Cisza i spokój na korytarzach.Część już osób wyjechała ( pojechała moja Halusia,ale nawet nie zdążyła mi dowidzenia powiedzieć, tak się do domku śpieszyła), jutro nowe przyjazdy,ale raczej nie do naszego budynkuB,tylko do głównego czyli A.
Na balety dziisiaj sie nie załapalyśmy,zabrakło biletów……. późno się zdecydowałyśmy, więc po kolacji,która dzisiaj była o 17-tej poszłyśmy sobie na drinka,a potem pozostała nam spokojna, telewizyjna egzystencja…..coż robić……
Za tydzień o tej porze będe już w domeczku…..
Jutro niedziela, dzień pełen wrażeń, czekają nas odwiediny mojego "ukochanego" szwagra (cholewka, jednak on tak długo bez tej swojej żony wytrzymać nie może, chyba to jednak miłość),a wieczorem ,czekaja nas balety – już bilety zakupione.Idziemy razem z moją siostrą i naszą panią Hanią, od stolika (chociaż po prawdzie ,dzisiaj na nas się wypięła i poszła sama na balety,nawet słowem nie wspomniała, że ma bilety).Cóż, nie pierwszy raz wystrychnęli mnie w życiu na dutka.
A dzisiaj na spacerku goniłam z aparatem ..wiewiórkę,ale co jej chciałam zrobić zdjęcie,uciekała wyżej na drzewo…..zrobiłam kilka ujęćc,ciekawa jestem, czy udało mi sie ją w końcu skadrować, ale to zobaczę dopiero po przyjeździe do domu…..