Gdy dzień już się chyli ku wieczorowi, gdy za oknem noc spowita, ja nareszcie zaczynam mieć te upragnione kilka godzin dla siebie.
Na odpoczynek, na oglądanie TV na…..
No właśnie, na niewiele już więcej, bo pomału oczy zaczynają się do snu kleić…
A czas tak szybko leci wieczorem.
A tu otwieram pocztę, a tu conamniej 30 maili na mnie czeka,
a tu Halusia nas gg odzywa się i pisze co nowego u Ciebie, a czasem
i skype zadźwięczy, czy siostra telefonem, pytając się "jesteś już
w domu?"
No, a niby gdzie bym miała być, skoro odbieram domowy telefon?
Tu mi się przypomina zawsze kawał :Blondynka jest na zakupach i
nagle zaterkotała jej komórka, więc odbiera ją i z zdziwieniem w
głosie pyta:
"mamusia?, a skąd mamusia wiedziała, że jestem w supermarkecie"
Ale moja przewrotna siostra właśnie specjalnie mie tak zawsze pyta,
chyba, po to, żeby rozładować mój humor, czy jak?
I dzisiejszy wieczór też będzie taki sam, zanim się troszkę rozluźnię
po dziennej krzątaninie, akurat przyjdzie pora na nocną toaletę
i na…….. spanie.
Wszak jutro znów budzik o 5-tej rano zaterkota….
Ale już obliczyłam, tylko jeszcze ( raczej aż!) trzy razy w tym
tygodniu wstanę o 5-tej rano, w sobotę niestety też będę wstawała
do pracy, ale conajmniej półtorej godziny później i….
już będzie niedziela. 🙂
Małe to pocieszenie, ale zawsze jakieś jest.
