SIOSTRA Z SZUFLADY

         

Jedna z bezimiennych jeszcze siostrzyczek

– tzn imiona niby już mają, ale zmieniają się  one jak w kalejdoskopie.

Aśka i Magda kupiły sobie ( a raczej swoim dzieciom) po Yorku.

Oczywiście z tego samego miotu-siostrzyczki.

Jedna pławi się w luksusach, ma własną klatkę z wybiegiem, budkę z

 podusią i futerkiem  do spania, zabaweczki.

Jej siostra, uboga krewna, zamieszkała w …szufladzie.

Taka to już sprawiedliwość na tym świecie ( a raczej jej brak), że nawet

wśród rodzonych sióstr równouprawnienia nie ma….

Ale to tylko jest tak  chwilowo, dzisiaj obie panie idą na wielkie psie

 zakupy i miejmny nadzieję, uboga krewna też na  jakieś apartamenty

w końcu trafi.

W miocie pozostał jeszcze braciszek, czeka na właściciela.

Czyżby Daria i Wiktoria zdołały wywiercić w Maćka i Eli brzuchach dziury

i psi  braciszek też do  naszej rodziny trafi?????

Prozaika w poniedziałkowy ranek

 

Nie wszystko zawsze idzie jak po maśle.

Ten tydzień zaczyna mi się całkiem po grudach.

Rano muszę wezwać hydraulika do mojego WC,  któy zalewa sąsiadów.

No i problem, przyjdzie dzisiaj, jutro…kiedyś tam.

Dawniej był taki fachowiec na podorędziu, na każde wezwanie, dzisiaj,

niestety ……..

Też się ceni ( ma sporo podobno robót zamówionych) i trzeba czekać.

A niestety bez WC ani, ani, a jak długo  można korzystać z uprzejmości

sąsiadów?

W dodatku zupełnie padła mi antena dachowa, odbiera tylko pierwszy

 program , ale i tak całkiem zaśnieżony….

Niby mam przecież dekoder Polsatu, ale tam niestety klawisz timera

nie wiedzieć czemu odmówił mi posłuszeństwa i nie mogę go nastawiać.

Wymyśliłam jakąś kombinację : timera telewizora na "Klan" nastawiłam

z telewizora, a wieczorny "M jak miłość" z dekodera Polsatu, tylko nie

wiem, co z tej kombinacji, prawie że alpejskiej, wyniknie.

A żeby bylo weselej, padł mój Incredimail, odbiera pocztę i owszem,

 ale bez załączników.

Czekalam wczoraj na Pana Józia i niestety …. nie doczekałam się.

Też zapracowany……nawet w niedzielę.

Jak więc widać, zaczynam pechowo ten tydzień, a jak się skończy??

nie wiadomo….

Poprostu : siła złego na jednego…….

Ale życzę innym, żeby dla nich był chociaż przyjemny i bez awarii.

A ten ponury i nie wiadomo czy zimowy, czy jesienny poniedziałek

też niech Wam miło zleci.

A ja zabieram się za ściąganie fachowca….

I to muszę skoro blady świt załatwić, bo mam przecież zamówionych

pacjentów w przychodni i nie mogę sie spóźnić.

PS z ostatniej chwili : Fachowiec MOŻE dzisiaj przyjdzie, ale tylko może…..