniu.

Całe zmęczenie wychodzi ze mnie dopiero po przyjściu do domu, ale wtedy już jestem panią swojego losu…

No, pora już kończyć moje poranne wywody i pomału zbierać się do rozpoczyniania mojej codziennej rzeczywistości.

Miłego dnia, Kochani.

 

Pogoda na luty…

Oj , w Krakowie przynajmniej, luty będzie wspaniały, śliczny, słoneczny, nie mroźny.

Od prawie samego ranka było u nas słoneczko, a zachodziło w tak przepięknych kolorach , że aż żałowałam, że nie mam przy sobie aparatu fotograficznego.

Tylko…

No właśnie, podobno w Warszawie padało i było zimno, (wiadomość z pierwszej ręki :-)),  a na Śląsku też chłód dotkliwie dokuczał.

Więc w sumie, jaka będzie ta pogoda w lutym????

Jak tu wróżyć dalej, ale nie zamierzam się poddawać, prowadzę dalej swój pogodowy pamietnik.

Będę mogła przekonać się potem, na ile był on prawdziwy.

Ale ponieważ w miesiącu lutym i tak nie planuję żadnego wyjazdu, niech więc on chociaż w Krakowie będzie ładny.

Nie będę musiała butów przyajmniej podkuwać ( idzie luty…)