
Już coraz szybciej rano robi się jasno…
Podziwiałam wczoraj przepiękne poranne niebo w kolorach niebiesko czerwono- świetlistym.
Było jeszcze przed siódmą, a przecież niedawno jeszcze o tej porze było ciemno….
Tak żałowałam, że nie miałam przy sobie akurat mojego
aparatu fotograficznego……
Gorzej z tym przybywaniem dnia popoludniu, jeszcze
bardzo szybko robi się ciemna noc za oknami….
Jeszcze, gdy zamykam przychodnię, zza okna grozi mi
ciemność, jakie to nieprzyjemne, gdy niewiele widząc,
muszę błądzić po zakamarkach mrocznych podwórek,
aby wyjść w końcu na jakotako oświetloną ulicę.
No, tym razem znów się udało, nikt nie napadł,
nie wyrwał torebki, a przecież tyle tam niestety
w okolicy chuliganów….
Ale mam nadzieję, że już niedługo tak będzie….
Jeszcze miesiąc z okładem i będzie zmiana czasu-
będziemy wstawać o godzinę wcześniej, ale za to ile dnia wieczorową porą nam przybędzie???
Spozieram na okno, za nim oczywiście ciemność jeszcze,
ale już słychać nieśmiały świergot ptaszków,znak,
że dzień budzi się pomału do życia.
Dzisiaj do wyboru mam do podwienienia aż dwa auta,
a w każdym z nich miły, młody mężczyzna (!)
Którego z nich wybrać mam dzisiaj…hm…????
Fakt, do każdego z nich muszę najpierw dojechać kilka przystanków autobusem, ale przynajmniej poranny,
lodowaty spacer po wsiowej szosie dzisiaj mi się
nie szykuje….
No oczywiście, o ile sie nie spóźnię, więc już muszę z
przykrością przerwać teraz swój poranny wpis , bo minuty nieubłaganie pędzą na przód…
Pozostaje więc życzyć miłego dnia, może jakieś
nieśmiałe słoneczne promyki ogrzeją nas dzisiaj podobnież
jak było wczoraj????