No tak, no to mamy już piątek, nareszcie piątek, dopiero
piątek…
Maruda jestem, ale……
Czy coś ciekawego się wczoraj działo?
Nie specjalnie, rano padał snieg, potem było słonko i cieplutko,
potem przyszła noc i spać trzeba było iść….
Nudne to wszystko.
Mój blog też już nudny się staje…..
Ale się nie poddaję……
Chociaż generalnie jestem na nie.
Do licha, niech wreszcie coś się zmieni.
Grałam w Mahjong sobie wieczorkiem,
znowu się za długo zasiedziałam…..
Wiecie jak ta gra wciąga?
Na początku w tej plątaninie chińskich znaków trudno się połapać.
A tu trzeba znależć dwie identyczne kosteczki, w dodatku aktywne,
które po kliknięciu na nie, znikają…
W ten sposób całą plansze trzeba zlikwidować.
Na szczęścia dla ułatwienia obok tych poplątanych znaków są
i normalne cyfry, ale i tak uważać trzeba, bo nie każda kostka
z cyfrą odpowiada następnej kostce z taką samą cyfrą,
ważne są namalowane na niej znaki.
Może nie udało mi się całkiem wyczyścić wszystkick kostek,
ale jednak sporo z nich ubyło.
W końcu zmusiłam się zgasić komputer i iść spać, oczywiście
dzisiaj głowę mam jak balon.
Ale co tam, jedna, druga,trzecia i czwarta kawa, człowieka
na nogi postawi……..
Byle do wieczora.