Dzień niepodobny do dnia…

Dzisiaj wielki spokój w przychodni.

Niewielu było pacjentów, więc szybko się dzisiaj uwinęłi wszyscy i sobie poszli.

Zostałam sama i mam czas, sama dla siebie.

I co???

Oczywiście zaraz na swojego  ukochanego bloga weszłam.

Owoc zakazany najwięcej smakuje przecież, bo kto to widział w pracy

po internecie buszować, ale skoro nie robię tym nikomu żadnej krzywdy?

Tak samo dobrze mogłabym siedzieć i…dłubać w nosie, lub liczyć muchy na suficie

No przesadziłam, tych ostatnich raczej nie ma po co liczyć, bo muchy śpią na szczęście jeszcze….

Co jakiś czas odzywa się jakis telefon typu: dzieńdobry (cisza – oczekiwanie na moją odpowiedż dzieńdobry)

czy to Centrum Medyczne? ( przed sekundą, odbierając telefon powiedziałam  właśnie, dzieńdobry Centrum

Medyczne Żabiniec), ja mam takie pytanie, czy można u Państwa  zrobić np tomograf czegośtam ( dobrze wie,

że może, bo po to właśnie dzwoni, uprzednio mając do nas skierowanie), czy inne podobne badanie.

Nie ważne, czepiam się,  lepiej byłoby powiedzieć: proszę o zarejestrowanie mnie do badania takiego

a takiego.

Niektórzy pacjenci może i nie wiedzą, inni bywaja złośliwi , jak ta, która dopiero co do mnie zadzwoniła,

 pytając o badanie, którego praktycznie nie ma ( ze zlepka dwóch róznych badań starała się zrobić jedno),

a na moje chwilowe zastanowienie się, co mam odpowiedzieć, odparła, pani się widać nie orientuje

 ( a z boku dobiegł mnie jeszcze głos osoby złoślwie dopowiadającej, to kim jest ta pani, ona tam

 sprząta?).

Owszem, orientuję się, i ja nie sprzątam tutaj, a jestem technikiem rtg i właśnie zastanawiam się,

jaką dać prawidłową odpowiedź na tak trudne pytanie  o dwa  różne badania naraz.

Naprawdę czasem trudno  szybko jednoznacznie odpowiedzieć na zadane telefoniczne pytanie, dla

wielu pacjentów zdjęcie rtg , tomografia komputerowa i USG to " prześwietlenie" i trzeba przeprowadzić

wtedy dłuższą "ankietę", aby domyśleć, o jakie badanie pacjentowi chodzi.

No, ale cóż, pacjent jest w prawie pytać, ale czy koniecznie odrazu obrażać?

A może jestem przeczulona?

Dla mnie nie była to jednak miła rozmowa.

Ale co tam, minęło, jeszcze pewno nieraz  coś niemiłego usłyszę , bo takie to życie jest.

Wszak w  Poslce wszyscy najlepiej znają się na polityce i na medycynie.

Ktoś wymyśli sobie jakieś tam badanie no i trzeba wykombinować co rzeczywiscie jest konieczne do

 zrobienia.

Ale dzień pracy ma się już prawie ku końcowi, więc nie należy się takimi drobnostkami ekscytować.

Trzeba poprostu pomyśleć o miłym spędzeniu reszty wieczoru, szczególnie że to wieczór ostatkowy.

No więc myślę…….

 

 

na poczatku dnia

Ale tego dnia już, przybyło…..


Dwa tygodnie temu jeszcze jechałam nocą i nawet nocą czekałam na przesiadkę z autobusu do autobusu, albo auta


A wczoraj????


Właściwie rozwidnia się juz niewiele po godzinie 6-stej, ( pamiętacie, jeszcze niedawno zamieściłam zdjęcie


 robione „poranną porą” w zimowo- nocno- świątecznym oświetleniu),


 zanim do Witkowic dojechałam był juz całkiem fajny poranek,  co prawda nieco mglisty i bardzo chłodny ( szron leżał na trawie, na oknach samochodów), ale całkiem już jasny.


Jeszcze niedawno ulice o tej porze były wyludnione, wczoraj już rozbrzmiewały codziennym gwarem.


No cóż, mi do szczęścia osobiście brakowało tylko słonka, ale przecież nie można mieć wszystkiego.


Byleby zdrowie mieć i radość z pracy, nie denerwować się niektórymi przeciwnościami i  niegodziwościami


iii……


róbmy  swoje… jak śpiewał Wojtek Młynarski.


I tak Cię nie docenią 🙂