Oczywiście mówię o serialu telewizyjnym "Na dobre i na złe"
Tam jest wspaniały szpital, z tak wspaniałym i oddanym personelem, który tak bardzo przejmuje się
losem każdego pacjenta, nie tylko go leczą, ale pomagają mu psychicznie, a nawet i finansowo…
A gdzie w realnym świecie jest miejsce na taki szpital?
Skąd ta gorycz u mnie?
Ano miałam wczoraj dokładne świadectwo troski o pacjenta w jednym z krakowskich szpitali,
którzy beztrosko przysłalł nam do przychodni pajenta w stanie, który w żadnym wypadku nie kfalifikował
się do transportu bez ochrony lekarskiej.
Na szczęście nie doszło do tragicznych dla pacjentki skutków, ale dzięki interwencji naszego pana doktora
Łukasza, pacjentka została odpowiednio zabezpieczona w drodze powrotnej do szpitala już z pełną
obstawą lekarsko- pielęgniarską.
Wystarczyło trochę wyobraźni, nie wspomnę o lekarskiej wiedzy…….
No cóż, nie zawsze życie bywa serialem telewizyjnym…..
Ale dosyć o służbie zdrowia i o jej kfalifikacjach.
Przedemną długi, dwudniowy weekend, pora się odstressować.
Na dzisiaj inne mam plany.
Wszak nie pracuję w Leśnej Górze 🙂
RELAX, RELAX, RELAX, RELAX…….
I chociaż nie będę jadła dzisiaj szparagów w szynce i sosie beszamelowym, zresztą całe szczęście, bo
zaraz potem musiałabym iść do domu , będzie to napewno udany dzień.
Capucinno z ekspersu też sie nie napiję, zadowolę się więc moją ukochaną Nescaffe z mleczkiem.
NIECH ŻYJE WOLNA SOBOTA.