
Tak wygląda poranna krakowska ulica , w odświętnej jeszcze szacie, którą którą to ulicą już za niedługo, za niecałą godzinę kroczyć będę do pracy bladym świtem, ( dzisiaj idę wcześniej, bo wyjatkowo rano jadę do rybek, więc łapię autobus, a potem na szczęście mam zapewniony transport już pod sama firmę).
Jeszcze pewno dzisiaj i jutro będzie taka oświetlona, na każdej latarni zawieszona jest świąteczna, skrząca się choinka.
Jutro już Matki Boskiej Gromnicznej, czyli koniec obchodów okresu Świąt Bożego Narodzenia, nawet ulice powrócą do swoich szarych odcieni……
Właściwie w Polsce tradycyjnie tak długo utrzymuje się świąteczna iluminacja, w innych krajach juz dawno o świętach zapomniano……
Jutro z zapalonymi gromnicami odwiedzimy Kościoły, aby po raz ostatni już zaśpiewać wspólnie kolędy.
A potem kilka jeszcze dni karnawału, po nim tłusty czwartek, czyli dzień obżerania się pączkami i znów pewnie ulegnę pokusie, ale jak w tłusty czwartek obejść się bez chociażby jednego zjezdonego pączka , a jak go jeszcze usmaży nasz pan Wiesio – napewno nie oprę się , no i…..zaraz mamy już Wielki Post, czas umartwień ( przynajmniej tak powinno być), a po nim..następne, już wiosenne Święta Wielkanocne.
Wiem, że bardzo wybiegam myślami na przód, ale ten czas przecież tak szybko leci…..
Przecież styczeń przeszedł też już do historii, więc i następne miesiące szybko zlecą…..
A ja tak marzę już o zieleni…….
Marzenia, marzeniami, ale prawdzie w oczy trzeba popatrzeć, narazie mamy ( już) luty, zimny, na szczęście nie mroźny, ale za to okropnie pewnie też kapryśny będzie.
Styczeń pod tym względem był bardzo zmienny, mieliśmy w nim aż 3 pory roku :
i trochę wiosny, troszeczkę zimy, a najwięcej jesieni.
A teraz już w TVN-24 wieszczą chłodny, zimowy następny miesiąc.
Oj, Oj…
Zbieram się teraz już do pracy, a prognozowanie pozostawiam metereologom, oni na tym lepiej niż ja się znają, a i tak się mylą…..
Miłego dnia . 