nowa zabaweczka

      


 


Malusia, zgrabniusia i…moja, ( nawet  kolor jest taki sam, jak na zdjęciu).


Podpisałam umowę  na nowe  24 miesiące i za  1 sł (słownie jeden złoty) dostałam tą


 oto komóreczkę.


Byłam z nią u Kaziutka i razem bawiliśmy się swoimi nowymi komórkami ( z tym, że jego


jest „startowa”, jeszcze dotąd nigdy nie miał takiej


zabaweczki ).


Siedzieliśmy naprzeciwko siebie, przy stole i zawzięcie esemesowaliśmy do  siebie,


czasami nawet dzwoniliśmy do siebie….J


Jak dzieci, zupełnie jak dzieci………..

Leśna Góra

Oczywiście mówię o serialu telewizyjnym "Na dobre i na złe"

Tam jest wspaniały szpital, z tak  wspaniałym   i oddanym personelem, który tak bardzo przejmuje się

losem każdego pacjenta, nie tylko go leczą, ale pomagają mu psychicznie, a nawet i finansowo…

A gdzie w realnym świecie jest miejsce na taki szpital?

Skąd ta gorycz u mnie?

Ano miałam wczoraj dokładne świadectwo troski o pacjenta w jednym z krakowskich szpitali,

którzy beztrosko przysłalł nam do przychodni pajenta w stanie, który w żadnym wypadku nie kfalifikował

się do transportu bez ochrony lekarskiej.

Na szczęście nie doszło do tragicznych dla pacjentki skutków, ale dzięki interwencji naszego pana doktora

Łukasza, pacjentka została odpowiednio zabezpieczona w drodze powrotnej do szpitala już z pełną

obstawą lekarsko- pielęgniarską.

Wystarczyło trochę wyobraźni, nie wspomnę o lekarskiej wiedzy…….

No cóż, nie zawsze życie bywa serialem telewizyjnym…..

Ale dosyć o służbie zdrowia i o jej kfalifikacjach.

Przedemną długi, dwudniowy weekend, pora się odstressować.

Na dzisiaj inne mam plany.

Wszak nie pracuję w Leśnej Górze 🙂

RELAX, RELAX, RELAX, RELAX…….

I chociaż nie  będę jadła dzisiaj szparagów w szynce i sosie beszamelowym, zresztą całe szczęście, bo

zaraz potem musiałabym iść do domu , będzie to napewno udany dzień.

Capucinno z ekspersu  też sie nie napiję, zadowolę się więc moją ukochaną Nescaffe z mleczkiem.

NIECH  ŻYJE WOLNA SOBOTA.