Piątkowy kalejdoskop

 

BEZ CIEBIE DZIEŃ NIE BYŁ BY TAKI PIĘKNY

Takie słowa usłyszałam dzisiaj z ust mojego kolegi, Adama, w Kalmarze.

Prawda, jakie to miłe??

Wierzę, że te słowa wyrażały jego serdeczność dla mnie.

A przecież tak ważne jest to, jak człowiek do człowieka się odnosi, bądź to w domu, bądź w pracy, czy na innej niwie….

Przeciez niekoniecznie musi być  zrealizowane powiedzenie:

Człowiek Człowiekowi wilkiem jest.

Może być i przyjacielem, czy oddanym kolegą, koleżanką.

Dzisiaj miałam smutny troche dzionek – odszedł na psią łączke wieczności Bonus – ukochany york mojego brata i bratowej.

Był bardzo juz choreńki i niestety nie zwalczył wstrętnego choróbska,

ale wierzę, że biega teraz po zielonych łączkach i wesoło poszczekuje

 na mojego brata, szczęśliwy, że nareszcie go odnalazł.

Pamiętam, że po śmierci mojego brata Bonus był bardzo smutny,

teraz  już napewno są gdzieś tam w przestworzach razem.

No a przedemną weekend, trochę odsapu, snu i prawie nicnierobienia.

Czyli mam piątkowy kalejdoskop zdarzeń przyjemnych, smutnych i nijakich już za sobą.

Czekam na sobotni miły relaks.

Ach te kilogramy, te kilogramy

 

Rozbisurmaniłam się wczoraj, zdecydowanie.

Teraz mój żołądek upomina się o same smakołyki, ale muszę go

nieco utemperować.

Szkoda by było zaprzepaścić tyle miesięcy pracy nad sobą.

No i tak, z wielkim trudem te kilogramy się traci, a niestety

 spowrotem przyrastają w przerażającym tempie, wystarczy

chwilka nieuwagi……..

Przez moment po przebudzeniu myślałam, że dzisiaj już sobota,

 więc mogę sobie dłużej pospać, ale to był tylko moment.

Nie, nawet nie budzik mnie na nogi postawił, ale szum

przejeżdżających przez deszczowe kałuże samochodów, jakiś

 stłumiony odgłos upadku czegoś na ulcy i trąbienie klaksonu

 samochodowego.

Typowe poranne odgłosy budzącego się dnia.

Tym razem ptaszki widać jeszcze gdzieś się pochowały, nie słychać

jeszcze ich porannego kwilenia, nieodpowiednia jak na nich to

 pogoda….

A człowiek, obojętnie jaka ta pogoda jest, do pracy iść musi.

I bardzo dobrze, ale dzisiaj już piątek, przedemną znów wizja

dwudniowego lenienia się…..

Więc pędzę przed siebie, byleby się troszkę wypogodziło, byle

chociaż jakieś kilka promyczków  słonecznych przebiło się dzisiaj

 przez te chmurzyska, a już będzie ok.

Ale chyba jest to niemożliwe…… moje zaklęcia deszczu jakoś

wczoraj nie chciały zadziałać……

A i  zapowiadana w TVP prognoza pogody  na dzisiaj dla Krakowa

 niestety deszczowa….

Deszczu, a kysz….