wieczór, jak codzień

Gdy dzień już się chyli ku wieczorowi, gdy za oknem noc spowita, ja nareszcie zaczynam mieć te upragnione kilka godzin dla siebie.

Na odpoczynek, na oglądanie TV na…..

No właśnie, na niewiele już więcej, bo pomału oczy zaczynają się do  snu kleić…

A czas  tak szybko leci wieczorem.

A tu otwieram pocztę, a tu conamniej 30 maili na mnie czeka,

 a tu Halusia nas gg odzywa się i pisze co nowego u Ciebie, a czasem

 i skype zadźwięczy,  czy siostra telefonem, pytając się "jesteś już

w domu?"

No, a niby gdzie bym miała być, skoro odbieram domowy telefon?

Tu mi się przypomina zawsze kawał :Blondynka jest na zakupach i

nagle zaterkotała jej komórka, więc odbiera ją  i z zdziwieniem w

 głosie pyta:

"mamusia?, a skąd mamusia wiedziała, że jestem w supermarkecie"

Ale moja przewrotna siostra właśnie specjalnie mie tak  zawsze pyta,

chyba, po to, żeby rozładować mój humor, czy jak?

I dzisiejszy wieczór też będzie taki sam, zanim się troszkę rozluźnię

po  dziennej krzątaninie, akurat przyjdzie pora na nocną toaletę

i na…….. spanie.

Wszak jutro znów budzik o 5-tej rano zaterkota….

Ale już obliczyłam, tylko jeszcze  ( raczej aż!) trzy razy w tym

 tygodniu wstanę o 5-tej rano, w sobotę niestety też będę wstawała

do pracy, ale conajmniej półtorej godziny później i….

już będzie niedziela. 🙂

Małe to pocieszenie, ale zawsze jakieś jest.

nad ranem

 

Już coraz szybciej rano robi się jasno…

Podziwiałam wczoraj przepiękne poranne niebo w kolorach niebiesko czerwono- świetlistym.

Było jeszcze przed siódmą, a przecież niedawno jeszcze o tej porze było ciemno….

Tak żałowałam, że nie miałam przy sobie akurat mojego

 aparatu fotograficznego……

Gorzej z tym przybywaniem dnia popoludniu, jeszcze

bardzo szybko robi się ciemna noc za oknami….

Jeszcze, gdy zamykam przychodnię, zza okna grozi mi

ciemność, jakie to nieprzyjemne, gdy niewiele widząc,

muszę błądzić po zakamarkach  mrocznych podwórek,

 aby wyjść  w końcu na jakotako oświetloną ulicę.

No, tym razem znów się udało, nikt nie napadł,

 nie wyrwał torebki, a przecież tyle tam niestety  

w okolicy chuliganów….

Ale mam nadzieję, że już niedługo tak będzie….

Jeszcze miesiąc z okładem i będzie zmiana czasu-

będziemy wstawać o godzinę wcześniej, ale za to ile dnia wieczorową porą nam przybędzie???

Spozieram na okno, za nim oczywiście ciemność jeszcze,

 ale już słychać nieśmiały świergot ptaszków,znak,

 że dzień budzi się pomału  do życia.

Dzisiaj do wyboru mam do podwienienia aż dwa auta,

 a w każdym z nich miły, młody mężczyzna (!)

Którego z nich wybrać mam dzisiaj…hm…????

Fakt, do każdego z nich muszę najpierw dojechać kilka przystanków autobusem, ale przynajmniej poranny,

 lodowaty spacer po wsiowej szosie   dzisiaj  mi się

nie szykuje….

No oczywiście, o ile sie nie spóźnię, więc już muszę z

 przykrością przerwać teraz swój poranny wpis , bo minuty nieubłaganie pędzą na przód…

Pozostaje więc życzyć miłego dnia, może jakieś 

nieśmiałe słoneczne promyki ogrzeją nas dzisiaj podobnież

jak było wczoraj????