Zaczeło się…

           

 

                                             1 D (dzień) M (ojego) P (obytu) W B-Z

(odrazu piszę, by jasność była) – nie  umiem pisać bloga na tym laptopie!!!.Niby to to samo,ale jakooś inny układ czcionek i łatwiej się tekst likwiduje.Muszę sie nauczyć, nie ma zmiłuj się. 

Przyjechałyśmy z Anią (moją siostrą) wczoraj,wczesnym popołudniem.

Dostałyśmy śliczny, duży pokój na parterze (wysokim) z olbrzymią łazienką.Oczywiście telewizor jest również w pokoju, były małe komplikacje z lodówką, ale po interwencji mojej siostry( ale ona przebojowa), już dzisiaj ją nam wstawili.

No cóż, skromnie dodam, że zadziałała magia nazwiska, co prawda podejrzewali, że to przyjedzie mój brat z żoną,widać dobrze jako kuracjusze tu kiedyś się zapisali. muszą zadowolić się obecnością jego dwóch sióstr.

Przyznać trzeba, że w tym roku jakoś dziwie jest mniejszy zakres zabiegów w stosunku do roku poprzedniego.

Co prawda dostałam kriokomorę i będę znów się  zamrażała do -120stopni C,ale niestety nie załapałyśmy się na basen, zbyt duże jest nim zainteresowanie.

Narazie begam z moją siostrą po budynku i pokazuję jej, jak i gdzie ma trafić.

Fakt,ten budynek, który składa sie z trzech skrzydeł jest tak mądrze rozplanowany,że można wszędzie przy pomocy schodów, windy i przełączek się poruszać, bez wychodzenia na dwór.

Tak więc pierwszy dzień pobytu przeznaczony jest na rozpoznania terenowe.

Oczywiście jako pierwsze odwiedziłyśmu obydwie kawiarnie i sklep ortopedyczny.

Dzisiaj czeka nas jeszcze uzupełniająca wizyta lekarska,więc  szerzej o zabiegach doiero w moim następnym wpisie